Wiadomości

Puchar Europy: Ulatowska idealnie. Kuster rozkręca się

W miniony weekend w triathlonie z udziałem polskich triathlonistów działo się tak dużo, że trudno było ogarnąć, zrelacjonować wszystkie wydarzenia. Dlatego nadrabiamy zaległość. O wrażenia po zawodach poprosiliśmy Alicję Ulatowską. Wrażeniami na Facebooku podzieli się także Sylwester Kuster. Co powiedzieli?

Wysoka fala

Bardzo się cieszę, że start wyszedł idealnie, tak jak założyłam z trenerem w przed dzień – powiedziała TriathlonLife.pl Alicja Ulatowska. – Cały plan taktyczny zrealizowałam tak jak powinnam. Tym razem pływanie było najtrudniejszym elementem. Ogromne fale rozbiły całą stawkę na kilka małych grupek. Myślę, że podobnie jak ja, każda z zawodniczek walczyła, o to żeby nabrać powietrze i nie połknąć kolejnej dawki słonej wody. Mega ekstremalnie. Rower bez zbędnych komplikacji. W grupce, z założeniem, żeby zaoszczędzić i odpalić na biegu. Następnie bieg z rekordem życiowym na 10km (38:32 – dop. red.). Cieszę się z miejsca 7 (2:09:15 – dop.red.), bo jechałam, aby walczyć o TOP16, a kryteria mówią, że daje to kwalifikację na Mistrzostwa Europy. Więc dobrze. Czuję się świetnie. Właściwie, to już głodna kolejnego startu. Te moje trzy starty to dla mnie jeden z najpiękniejszych tygodni w tym sezonie. Wiem, że wiele takich nie będę miała. Być może to tylko jeden taki tydzień, ale odpowiednią pracę wykonałam do tego, aby walczyć w trzech startach międzynarodowych pod rząd. Jestem w bardzo dobrej kondycji. Najlepszej w jakiej kiedykolwiek byłam. Ale bardzo ciężko na to pracowałam. Każdy wie, że takie rzeczy nie przychodzą same. To nie magiczne sztuczki, kosmos, czy słońce. To ciężki trening dzień po dniu.

Przed Alicją Ulatowską najbliższy start już 2 maja 2019 w aquathlonie U23, w trakcie Mistrzostw Świata w Pontevedra. Trzy dni później rywalizacja podczas Pucharu Świata w Madrycie.

A jak start w Portugalii ocenił Sylwester Kuster?

– Pierwsze koty za płoty – napisał Polak. – 32 miejsce (1:56:51 – dop.red.) na Pucharze Europy w Quarterii. Ogólnie jestem zadowolony. Jest to pierwszy mój zagraniczny start w sezonie 2019. Wiem że miałem wystrzały formy na początku sezonu tak jak np. rok temu na Pucharze Świata gdzie zakręciłem się koło 20 miejsca, ale potem to już było tylko gorzej. Nie byłem w stanie utrzymać formy, a nawet wytrzymać sezonu do końca. W tym roku postawiłem na zbudowanie bazy zimą i spokojny początek sezonu. Tak jak w moich najlepszych sezonach. Zawsze wtedy zaczynałem przyzwoitą formą, ale nie szczytową. Do sezonu właściwego jeszcze dwa miesiące, tak więc spokojnie. A co do startu w Portugalii w wodzie spore fale , tradycyjnie było fajnie do pierwszej boi, gdzie zostałem pobity. Ale to nie jest żadna wymówka, bo jak nie pływasz wybitnie to zawsze się bijesz. Nie raz miałem podbite oko czy pęknięte okularki itd. więc w sumie powinienem się przyzwyczaić. Ogólnie pływanie w takich zawodach ustawia wyścig albo złapiesz dużą grupę albo gonisz w małej grupce i walczysz o przeżycie.

Niestety, straciłem drugą grupę na ściąganiu pianki, a potem to już była jazda w małej grupce. Waty cieszą, bo pomimo że 20 osobowa pierwsza grupa dołożyła mi naprawdę dużo, to 322 waty to jak dla mnie spora poprawa w stosunku do 2017 i 2018 roku. Zmiana treningu przynosi efekty i cieszę się z tego.

Bieg tradycyjnie jak w każdych mocnych sezonach zaczynam z lekką kolką. 34:05 myślę, że spowodowanej lekkim upałem, do którego organizm nie był przyzwyczajony po zimie w Polsce.
Ogólnie jestem zadowolony. Teraz ruszam na trzy tygodniowe zgrupowanie i liczę, że podbije formę.

 

Opracowanie Dawid Majakowski
foto materiały prywatne Alicji Ulatowskiej i Sylwestra Kustera

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X