Wiadomości

Sebastian Karaś kolejnym zawodnikiem, który myśli o PRO

Sebastian Karaś w Dubaju zaliczył udany początek sezonu. A do tego ma jeszcze spore rezerwy, co nie uszło uwadze jemu samemu oraz koledze, z którym trenował podczas obozu w Portugalii. 

Ironman 70.3 Dubaj Sebastian Karaś ukończył na drugim miejscu wśród amatorów. Musiał uznać wyższość tylko Francuza Yannicka Matejicka, który ukończył zmagania w czasie 3:51:06. Karaś był wolniejszy o 6 minut i 25 sekund. W stawce wszystkich mężczyzn, razem z PRO zajął 19 miejsce.

Czasy Sebastiana Karasia

Pływanie 23:20 

T1 2:06

Rower 2:05:09

T2 2:38

Bieg 1:24:21

– Przed startem rozmawiałem z zawodnikiem, który rok wcześniej przepłynął tę trasę w 22:30. Zdecydowałem, że popłynę za nim w nogach i oszczędzę trochę energii – relacjonuje Sebastian Karaś pierwszą z dyscyplin. – Płynąłem tak jakieś 1200 metrów, ale tempo w moim odczuciu było na tyle spacerowe, że trochę zacząłem się stresować, że mój plan gonitwy za zawodnikami pro pójdzie na marne. Postanowiłem go wyprzedzić i wyszedłem z wody z czasem 23:20. 

Szybka strefa zmian i Karaś zaczął realizować plan na rower. A ten był prosty. Nie przepalić i jechać swoje, aby pokazać moc na biegu. 

– Pierwsze 45 km było pod wiatr, a więc najlepszą taktyką byłoby złapać się w odpowiednią grupę i uzyskać super benefit z jazdy w legalnym drafcie. Niestety tutaj nie miałem, żadnego wsparcia, ponieważ 7 min przede mną startowały kobiety pro, a 10 min przed mężczyźni. W tej części udało mi się złapać prawie wszystkie kobiety z kategorii pro i kilku mężczyzn. Wiatr był na tyle mocny, że wracając uzyskałem nawet prędkość na poziomie 65 km/h, a  także rekord na 40 km- 48 min.

Po rowerze wyglądało to dobrze

Ostatecznie triathlonista 91 km przejechał ze średnią prędkością 44,2 km/h. Z roweru schodził świeży, dobrze nawodniony i pozytywnie nastawiony do biegu.

– Plan był taki, aby półmaraton rozpocząć z rezerwą, pierwsze 2 km w granicach 3:50/km i zamierzałem stopniowo podkręcać tempo. Ostatecznie plan szybko został zweryfikowany i 30 stopniowy upał powoli mnie zabijał. Nie wiem do końca dlaczego, ale kompletnie nie mogę poradzić sobie w takich warunkach. Ciężko opisać słowami to co musiałem wycierpieć, aby dobiec do mety ze średnią 4:02/km  Ostatecznie bieg dużo poniżej moich oczekiwań i możliwości. Łączny wynik 3:57:30 traktuję jako niezłe rozpoczęcie sezonu i wierzę, że będzie tylko lepiej.

Seba już naprawdę dobrze biega

Wyścig w Dubaju obserwował m.in. Sergiusz Sobczyk, który razem z Karasiem przygotowywał się do sezonu w Portugalii. Obaj zawodnicy trenowani są przez Tomasza Kowalskiego.  

– Patrząc na jego bieganie, mam wrażenie, że było trochę wolniejsze, od tego, do którego przyzwyczaiłem się na obozie – mówił TriathloLife.pl Sergiusz Sobczyk. – Byłem pozytywnie zaskoczony biegową formą Sebastiana na zgrupowaniu. Wiedziałem, że wybitnie pływa oraz bardzo dobrze jeździ na rowerze. Przed obozem zdawałem sobie sprawę, że to bieganie odbiega trochę od pozostałych dwóch płaszczyzn. W Portugalii okazało się, że jest dużo mocniejszy, niż wcześniej. Możliwe, że ten pierwszy start był na takie odgruzowanie po zimie. Potrzeba czasu, żeby wejść na najwyższe obroty. 

Po zawodach w Dubaju Sebastian Karaś zastanawia się czy nie zrobić kroku do przodu i nie przejść do kategorii PRO. 

– Oczywiście mam świadomość, że prawdziwym prosem nigdy nie będę ze względu na to jak wygląda moje życie poza treningowe i obowiązki – twierdzi Karaś. – Myślę jednak, że z moją przeszłością pływacką i rozpoczynaniem części kolarskiej z mocnymi zawodnikami może pozytywnie wpłynąć na wyniki, a także na zmianę taktyki na wyścig. 

Sergiusz Sobczyk w PRO, Sebastian Karaś w PRO. Na polskim podwórku triathlonowym będzie niewątpliwie jeszcze ciekawiej. 

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X