Wiadomości

Roksana Słupek kończy 20 lat. Najlepszego…

– Zima była dla mnie trudna – opowiada TriathlonLife.pl Roksana Słupek. – Zarówno w sprawach prywatnych jak i treningowych. Przydarzyły mi się kontuzje, które nie pozwoliły okresu zimowego porządnie przepracować. Doznałam złamania zmęczeniowego kości piętowej, która została wywołana najprawdopodobniej zaburzeniami hormonalnymi. Kiedy powróciłam do treningu zaczął się problem z drugą nogą, która przejęła ciężar kontuzjowanej wcześniej nogi i teraz odmówiła posłuszeństwa.

 

Strzał w 10 Roberta…

Warto podkreślić, że Roksana do triathlonu na poważnie trafiła dopiero w 2017 roku. Najpierw było pływanie, potem lekkoatletyka i biegi przełajowe. Triathlonem zaraził ją Robert Strzałka.
 

– Rzeczywiście zaczęło się od pływania – stwierdza jubilatka. – Lekkiej atletyki ani biegów przełajowych nigdy nie trenowałam, ale startowałam w zawodach międzyszkolnych. Pod tego typu zawody się nie przygotowywałam. Była to tylko zabawa i „obowiązek szkolny”, często jeździłam na nie zmęczona tuż po porannym treningu pływackim. Startowałam wtedy na dystansach: 600 metrów (podstawówka), 800 i w końcu 1500 metrów. W tamtym czasie dystanse te wydawały mi się długie. Gdy później zaczęłam startować w aquathlonach, gdzie bieg był na trzy kilometry, byłam delikatnie zdenerwowana. Ten dystans wydawał mi się strasznie długi, teraz z perspektywy czasu, wracając do tamtych chwil, śmieje się. Moi wuefiści w szkole podstawowej wysyłali mnie również na mecze piłki nożnej i ręcznej oraz koszykówki. Gdybym nie została wciągnięta do świata triathlonu, pewnie nadal bym pływała. Byłam bardzo „zżyta” z tą dyscypliną i decyzja o przejściu na triathlon nie należała do najłatwiejszych. Rzeczywiście triathlonem „zaraził” mnie mój pierwszy trener. Nie wiem jak to wyczuł, ale od samego początku mówił mi, że skończę właśnie w tym sporcie, a potem z niecierpliwością czekał aż rozpocznę tę przygodę.

Mimo tak krótkiego triathlonowego stażu Roksana Słupek w ubiegłym roku podczas Gali Polskiego Triathlonu została wybrana najlepszą zawodową zawodniczką. Nie ukrywała zawstydzenia tym co się wydarzyło.

 

Była zawstydzona…
– To było niesamowite. Poczułam się wyróżniona i trochę zawstydzona – tłumaczy Słupek. –  Odkąd jestem w triathlonie, często zdarza mi się wzruszać. Jeszcze jakiś czas temu byłam niczym nie wyróżniającą się pływaczką, a teraz jest zupełnie inaczej i spływa do mnie wiele przemiłych słów. Nagrodę wręczała mi Marysia, która w ostatnim czasie zdążyła mnie dosyć dobrze poznać i wiem, że wręczając statuetkę, jej uśmiech i gratulacje były szczere. Trzymając w ręku nagrodę i mówiąc do mikrofonu trzęsłam się, ale przez ułamki sekund udało mi się spojrzeć przed siebie i zobaczyłam uśmiechnięte buzie osób, które nie raz służyły mi pomocą, czy radą. To był dla mnie piękny widok. Żałuję tylko, że w uroczystości nie mogli uczestniczyć moi trenerzy.

 

 Więcej o Jubilatce dowiecie się czytając rozmowy TriathlonLife.pl z Roksaną:
 

Roksana Słupek: Widziałam "spocone" oczy trenera

Roksana Słupek: Poczułam się zawstydzona

Roksana Słupek: Aby dostać prezent trzeba wykonać zadanie

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X