Rozmowa

Slot na Hawaje namieszał mu w planach

#polskieHAWAJE W Gdyni wywalczył slota, choć po tych zawodach planował roztrenowanie. Wojciech Szyp postanowił już w tym roku spełnić marzenia i zamierza cieszyć się startem na Hawajach.

Już tylko dni dzielą nas od mistrzostw świata Ironman na Hawajach. Jak u Ciebie z przygotowaniami?
Nie ukrywam, że miałem w planach okres roztrenowania po Ironmanie w Gdyni, ale slot na mistrzostwa świata namieszał mi w planach. Usiedliśmy z moją trenerką i ustaliliśmy plan działań, żeby dobrą formę z Gdyni utrzymać do startu na Hawajach. Ustaliliśmy też, że forma będzie nawet lepsza niż w Gdyni.

Jaki wykręciłeś czas w Gdyni?
9:55:42

Jak wspominasz start?
Krew, pot i łzy… A tak na poważnie, to przetrenowałem rok pod te konkretne zawody. Miałem rozpiskę z tempami i założyłem sobie czas 9:59:59. Poszło lepiej, niż w planowałem, dokładnie o cztery minuty.

Jak czujesz się przed debiutem na Hawajach?
Zastanawiałem się, czy nie odłożyć tego w czasie i nie przyjmować slota, żeby pojechać tam w szczycie życiowej formy. Nie wiem, czy uda mi się znowu wywalczyć slota. Na pewno nie wywalczę dobrego miejsca na Hawajach, gdzie są najlepsi zawodnicy z całego świata. Wiem, że teraz start na Hawajach jest moim marzeniem, po które sięgam. Przez ostatnie dwa lata moje życie mocno się zmieniło. Powróciłem do sportu, który odstawiłem na ponad 15 lat. Kiedyś trenowałem grę w tenisa.

Z jakim nastawieniem pojedziesz na Hawaje?
Jadę na Hawaje z moją ukochaną i jesteśmy przeszczęśliwi. Dla mnie jest to spełnienie marzeń sportowych, dla mojej partnerki podróżniczych. Uwielbiamy podróżować, po zawodach i regeneracji lecimy z Anią dalej na Kauai i Maui, aby eksplorować piękno tych wysp. Na te zawody nie jadę zrobić życiowego wyniku, tylko cieszyć się chwilą.

Przygotowujesz się pod Hawaje tylko od strony treningowej, czy próbujesz czerpać jak najwięcej informacji o zawodach, trasie, czy panujących tam warunkach?
Zaznaczę, że nie jestem dobrym pływakiem. Lepiej czuję się na pełnym dystansie w piance. W zeszłym roku startowałem w Ironmanie 70.3 w Egipcie, gdzie pływałem bez pianki i niepotrzebnie się wówczas obawiałem. Widoki fauny i flory podczas pierwszej dyscypliny były nieziemskie i pamiętam, że chętnie wtedy bym popłynął drugą pętlę. Trasę rowerową doskonale już poznałem i jeżdżę na niej od dwóch lat (najpierw na Rouvy teraz na FulGazie) nie mogę doczekać się pięknych widoków czarnych, wulkanicznych skał na żywo. Od tygodnia jeżdżę trasę Ironmana Kona na trenażerze w pomieszczeniu o temperaturze 36/38 stopni i 90% wilgotności. Mamy nadzieję, że po przetrenowaniu w tych warunkach Hawaje będą przyjemne podczas wysiłku. W tym roku odbywałem treningi w podobnie okropnych warunkach w Tajlandii. Kilka razy biegałem po Bangkoku i spodziewam się podobnych warunków. Tam strata dwóch litrów wody na godzinę było normą.

Jak oceniasz dotychczasowe starty w tym sezonie?
Trenuję od trzech lat, w zeszłym roku zacząłem startować. Nie wiem, ile było imprez, ale grubo ponad 10. Byłem przetrenowany i cudem nie złapałem kontuzji. W tym roku wszystko jest poplanowane długoterminowo. Startowałem 6 razy i skompletowałem 5 pucharów, forma dopisuje.

Czy masz określone oczekiwania względem startu na Hawajach?
Chciałbym, żeby moja Ania fajnie i wygodnie spędziła dzień startu. Strasznie się wymęczyła w Gdyni, chyba bardziej niż ja. Chciałbym też mieć fajne fotki, bo obiecałem firmom-sponsorom, którzy pomogli mi finansowo z wyjazdem na Hawaje. Tempa wyścigowe mam założone, ale podchodzę do tego bardzo luźno.

Jak trafiłeś do triathlonu?
Najpierw była ciekawość, potem zmiany w życiu i nowe nawyki. Wynikiem jest uporządkowane życie, dużo satysfakcji, spełnienia i ulgi.

Jak wyglądały początki w tym sporcie?
Uwielbiałem zawsze biegać, grając w tenisa, trener od ogólnego rozwoju Tadeusz Paprocki wysyłał mnie na lekkoatletykę. Miał rację. Na rowerze trenuję od czterech lat. Triathlon był pomysłem na urozmaicenie treningów kolarskich. Pływać nigdy nie umiałem i zawsze podziwiałem, kiedy ktoś wskakiwał do wody i płynął kraulem w siną dal, dla mnie to było niepojęte. Zrobiłem olbrzymi progres dzięki Lidce, ale plan na najbliższą zimę to 50% basen.

Jak wspominasz triathlonowy debiut?
Forma żadna, w strefach zmian panika, ale satysfakcja na mecie była.

Co na początku sprawiało Ci najwięcej problemów w triathlonie?
Pływanie openwater. Jak ktoś pływa na basenie i zdecyduje się na start w zawodach triathlonowych, to proponuję najpierw popływać w jakimś otwartym zbiorniku, poćwiczyć nawigację. Sporo problemów miałem też z szybkim zakładaniem i wiązaniem butów.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Sam triathlon nie, ale rutyna treningowa tak. Uporządkowany czas i regularny sport jest motorem napędowym do moich zawodowych działań.

Jaki był dla Ciebie najbardziej wymagający start do tej pory?
Najdłuższy to start na pełnym dystansie w Gdyni, ale nie wymagający ze względu na spokojne tempa. Najcięższy start to dystans średni w Egipcie 2021, tam na powrocie z pętli rowerowej jechaliśmy pustynną autostradą z wiatrem ze średnią 60 km/h. Byłem tak podekscytowany, że zapomniałem o nawadnianiu. Na biegu powinienem zejść z trasy, ale doczłapałem do mety z czasem ponad 5 godzin.

Jak udaje się na co dzień łączyć treningi z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi?
Wystarczy sobie to wcześniej zaplanować. Pomaga mi też zrozumienie i wyrozumiałość ze strony Ani. Jestem jej za to bardzo wdzięczny. Prowadzę pracownię projektową WLS architektura (triathloniści mają fajne zniżki) i mogę pozwolić sobie dwa razy w tygodniu na treningi w połowie dnia, pracę od 10 lub do 20- plany są elastyczne i na wszystko jest czas.

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
To zależy w jakim okresie przygotowawczym. W kwietniu było to ok 20 godzin tygodniowo, w lipcu 14 godzin tygodniowo, teraz 10-12 godzin tygodniowo, a w grudniu planuję 1 godzinę tygodniowo.

W czym odnajdujesz motywację do dalszych treningów i startów?
W zeszłym roku motywowałem się startem w Gdyni, teraz Hawajami. W zeszłym tygodniu zapisałem się do Kopenhagi na przyszły rok. Myślę, że taki docelowy start na horyzoncie jest dobrą motywacją, mi pomaga.

Pod czyim okiem trenujesz?
Sam sobie ustalam plan treningowy. Konsultuję go co jakiś czas z Lidką z Kuźni Triathlonu, z którą uczę się pływać.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Hawaje. Potem jeden start rocznie na Ironmanie w fajnym miejscu, gdzie pojedziemy razem z Anią. Największym marzeniem jest, żeby ten sport towarzyszył mi jeszcze przez wiele lat.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X