Wiadomości

Start triathlonistów z niepełnosprawnymi dziećmi w Borzygniewie

Razem wystartowali najlepsi polscy zawodnicy z podopiecznymi Fundacji Fizjotriterapia. Follow your dreams. Sportowej rywalizacji towarzyszyła zabawa oraz radość dzieci.

W imprezę zaangażowało się wiele znanych osobistości triathlonowego środowiska. Pojawili się m.in.: Agnieszka Jerzyk, czy Robert Wilkowiecki. Nie zabrakło reprezentacji GVT BMC 3SOFT.

Mali bohaterowie

– Triathlon Borzygniew – brak mi słów, by podzielić się z Wami emocjami z sobotniego startu z cudownymi dzieciaczkami. Mogę jedynie powiedzieć DZIĘKUJĘ za ten dzień, emocje i uczucia doznane podczas tego startu – napisała Agnieszka Jerzyk. – Dziękuje Łukaszowi za zaproszenie. Dziękuje Amelce, z którą miałam przyjemność uczestniczyć i dzielić się wrażeniami podczas triathlonowej wyprawy. Jej uśmiech był największą nagrodą i słodyczą tego dnia. A wiecie, jak ja kocham słodycze. To był naprawdę cudowny dzień pełen wzruszeń. Dziękuje wszystkim, którzy pomogli tym najważniejszym, małym triathlonistom spędzić wesoło dzień. Ogromne słowa uznania dla ich opiekunów. Wasza miłość nie zna granic, to jest takie piękne. Wszystkim małym triathlonistom gratuluje zwycięstwa!!! Jesteście NAJLEPSI. Mali bohaterowie.

– Wspaniale było patrzeć na zadowolenie Wiktora. Jego radość przypomniała mi, jak bardzo lubię przekraczać linię mety – podzielił się krótko wrażeniami Robert Wilkowiecki.

borzygniew

czytaj także:

Kuba Rosiński spróbuje pokonać podwójnego Ironmana stacjonarnie

Jednymi z osób, którzy pojawili się i wystartowali z dziećmi, byli Julita Sikora oraz Artur Pupka. Jakie wrażenie na nich wywarła impreza?

Pierwszy start z dziećmi

– Pierwszy raz startowałam w zawodach sportowych z dziećmi, które z różnych powodów zdrowotnych nie mogą się poruszać albo to poruszanie jest w jakimś stopniu ograniczone – przyznaje Julita Sikora. – Dla wielu dzieci marzenie o samodzielnym bieganiu, pływaniu lub jeździe na rowerze nie będzie nigdy spełnione, a my możemy je w jakimś stopniu pomóc  zrealizować. Radość z pokonywania trudności na trasie oraz przekraczania mety była ogromna!!! To całkiem inne emocje, niż te, które zwykle nam towarzyszą podczas różnych zawodów. Wyniki nie są istotne. Czasy nie są mierzone, ale jednak pojawia się szczypta rywalizacji! Dzieci machają do siebie, widać interakcję ze strony tych, które są w stanie mówić. Piękny dzień, wielu kibiców, niezwykła atmosfera święta sportu!! Każdemu polecam podarować kiedyś drugiej osobie troszkę czasu, umiejętności i uśmiechu – dodaje Julita Sikora.

Staramy się zawsze pomagać

– Już od dawna staramy się pomagać i uczestniczyć w akcjach pomocy dzieciom niepełnosprawnym w ramach działania Fizjotriterapia Follow Your Dreams. Łukasz Malaczewski nie musi nas specjalnie zapraszać – przyznaje Artur Pupka. – Tak też było tym razem. Organizacja zawodów, biorąc pod uwagę trasy bez zamkniętego ruchu, była perfekcyjna. Każdy Team był asekurowany przez zawodnika grupy GVT, co zapewniało bezpieczeństwo. Atmosfera wspaniała, cale zawody zorganizowane dla dzieciaków. Dorośli byli tylko uzupełnieniem, koniecznym, ale uzupełnieniem. Najważniejsze były emocje, uśmiech i radość dzieci. Po to tam byłem (śmiech) Ale zawody to zawody. Nutka rywalizacji się włącza, tętno rośnie, oddech przyspiesza, uda palą. Walka była, ale przez całe zawody dbałem, aby „mój” Andrzej był szczęśliwy. Sądząc po jego reakcjach i innych dzieci, to tak było – mówi Artur Pupka.

Jedną z reprezentantek drużyny GVT BMC 3SOFT była Paulina Bohater. Całe zawody wywarły na niej wrażenie. Choć była jedynie suportem.

Radość i wzruszenie

– Jestem bardzo zadowolona z całego przebiegu zawodów. Była radość i wzruszenie. Szczytny cel i wspaniała inicjatywa, gdzie startują nie tylko sportowcy, ale też rodzice niepełnosprawnych dzieci – mówi Paulina Bohater. – Sama nie brałam udziału w zawodach, ale byłam supportem teamu, który startował. Mój udział w tym przedsięwzięciu sprowadzał się do udziału tylko na rowerze i biegu. Teamem, któremu pomagałam to byli Pan Sylwester z synkiem Wiktorem. Atmosfera na zawodach była niesamowita. Wszyscy wiedzieli, w jakim celu się zebraliśmy. Najważniejsza była współpraca i radość dzieciaków, którą mogliśmy podziwiać w trakcie samego startu. To dzieciaki pełne marzeń, a bez pomocy rodziców,  opiekunów, fizjoterapeutów i takich właśnie inicjatyw, jak ta w Borzygniewie nie mogłyby chociaż w części móc realizować tego marzenia. Wynik nie miał żadnego znaczenia. Liczył się  sam udział z dzieciakami i dotarcie na metę. Bardzo się cieszę, że mogłam być częścią tego wspaniałego wydarzenia – przyznaje Bohater.

borzygniew

Zajrzyj do:

Łukasz Sosnowski: Chcę zrobić życiowy wyścig w Nowej Zelandii

Radości nie krył też Marcin Mikusek, który dzień wcześniej do startu zaprosił też Anie Lechowicz, która akurat przyjechała do Polski. Jak było?  

Namówił Helgę na start

– Anna Radwan, Łukasz Malaczewski, Karolina Lu – dziękuje za wczoraj! Zrobiliście mega zawody! Pamiętam, jak zapytaliście, czy chcę wystartować w charytatywnych zawodach.  Zgodziłem się. Potem przyszła refleksja: 600 pływanie z dzieckiem w pontonie, 25km rower z przyczepka – jak się potem okazało z górkami sporymi na trasie a na deser pięciokilometrowe bieganie z wózkiem – dzieli się przemyśleniami Marcin Mikusek na Facebooku. – Wczoraj spełnialiśmy marzenia dla dzieciaków z Jaszkotla! Kiedy Ania Lechowicz zadzwoniła w piątek, że będzie w Polsce i wpadnie pokibicować, uznałem, że warto, aby Helga też pobawiła się z nami. Więc nasza Blanka miała ciocie Anie i wujka Marcina! Mam nadzieję, że Blanka bawiłaś się znakomicie! Powiem Wam, że jak wjeżdżasz pod górę i nie masz sił, a Blanka mówi – Marcin szybciej pojawia się #ozd! Nie liczył się wynik, a dobra zabawa! Mam nadzieję, że  dzieciaki są mega zadowolone – kończy Marcin Mikusek.

Przemek Schenk
foto: Foto Sztos Andrzej Gucwa

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close