Rozmowa

Robert Wilkowiecki: Jadę na Hawaje z bojowym nastawieniem

#polskieHAWAJE Przyznaje, że aby osiągać sukcesy w sporcie trzeba być dobrze zorganizowanym, jak w przedsiębiorstwie. Cieszy się z dobrego wyniku Kacpra Stępniaka, a także zdradza kiedy wylatuje na Hawaje i jak będą wyglądały ostatnie tygodnie przez mistrzostwami IRONMAN. 

Zapytałem Kacpra Stępniaka, czego zabrakło do tego, żeby z Tobą wygrać w Poznaniu. Powiedział, że byłeś po prostu lepszy. Czy czujesz się obecnie najlepszym Polakiem na średnim i długim dystansie?
Ostatnio wygrałem w Warszawie i teraz w Poznaniu. Nie lubię określeń w sporcie, że ktoś jest najlepszy. Po prostu wygrałem kolejne zawody.

To nie zmienia faktu, że zostałeś mistrzem Polski na dystansie średnim i niedługo jedziesz na Hawaje. Traktowałeś ten start na 100 procent, czy mimo wszystko kalkulowałeś i oszczędzałeś siły już na Hawaje?
Stając na starcie, chciałem powalczyć. Oczywiście trzeba być zawsze elastycznym i podejmować decyzje na bieżąco. Dlatego obserwowałem, co się dzieje. Szczerze mówiąc, warunki wietrzne, które były na drugiej części trasy kolarskiej, nie należały do łatwych.

Słyszałem, że wysysało energię przed biegiem.
Tak, choć muszę powiedzieć, że bieg też był trudny. Nie był zbyt górzysty, ale strasznie kręty. Ciężko się rozpędzić i utrzymać rytm. Zawody nie były łatwe, ale cieszę się, że zrealizowałem założenia. Wyszło całkiem fajnie.

Jakie miałeś założenia na ten start?
Właśnie w kontekście Hawajów nie chciałem zostawiać rozstrzygnięcia wyścigu na ostatnie kilometry biegu, dlatego już na drugiej pętli postanowiłem odskoczyć Kacprowi. To pozwoliło mi zachować trochę sił na ostatnich kilometrach wyścigu. Cieszę się, że ten start był takim podmuchem świeżości i odmianą w  reżimie treningowym, który u mnie w ostatnich tygodniach jest regularny oraz systematyczny. Myślę, że ten start może jeszcze podbić moją formę.

Kiedy lecisz na Hawaje?
17 września.

Jak będą u Ciebie wyglądać ostatnie dni w Polsce przed wylotem?
W poniedziałek trochę luzu i powrót do treningu. Trenuję bardzo regularnie. Nie odpuszczam, jedynie delikatnie schodzę z objętości. Ostatni tydzień zamknąłem na 36 godzinach treningowych.

Z jakim nastawieniem jedziesz na Hawaje?
Nie mogę stwierdzić, bo byłbym zbyt arogancki, gdybym powiedział, że widzę się w roli faworyta. Oczywiście nie. Natomiast jadę z bojowym nastawieniem. Mam nadzieję, że przygotowujemy się bardzo dobrze. Wszystko analizujemy zarówno pod kątem klimatycznym, logistycznym, taktycznym, czy mentalnym. Mam nadzieję, że nie popełnimy tych błędów, które są popularne na Hawajach w wykonaniu zawodników, którzy startują tam pierwszy raz.

W rozmowach z różnymi trenerami oraz ekspertami od triathlonu pozycjonowano Cię w okolicach TOP8-10. Czy taki rezultat byłby dla Ciebie zadowalający?
Nie nakładam sobie wynikowych założeń. Mam szereg zadań, które opracowaliśmy na te zawody. Wierzę w to, że jeśli wszystko zrealizuję, to wynik będzie naprawdę dobry.

W jaki sposób na Ciebie działa to, że przechodzisz do historii polskiego triathlonu jako pierwszy zawodnik, który wygrywa zawody Ironman w Polsce, potem powtarza to w Poznaniu i do tego łamiesz na pełnym dystansie 8h oraz jedziesz na Hawaje jako PRO?
To jest potwierdzeniem, że droga, którą ruszyliśmy na poważnie w tym roku, jest dobra. Przynosi efekty. Więc chcę dalej rozwijać się w tym kierunku. Chciałbym przy okazji też przekazać gratulacje Kacprowi, bo wykręcił super wynik, zważywszy na to, jak wygląda jego życie w tym momencie. Czapki z głów. Widząc, że możemy powalczyć z najlepszymi na świecie, mam nadzieję, że następuje przełamanie w głowach polskich zawodników i będzie nas na arenie międzynarodowej większa grupa. Poziom jest coraz wyższy. W Poznaniu Kacper pokazał, że jest mocny, dlatego to cieszy.

Pamiętam, jak rozmawialiśmy cztery lata temu kiedy zaczynałeś swoją drogę w triathlonie oraz próbowałeś różnych rzeczy. Dzisiaj jest wokół Ciebie sztab ludzi, który pracuje na to, żebyś mógł spokojnie się przygotowywać oraz odnosić sukcesy. To też jest ważne w zawodowym triathlonie.
Tak, jest bardzo istotne. Zrozumiałem, że sport to nie tylko to, jak ma się mocne nogi oraz rozwiniętą wydolność. To jest tak naprawdę dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo. Jestem wdzięczny, że zostałem otoczony takimi ludźmi, super profesjonalistami, którzy podchodzą do tego we wspaniały sposób. Widać, że to funkcjonuje. Czego mogę sobie jeszcze życzyć?

My życzymy Ci sukcesu na Hawajach.
Dziękuję bardzo.

Rozmawiał: Marcin Dybuk
foto: Bartek Zborowski/IRONMAN Poland, Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X