Wiadomości

Robert Karaś: Może błędem było wezwanie karetki

Robert Karaś udzielił pierwszego wywiadu po starcie w Szwajcarii na 10xIM. Mówił o m.in.: kontuzjach, decyzji o starcie w Szwajcarii i nie tylko.

Roberta Karasia nie trzeba przedstawiać w środowisku polskiego triathlonu. Pracował jako ratownik pływacki i strażak. Z triathlonem jest związany od ponad 10 lat. W tym czasie zdążył już zostać mistrzem świata i rekordzistą w podwójnym i potrójnym Ironmanie. Teraz próbował ustanowił nowy rekord świata na dystansie 10xIM. Niestety, ta sztuka mu się nie udała ze względów medycznych.

Przykro nam poinformować o przerwaniu wyścigu Roberta. Po 38km pływania, 1800km na rowerze i 65km biegu lekarze zakazali kontynuowania wyścigu w obawie o życie! Był na granicy, a to wiąże się z ryzykiem. Ból po operacji, którą odbył tylko 3tyg. temu okazał się nie do zniesienia nawet dla Niego! Dziękujemy za te emocje, wrócimy jeszcze silniejsi – informował suport Roberta za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Teraz w rozmowie z Krzysztofem „Wujaszkiem Fericze” Ferencem w programie „Jazda z Wujaszkiem” poruszył kilka istotnych kwestii.

O przygotowaniu do 10xIM

Na początku płynąłem tylko z taką fajką pływacką, żeby nie skręcać głowy, bo bolała mnie przy skręcie. Po 10 dniach już zacząłem to robić, to mniej bolało. Przykładowo przy nawrocie już przestało ciągnąć. Odczuwałem ukłucie np. jak podnosiłem Milana, czy przenosiłem bagaże. Na tym wyścigu czułem tylko, że mam słabszy kark. Nie poruszałem głową, nie zrobiłem ani jednej pompki i nie ćwiczyłem na ciężarach. Było do przejechania 1800 km, więc przez 500 kilometrów jechałem z podpórką, że położyłem łokieć na lemondce, brodę na ręku i tak musiałem jechać. Z tego względu że głowa opadała, bo kark był słaby i nie miałem czasu, aby go wyćwiczyć – mówił Robert Karaś w rozmowie z Krzysztofem Ferencem.

Powody startu w Szwajcarii

Był w planach od pierwszego stycznia robienie Ironmana przez 150 dni z rzędu. Teraz jest mocniejsza sprawa, bo nie wiem, czy wysiedziałbym to na siodle. Po zabiegach urologicznych trzeba skonsultować, czy to nie będzie się odnawiać. Okazało się, że zachorowałem na bielactwo. Te kropki robią się też na ciele. W miejscu, gdzie zaczęły się robić te guzy, może być skóra słabsza, bardziej wrażliwa i bez pigmentu. Dlatego takie coś się robi. Więc nie wiem, czy będę mógł startować na bardzo długich dystansach. Czas pokaże. Reasumując, Szwajcaria nie była zmianą w planach, tylko dołożyłem sobie start. Raczej mój demon tego chciał. Ja za bardzo nie chciałem. Wszyscy z bliskich wiedzieli, że za bardzo nie chcę jechać. Zamierzałem pojechać, żeby kogoś przykrócić, bo po prostu nie podobały mi się niektóre wypowiedzi w Internecie oraz brak szacunku do mojej osoby. Dlatego wziąłem udział w tych zawodach. To był pierwszy start w triathlonie, do którego się nie przygotowywałem – przyznawał Robert Karaś.

O motywacji do wyścigu w Szwajcarii

Nie podobały mi się wypowiedzi drugiego z polskich zawodników, Adriana, który mi umniejszył i poczułem brak szacunku. Dostałem screena z odpowiedzi do jego fana. Ktoś zapytał o mnie, a on odpowiedział: A nie wiem, czy Robert jest dobrym ultra. Startowałem z nim w mistrzostwach świata na Litwie. Pokonałem go o 2-3 godziny. Wiem, że może powiedział to nieświadomie, ale to mi się nie spodobało. Więc chciałem pokazać, kto jest w jakiej dyspozycji. Finalnie nie udało mi się wygrać tych zawodów, ale znam własną wartość. Wiem, jakim jestem zawodnikiem i jakim triathlonistą jest Adrian. Po prostu nie spodobał mi się brak szacunku. Jeśli ktoś go do mnie nie ma, to po prostu odpłacam tym samym. Tym razem fajnie to zniosłem, a nawet chciałem mu pomóc na zawodach, bo gdzieś przeszła mi złość. Ludzie z mojego suportu na zawodach mi powiedzieli, że oni są spoko. Może złe wyrażenie jego zdania źle odebrałem i to było nieporozumienie – przyznawał Karaś.

O momencie przerwania wyścigu

To nie był guz, tylko zebrał się płyn, na oko z litr. Miałem już taki problem na obozie przed operacją. Wiedziałem, o co chodzi. Zanim jechaliśmy do lekarza, to kumpel wbijał strzykawki i ściągaliśmy jak płyn (kalafior) z ucha na macie. W Szwajcarii chciałem zrobić to samo. Byłem zdesperowany i mówiłem do kumpla, aby to ciął. Odmówił i wezwali karetkę. Lekarz powiedział, że jedziemy do szpitala, więc zostałem przeniesiony do drugiej karetki i pojechaliśmy. Myślałem, że pojedziemy, ogarniemy i wrócimy. Pani powiedziała, że nie ma szans, że zakażenie i jest po wyścigu. Pytała dlaczego po takiej operacji urologicznej przystąpiliśmy do zawodów. Miała rację, ale bardzo nas umoralniała. Nie chciała pomóc, żeby skończyć ten wyścigu, tylko jednoznacznie chciała to przerwać. Od razu dała zastrzyk painkillera, który ma środki zakazane i tak nie mógłbym po tym się ścigać. Powiedziałem, że tego nie chcę i czy może to wyciągnąć na żywca. Odpowiedziała, że lekarz będzie następnego dnia i wtedy odbędzie się operacja. Może naszym błędem było wezwanie karetki. Z drugiej strony nie zrobiliśmy czegoś głupiego na własną rękę. Cieszę się, że tak się skończyło, bo każdy myśli, że znowu przegrał. Ludzie nie rozumieją, że już wygrałem wiele wyścigów w życiu. Wiem, co to znaczy przebiegnięcie mety na pierwszym miejscu. Nie rozumieją tego, że jestem tam po to, aby przeżyć tę przygodę z teamem. Spotykamy się raz w roku na takim wyścigu. Tym razem podchodziłem do tego emocjonalnie, a nigdy tak nie robiłem. Za każdym razem jechałem na wspaniałą przygodę i to było wiodące – mówił Karaś.        

O dalszych planach

Będę łączyć MMA z triathlonem. Wiem, o co chodzi w tym życiu. Stwierdziłem, że nie ma sensu skupiać się na jednej rzeczy, bo po prostu to może się nie udać. To, o czym marzyłem, już osiągnąłem, czyli zarabiać pieniądze na sporcie i z tego żyć. To się udało. Jestem w takiej pozycji, że mogę robić jeden trening MMA i 1-2 do triathlonu. Przed walką bardziej skupię się na MMA, a przed zawodami na triathlonie. Będę to łączyć. Lubię to i jestem w stanie to połączyć. Chcę móc się realizować w każdej z dyscyplin – przyznał Robert Karaś.

Cały program dostępny TUTAJ.

Materiał został nagrany przed zamieszaniem z Adrianem Kosterą, a wyemitowany już po. Sprawa pomiędzy zawodnikami została wyjaśniona. 

Przemek Schenk
źródło: Olimp Sport Nutrition YT
foto: Olimp Sport Nutrition YT

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

4 komentarze

  1. Po co ciśnięcie ten wątek? Ja rozumiem
    IMpseudoINSPIRATION. Ale to były zawody na które nikt na swoeciecie nie zwraca uwagi, przynajmniej w świecie triathlonu. Dwudziestu gości, skromnych zajawkowiczow przyjechało na urlopy ekstremalne pod namiotami i jeden gość z pro supportem, który przegrał.
    Zawsze dajecie po zawodach klasyfikację Polaków. Wygląda tak:
    1 Kostera
    2 Lus
    3 Karas DNF

    Nie trzeba było karetki ? Serio ? Facet był po prostu nietomny

    1. Zgadzam się Karas może i odklejeniec, zreszta naraża swoją rodzinę i dziecko już teraz które ma że zejdzie rzeczywiscie, no cóż. Ale z drugiej strony co mają innego cisnąć za tematy jak ten polski triathlon należałoby zaorać całkowicie bo wszędzie jest syf. News ze Orlen będzie sponsorował iron Malbork, a tak się składa że Szolowski jest organizatorem tych zawodów i jednocześnie dyrektorem sportowym pztri, taką sprawa powinien się zainteresować prokurator, ale co ja opowiadam: Ziobro ma się zainteresować tym ze Obajtek dał kasę? Niepoważne, wszyscy umoczeni, wszędzie mają swoich ludzi i daja swoim i tak wygląda sport w polskim wydaniu, a kluby sportowe które kiedyś prężnie działały i dostarczały zawodników dziś nie maja jak funkcjonowac, jedynym polskim zawodnikiem który pojechał na IO w mężczyznach chyba na dłuuugo pozostanie Marek Jaskółka, który zreszta trenował w niemczech a w Polsce nie zawsze był witany z godnością.

    2. Może napisałbyś skromniej: ,,zawody, na które ja i garstka moich kolegów z podwórka nie zwraca uwagi”? Jest wiele osób, które pasjonują się wyścigami ultra. Live z ostatniego okrążenia śledziło tysiące osób, i to nawet w przypadku amatorów, kończących parę dni po czołówce

    3. Powiedz wprost: Nazywam się Jasio Kowalski/Nowak (niepotrzebne skreślić), g*wno w życiu osiągnąłem i uważam, że to niesprawiedliwe. A jeszcze bardziej niesprawiedliwe jest, że ten Karaś jest taki dobry. Więc będę pisał, że ma trzy nogi i cztery płuca, a jego rekordy w podwójnym, potrójnym i pięciokrotnym IM to mały pikuś, ściema i spisek antypolski.

      Na pewno poczujesz się lepiej. A od Karasia i nas, jego fanów – odp… się, nieudaczniku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X