Rozmowa

Robert Czysz: Między dwoma startami miałem też wesele przyjaciela

W jeden weekend zaliczył dwa starty. W sobotę w Suszu mistrzostwa Polski, dzień później rywalizował w Koninie. A w nocy bawił się na weselu kolegi. Robert Czysz nie ukrywa, że jest zadowolony z obu startów i imprezy.

Jakie masz odczucia po intensywnym weekendzie, gdzie najpierw wystartowałeś na MP w Suszu, a dzień później w Koninie?
Jeszcze po drodze należy dodać wesele przyjaciela (śmiech). A tak poważnie był to wymagający weekend. Mistrzostwa Polski były udane, jednak z pewnym niedosytem. Start w Koninie nie był na tzw. „otarcie łez”, tylko z chęci wystartowania w kolejnej serii Samsung River Triathlon. Tam po prostu panuje super atmosfera.

Czy od początku planowałeś dwa starty w ciągu jednego weekendu?
Szczerze mówiąc, to nie. Po MP w Suszu jak wcześniej wspomniałem, pojechałem na wesele, o 4 wróciliśmy do domu. Po 3,5h snu podjęliśmy decyzję, że może warto spróbować. Czysta spontaniczność.

Który z tych startów był bardziej wymagający?
Ciężko powiedzieć. Jeżeli chodzi o sam wyścig, to na pewno MP w Suszu, ale jak dodamy zmęczenie po starcie i prawie nieprzespaną noc, to w Koninie też nie było łatwo. Ale takie 60/40 na Susz.

Z przebiegu którego wyścigu jesteś bardziej zadowolony?
Z jednego i drugiego. Na jednym walczyłem bardziej mięśniami, na drugim głową. To i to jest fajne. Lubię to!

Czy w Koninie odczuwałeś w jakimkolwiek stopniu zmęczenie po starcie w Suszu?
Raczej nałożenie się wszystkich spraw dookoła. Myślę, że gdybym miał tylko starty dzień po dniu (bez dodatkowych rzeczy), to ze względu na objętość treningową, którą wykonałem zimą, nie byłoby to tak odczuwalne.

Jakie wyciągnąłeś wnioski po tych dwóch startach?
Moja forma jest na dobrym poziomie i przez to starty sprawiają mi ogromną satysfakcję.

Jak wyglądają dalsze plany startowe?
Następny przystanek to MP w Poznaniu (1/2IM). Następnie wystartuję w serii Samsung River Triathlon, a dalszy kierunek to wraz z moimi zawodnikami jedziemy do Krakowa na OOM-kę i MP.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X