Rozmowa

Przemek Szuder: Nadal nie wierzę w wygraną

W Płocku wygrał kategorię wiekową na 1/2IM. Dwa tygodnie wcześniej zdobył MP w AG na pełnym dystansie w Malborku. Przemek Szuder na razie skupia się na poprawie poszczególnych dyscyplin.

W niedzielę zdobyłeś MP w M40 na 1/2IM. Jak wrażenia po tych zawodach?
Nadal nie mogę w pełni uwierzyć, że wygrałem. Patrząc na listę startową i tak mocną obsadę w mojej kategorii wiekowej, nie robiłem sobie wielkich nadziei. To był niesamowity dzień.  Nawet pogoda nam dopisała, co nie jest oczywiste w Polsce w drugiej połowie września.

Jak oceniasz poszczególne etapy?
To był dzień, kiedy właściwie wszystko szło zgodnie z planem. Pływanie było trochę słabsze, niż zakładałem. Mam sporą wadę wzroku, nie mogę nosić soczewek i z nawigacją jest u mnie różnie. W Płocku słońce było bardzo nisko i po nawrocie strasznie oślepiało. W efekcie zgubiłem nogi grupy, w której płynąłem. To mnie kosztowało trochę czasu. Później było już bardzo dobrze. Pojechałem moje najmocniejsze waty na tym dystansie, zrobiłem błyskawiczną zmianę w T2 no i przede wszystkim dobrze pobiegłem. To mnie najbardziej cieszy, nie jestem mocnym biegaczem, ale wytrzymałem narzucone sobie tempo od samego początku aż do mety. Dość powiedzieć, że różnica między najszybszą a najwolniejszą z pięciokilometrowych pętli wyniosła tylko 30 sekund. No i tą ostatnią pobiegłem najszybciej.

Pierwotnie nie miałeś tego startu w planach. Co zadecydowało o takiej decyzji?
Płock miał być moim treningowym startem na dystansie ¼ w maju. Oczywiście zawody nie mogły się odbyć w tym terminie i zostały przeniesione na wrzesień. Pomyślałem, że to będzie fajne zakończenie sezonu. Jednak na 12 dni przed tym wydarzeniem, PZTri ogłosiło, że będą to też mistrzostwa Polski na dystansie średnim. Rafał Medak, z którym trenuję, zasugerował,  żebym się na nie przepisywał.

Jak trener uzasadniał tę decyzję?
Rafał uznał, że jestem mocny. Miałem jakieś wątpliwości co do startu w połówce na dwa tygodnie po Ironmanie, ale trener stwierdził, że najwyżej mnie odetnie na biegu. Ciężko polemizować z takim argumentem. Zresztą po prawie trzech latach wspólnych treningów mam do Rafała olbrzymie zaufanie.

Dwa tygodnie wcześniej też zdobyłeś MP, ale na pełnym dystansie w Malborku. Jak przebiegała regeneracja po tamtym wyczerpującym starcie?
Niewiarygodnie cieszyłem się z wygranej w Malborku, ale to nie zmienia faktu, że pierwszy dzień po zawodach był straszny. Nie spałem prawie wcale. Rano ledwo wstałem z łóżka. Miałem opuchnięte kolana i zmasakrowaną lewą stopę. Coś mi wpadło na biegu do buta i nie stanąłem na czas, aby go wytrzepać. Zaczęły mi schodzić dwa paznokcie i ogólnie nie wyglądało to dobrze. Po dwóch dniach mięśnie wydawały się już w porządku. Jednak na treningach wyglądało to tak, że pierwsza godzina była ok, ale potem gwałtownie narastało zmęczenie.
szuder

Zobacz też:

Jak się odżywiać na długich dystansach?

Czy miałeś obawy że regeneracja była niewystarczającą?
Oczywiście. Zwykle po długim dystansie kończyłem sezon i odpoczywałem. Bałem się startu w połówce po dwóch tygodniach, ale jednocześnie podobało mi się to wyzwanie. Trener rozpisał sesje, które nazwaliśmy MTT – Magic Transition Training. Zrealizowałem je w całości. Chyba dopiero w środę przed startem po zrobieniu mocniejszej zakładki poczułem, że w miarę wróciłem do siebie. Może jeszcze nie w 100%, ale tak na 90 procent. Nadal mieliśmy jeszcze trzy bardzo luźne dni na regenerację. Ciało odpoczywało, ale głowa zaczynała za dużo myśleć o starcie.

Kiedy puścił ten stres?
Za wiele nie pospałem w noc przed startem. Przyjechałem na zawody z Robertem Siwirskim, który też był dwa tygodnie po pełnym. No i tak się trochę nakręcaliśmy naszymi obawami – mnie tutaj ciągnie, Ciebie tam boli. Takie gadanie emerytów (śmiech). Rano w strefie zmian spotkałem mnóstwo znajomych, wyszło słońce i nagle zupełnie się wyluzowałem.

Więc jakie miałeś nastawienie do tego startu?
Traktowałem go trochę jak eksperyment. Zupełnie nie wiedziałem, w jaki sposób zareaguje ciało. W sumie to na samym starcie byłem z siebie dumny, że w ogóle tu jestem. Zresztą sporo osób mówiło nam, że jesteśmy nieźle stuknięci, żeby robić takie dwa starty zaraz po sobie (śmiech).

Co sobie powtarzałeś przez cały wyścig?
Powtarzałem sobie, że to tylko zabawa i że robię to „dla przyjemności”.

Pomogło?
Chwilami było lepiej. Przeczytałem gdzieś, że uśmiechanie się ma na nas bardzo pozytywny wpływ i rozluźnia poprzez wydzielanie jakichś tam hormonów szczęścia. Starałem sobie o tym przypominać i uśmiechałem się do siebie. Pewnie nie wyglądało to zbyt mądrze.

Przemysław Szuder

Czytaj także:

Szybkie strefy zmian według Roberta Karasia

Jakie masz odczucia po tym całym sezonie?
Sezon to dość duże słowo: wystartowałem tylko trzy razy (dodatkowo jeszcze w Ślesinie, gdzie nie ukończyłem połówki ze względu na niedoleczone zatrucie pokarmowe). Pomimo tego, że był to dla wszystkich trudny i dziwny rok, to jednocześnie wszedłem na najwyższy jak dotąd poziom sportowy. Jestem osobą, która bardzo lubi trenować. Zawody też są oczywiście fajne, ale nie sprawiało mi wielkiego problemu, że do sierpnia właściwie ich nie było. Wiem, że część triathlonistów miała duże problemy z motywacją wobec braku startów,  ale mi to zupełnie nie przeszkadzało. Pracowałem sumiennie i równo od listopada 2019 roku i teraz mogłem zebrać efekty tej pracy. Chciałbym też przekazać wyrazy uznania dla Marcina Waniewskiego oraz ekipy Labosport. To dzięki ich niezwykłej determinacji w ogóle mieliśmy mistrzostwa Polski w tym roku. Wiem, że oni też nie spali po nocach i chciałem im w imieniu naszej społeczności tri bardzo podziękować. W większości innych krajów sezon po prostu się nie odbył.

Które zawody należały do tych najlepszych, Malbork czy Płock?
Pomimo, iż to krótszy dystans to jednak Płock. Walczyłem ramię w ramie do końca z bardzo mocnymi rywalami. Artur Czerwiec i Marek Markowski naciskali do samego końca. Na cztery kilometry przed metą byłem przekonany, że Artur mnie dojdzie. Jednak wytrzymałem i wygrałem te zawody na biegu, co wcześniej mi się nie zdarzało. W zeszłym roku na MP w Poznaniu wybiegłem pierwszy z T2, ale zająłem dopiero piąte miejsce. Teraz bieg był naprawdę dobry!

Czego dowiedziałeś się w trakcie tego sezonu?
Na podsumowanie jeszcze przyjdzie czas, ale na gorąco myślę, że muszę jeszcze mocniej popracować nad pływaniem. W Malborku i w Płocku traciłem na pływaniu po kilka minut. Wychodziłem na 5/6 miejscu w AG i musiałem gonić. Dodatkowo mam już rower na dość wysokim poziomie. Z tego względu, że łapię za dużą stratę na pływaniu, jestem skazany na samotną jazdę. W Malborku przejechałem całe 180 kilometrów zupełnie sam. W Płocku było tak samo. To jest ciężkie zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Tymczasem jazda z zachowaniem regulaminowych 12 metrów daje nadal co najmniej kilkanaście watów oszczędności, ale ja nie jestem w stanie do mocnej grupki się załapać. Poza tym nadal praca nad bieganiem – zrobiliśmy duży postęp, ale nadal widzę mnóstwo miejsca na poprawę.

Czy układasz już sobie plan i cele na kolejny rok startowy?
Ciężko układać bardzo konkretne plany w obecnej sytuacji. Można się tym tylko rozczarować, jeśli się nie spełnią. Głównym startem w 2020 roku miały być Hawaje. Obecnie mój slot przeszedł na październik 2021, ale wcale nie jestem pewny, czy mistrzostwa świata wtedy się odbędą. Wolę chyba stawiać sobie cele związane z konkretnymi dyscyplinami, a sezon startowy będziemy układać dynamicznie.

Jak wyglądają cele sportowe?
Mam ich w głowie mnóstwo. Z najważniejszych chciałbym zejść poniżej sześciu minut na 400 metrów kraulem (mocni pływacy – proszę się nie śmiać!). Mam też dość przeciętne biegowe życiówki na 5km i 10km. Wierzę, że poprawa na krótszych dystansach przełoży się pozytywnie na moje ulubione dystanse triathlonowe. Korzystając z okazji, chcę też podziękować osobie, która najbardziej wspiera mnie na co dzień i jest moim największym kibicem, czyli mojej żonie Sylwii. Bez niej te wyniki nie byłyby możliwe. Triathlon w kategoriach wiekowych jest sportem drużynowym!

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button