Wiadomości

„Rekord świata” pobity cztery razy

Pho3nix Sub7 i Sub8 zaskakiwał od początku. Zaskoczeniem jest także złamanie granicy przez czworo śmiałków. I w końcu zaskoczeniem są małe różnice na mecie między rywalami i rywalkami.

Na pierwszy rzut oka wydawało się, że złamanie siedmiu godzin przez mężczyzn i ośmiu w przypadku kobiet na pełnym dystansie jest mało realne. Dodatkową wątpliwością był fakt, że kilka tygodni temu kontuzjowaną Lucy Charles zastąpiła Kat Matthews. Na domiar złego kilka dni temu na ostatniej prostej z powodu tego samego urazu wypadł też Alistair Brownlee. W jego miejsce wszedł Joe Skipper, który kilka dni wcześniej ścigał się w Sierakowie.

Warto przypomnieć, że każdy z zawodników na koszt organizatorów mógł dobrać sobie po pięcioro pomocników na każdą dyscyplinę, czyli pływanie, rower i bieg. Podczas rywalizacji była dopuszczona jazda z draftingiem. Podczas pływania triathloniści mogli płynąć w nogach, a biec za kolegami, którzy osłaniali ich od ewentualnego wiatru, a jak było trzeba, zmobilizowali do walki o jak najlepszy czas.

Blummenfelt szybszy od Skippera na pływaniu

W przeciwieństwie do pozostałych uczestników projektu, Blummenfelt zdecydował się wyznaczyć do pływania tylko jednego pomocnika: holenderskiego pływaka na wodach otwartych Larsa Boteliera. W promieniu kilku metrów Blummenfelt miał już przewagę nad Skipperem, która tylko wzrosła podczas dalszej części pływania. Drużyna Skippera – prowadzona przez Alistaira Brownlee – miała sporą na wodzie.

Zaskakująca była też decyzja Skippera o tym, że rozpoczął pływanie w nogach Brownlee. Ostatecznie Kristian Blummenfelt wyszedł z wody, z czasem 48:21, choć zakładał wynik 45:00. Mimo tego był szybszy od konkurenta.

Joe Skipper pokonał etap pływacki, z wynikiem 53:24, co było gorszym rezultatem o 4:24, od początkowym założeń.

Odmienne taktyki na rowerze

Pierwsze 20 kilometrów obaj przejechali spokojnie. Blummenfelt osiągnął średnią prędkość 51 km/h. Natomiast trochę szybszy był Joe Skipper – 53,7 km/h.  Choć pierwsze poważniejsze problemy Norwegowi przytrafiły się na około 50 kilometrze trasy kolarskiej. Wówczas prawie uległ wypadkowi, ponieważ jeden z jego pomocników prawie uderzył w kierownicę innego. Na szczęście wszystkim udało się uniknąć kolizji i wyszli z tej niebezpiecznej sytuacji cało.

Dzięki dobrej pracy Skippera i jego zespołu, po 55km. zmniejszył stratę do Norwega o połowę. Wówczas wynosiła ona 2:30. Po kolejnych 35 kilometrach drużyna Skippera miała już w zasięgu wzroku team Blummenfelta. Wówczas jego strata wynosiła jedynie 24 sekundy. Udało mu się wyprzedzić Norwega na 103 kilometrze, przy tym rzucił do niego „do zobaczenia później”.

W drugiej części trasy kolarskiej udało się Skipperowi zwiększyć przewagę nad Blummenfeltem do 2:16. Tymczasem Blummenfelt wydawał się mieć trochę trudności, ponieważ prowadził dyskusję z członkami zespołu, którzy byli w samochodzie pomocniczym.

Ostatecznie Joe Skipper pokonał etap kolarski w 3:16:42, osiągając najwyższą średnią prędkość (54,9 km/h). Blummenfelt przejechał 180 kilometrów w  3:24:22, co dało mu prędkość 52,8 km/h.

Niezwykle ważny bieg

Przed ostatnim etapem wyścigu Skipper (4:10:49) oraz Blummenfelt (4:13:05) byli w świetnej sytuacji, aby ukończyć to wyzwanie poniżej siedmiu godzin.

Niezwykłą kreatywnością popisała się drużyna Skippera. Postanowiono, że ktoś będzie za nim jechać na rowerze podczas biegu, z pompą wody, aby go ochłodzić i w ten sposób trochę mu pomóc na trasie. Tymczasem Blummenfelt biegł z jednym z kenijskich pomocników i zaczął gonić rywala.

Ta praca przyniosła skutek po 14 kilometrach. Wówczas biegł ze średnią prędkością 3:31 min/km. Tym samym zmniejszył przewagę Skippera do 45 sekund. W ten sposób Brytyjczyk zaczął czuć oddech Norwega na karku, biegnąć z prędkością 3:39 min/km. Po kilku kolejnych kilometrach Blummenfelt dopiął swego i wyprzedził Skippera. Obaj zawodnicy wymienili kilka słów i uśmiechnęli się do siebie, zanim Norweg pomknął dalej.

Ostatecznie Kristian Blummenfelt pokonał maraton w 2:30:50. Tym samym zakończył wyścig z niesamowitym czasem: 6:43:44. Trzeba przyznać, że Joe Skipper też pokazał się ze znakomitej strony, wbiegają na metę, z wynikiem 6:47:36 (czas maratonu: 2:36:43).

Matthews z lepszą taktyką pływacką

Obie zawodniczki zaprezentowały odmienny plan na pływaniu. Nicola Spirig początkowo płynęła z tyłu, za dwoma pomocnikami (formacja w kształcie piramidy). Za to Kat Matthews zastosowała pływanie w pionowej linii. Początkowo to Spirig prowadziła, ale w pewnym momencie rywalka ją wyprzedziła i pierwsza wyszła z wody, z czasem 54:43. Choć Szwajcarka straciła do rywalki jedynie siedem sekund.

Ucieczka Matthews na rowerze

Ta minimalna przewaga Matthews po pływaniu wydawała się maleć, ale po szybkim początku Szwajcarki, została ponownie dogoniona i wyprzedzona. Przez pierwsze 60 kilometrów roweru Matthews jechała ze średnią prędkością 47,1 km/h, a Spirig jedynie 45,8km/h.  

Przez resztę trasy kolarskiej Kat Matthews (46,9km/h) nie dała się dogonić i pokonała ten etap w 3:50:06. Tym samym przejechała szybciej rower od Spirig (46,3 km/h) o 3:10.

Atak Spirig. Zażarta walka na biegu

Przed ostatnim etapem wyścigu łączny czas Kat Matthews wynosił 4:45:13, a Nicoli Spirig – 4:48:39.

Kat szybko uwinęła się w T2 i wyruszyła na bieg. Po niej była widać, że na trasie doskwierał upał. Była mocno czerwona. Za pomocą kostek lodu próbowała się trochę schłodzić na początkowych kilometrach biegu.

Szwajcarka zaczęła mocno bieg i sumiennie zbliżała się do rywalki. W efekcie zmniejszyła stratę po 10 kilometrach do niecałych dwóch minut. Po kolejnych 18 km udało się jej wyprzedzić Matthews. Choć nie cieszyła się długo z prowadzenia. Ostatecznie Kat wróciła na miejsce liderki i już do mety nie dała się wyprzedzić Nicoli.

Tym samym ukończyła wyzwanie z wynikiem 7:31:54. Nicola Spirig wbiegła na metę z czasem 7:34:19.

Przemek Schenk
foto: Pho3nix FB

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X