Wiadomości

Robert Wilkowiecki: Na ostatniej prostej czułem wzruszenie

#polskieHAWAJE Kamil Gapiński już dzień po rewelacyjnym starcie Roberta Wilkowieckiego we Frankfurcie przeprowadził z nim rozmowę. Było o starcie w Niemczech, ale i o tym, który dopiero przed nami, na Hawajach. Było ciekawie.

Na ten moment środowisko triathlonowe w Polsce czekało osiem lat. Robert Wilkowiecki podczas mistrzostw Europy Ironman zajął drugie miejsce i wywalczył slota na Hawaje. Ostatnim Polakiem, który reprezentował Polskę w kategorii PRO na Big Island był Marek Jaskółka, który dokonał tego w 2014 roku.

I tak jak triathloniści się ścigają podczas zawodów, tak i dziennikarze lubią pierwsi porozmawiać z zawodnikiem, który osiągnąć sukces. Niekwestionowany zwycięzcą tym razem został Kamil Gapiński, autor podcastu TriGapa. To była, jest sympatyczna rozmowa, gdzie sam Wilku zauważył, że lubi rozmawiać z Kamilem, bo ten zawsze do niego dzwoni, jak osiągnie sukces.

Kamil Gapa Gapiński

Tak więc Panowie w czasie ponad 40 minutowej rozmowy podelektowali się, i słusznie, sukcesem Roberta.

Czy Ty czułeś wzruszenie wbiegając na metę?pytał popularny Gapa.

Na ostatniej prostej czułem wzruszenie. Atmosfera we Frankfurcie też była bardzo fajna, jednak przez w czasie wyścigu starałem nie poddawać euforii.

Robert przyznał, że we Frankfurcie starał się być skupiony na zadaniu, które miał do wykonania. A to było konkretne. Wywalczyć slota na Hawaje. Nie interesowało go, na przykład TOP 10, bo taki wynik nie dawał oczekiwane celu. Triathlonista przyznał także, że mocne pływanie bez pianki, kiedy zdecydował się płynąć w pierwszej piątce mocno odczuł na rowerze. Zrezygnował także z pościgu za Brytyjczykiem, który przycisnął na rowerze. To nie był dla Wilkowieckiego łatwy wyścig.

Cały wyścig był chaotyczny, pomimo tego mam wrażenie, że dobrze sobie porodziłem, a to jest dobrą prognozą na dalszą pracę – zdradzał Robert Wilkowiecki.

Opowiedział także o trudnym dla niego momencie na biegu.

Mięśniowo czułem się bardzo dobrze, natomiast na początku biegu doskwierał mi ból stopy, który uznałem za dziwny i niepokojący. Starałem się biec mądrze i nie zwiększać tempa od razu. Ostatecznie ból w stopie ustąpił.

Robert Wilku Wilkowiecki

Robert Wilkowieckie we Frankfurcie po raz kolejny złamał osiem godzin. Także o ten aspekt nie mogło zabraknąć pytania:

Czy złamanie 8 godzin we Frankfurcie jest dla ciebie osiągnięciem? – zagaił Kamil.

Tak, ten wynik na pewno cieszy, ale uważam, że poziom triathlonu na świecie tak wzrósł, że na dzień dzisiejszy jeśli chce się walczyć o najwyższe lokaty, to trzeba być w stanie to osiągnąć.

Robert przyznał, że nie miał w planach startu we Frankfurcie, bo slot na Hawaje miał być wywalczony już w Teksasie. Niestety, plany zawodnika pokrzyżowała choroba, która dopadła go dwa dni po przylocie do USA i mimo, że dwa dni przed startem wyzdrowiał, to jednak ślad został, który w połączeniu z błędami sprawił, że Robert zszedł z trasy.

-Psychicznie nie wpłynęło to na mnie negatywnie były już inne plany także wróciliśmy do pracy i kontynuowaliśmy progres poprzez treningi – mówił Wilkowiecki.

Oczywiście w trakcie tej rozmowy nie mogło zabraknąć pytań o Hawaje?

Jakie są plany na przygotowania do październikowych zawodów?

Plany przygotowawcze są takie jak do każdych zawodów. Chwila na odpoczynek, wzięcie oddechu i wracamy do ciężkiej pracy. Mamy 15 tygodni na przygotowanie. Nie uważam, że to jest dużo czasu, ale nie zamierzamy zmieniać dużo w treningach. Chcemy podwyższyć wytrzymałość mojego organizmu. Później już tylko wyjazd na Hawaje aklimatyzacja i start.

A jakie masz plany na Hawaje?

Wiadomo nie jadę tam siedzieć i się opalać, tylko powalczyć. Powiedzenie, że jadę po zwycięstwo byłoby nieprawdziwe ponieważ mam jeszcze za małe CV, żeby tak mówić, ale na pewno jadę tam powalczyć.

W ciągu 15 tygodni Wilkowicki na pewno skupi się w największej części na rowerze. Przyznał także, że wywalczony slot nie zagwarantował mu poczucia spełnienia, tak więc jeszcze trochę postartuje.

opracował Kajetan Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X