Rozmowa

Roksana Słupek: Poczułam się zawstydzona

Maciej Mikołajczyk: Roksana gratuluję wyróżnienia. Spodziewałaś się?
Roksana Słupek: Dziękuję bardzo! Usłyszałam przed galą kilka razy: „to co, jedziesz odebrać nagrodę zawodniczki roku?”. Szczerze, nie spodziewałam się. Domyślałam się, że jakaś nagroda będzie dla mnie przewidziana, ale myślałam o jakiejś z kategorii „juniorki”. Podchodzę z wielkim szacunkiem do wyników Agi i Marysi, ostatnio miałam nawet okazję przeanalizować je trochę dokładniej, pisząc pracę na studia. Do tych kobiet jeszcze sporo mi brakuje, ale cieszę się, że w tym sezonie w startach międzynarodowych udawało mi się zdobywać najwyższe miejsca spośród startujących Polek i to dzięki temu zdobyłam te wyróżnienie. Na pewno ciężko jest porównywać wyniki z krótkiego i długiego dystansu. Aga w tym roku kilka razy zwyciężała i byłam przekonana, że nagroda trafi do niej.

Czytaj także – Roksana Słupek: Widziałam "spocone" oczy trenera

Jakie to uczucie otrzymać tytuł najlepszej zawodowej polskiej triathlonistki?
Niesamowite. Poczułam się wyróżniona i trochę zawstydzona. Odkąd jestem w triathlonie, często zdarza mi się wzruszać. Jeszcze jakiś czas temu byłam niczym nie wyróżniającą się pływaczką, a teraz jest zupełnie inaczej i spływa do mnie wiele przemiłych słów. Nagrodę wręczała mi Marysia, która w ostatnim czasie zdążyła mnie dosyć dobrze poznać i wiem, że wręczając statuetkę, jej uśmiech i gratulacje były szczere. Trzymając w ręku nagrodę i mówiąc do mikrofonu trzęsłam się, ale przez ułamki sekund udało mi się spojrzeć przed siebie i zobaczyłam uśmiechnięte buzie osób, które nie raz służyły mi pomocą, czy radą. To był dla mnie piękny widok. Żałuję tylko, że w uroczystości nie mogli uczestniczyć moi trenerzy.

 

 

Co daje Ci ta nagroda? Działa mobilizująco? Motywuje Cię do dalszej pracy?
Na pewno ogromną radość, przede wszystkim ze względu na to, że moi bliscy i trenerzy, którzy wierzyli we mnie od małego, bardzo się cieszą. Ich słowa uznania są dla mnie cenne, a moje nagrody są również ich nagrodami. Trzeba zaznaczyć, że sama do żadnego wyniku nie doszłam. W tym miejscu pragnę podziękować moim trenerom z pływania, a więc Danielowi Grzybowi i Robertowi Strzałce oraz aktualnym szkoleniowcom, Piotrowi Netterowi i Michałowi Siejakowskiemu. Podziękowania również dla osób, które wspomagają mnie finansowo i sponsorów: Powergym, Agisko, Sisu.

 

Jak oceniasz galę? Długo wybierałaś kreację na ten bal?
Galę oceniam na 5! Z kimkolwiek rozmawiam, każdy mówi, że bawił się znakomicie. Tak jak usłyszeliśmy na gali, triathlon to sport, gdzie amatorzy i zawodowcy są blisko. Było to doskonale widać podczas tego wydarzenia. Wszyscy zawodnicy wspólnie się bawili, dodatkowo z organizatorami zawodów, trenerami i miłośnikami naszej dyscypliny. Każdy był królem parkietu. Kreacji na wieczór długo nie szykowałam. Bardzo rzadko mam okazję wyjść na imprezę, więc wielu sukienek do wyboru nie miałam. Lubię czarny kolor na takie wieczory, ale przekonałam się również do czerwonego, a buty i torebka to chyba jedyne czerwone rzeczy, poza strojami kadrowymi, jakie mam w szafie.

 

Gala to nie tylko taniec, kreacje i nagrody, ale także dobre jedzenie. Co Ci przypadło do gustu?
Menu składało się z przystawek, dań głównych i deserów. Z pewnością każdy znalazł coś dla siebie. Poza tym jesteśmy sportowcami, a sportowcy mają to do siebie, że kulinarnie nie jest ciężko im dogodzić, szczególnie, kiedy są po treningu. Jedzenie było pyszne, a najbardziej zasmakował mi łosoś.

Rozmawiał: Maciej Mikołajczyk
Foto materiały prywatne

 

Czytaj także:

Roksana Słupek: Widziałam "spocone" oczy trenera

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X