Rozmowa

Po wypadku panika. Później wielkie wsparcie od ludzi

Szlifował formę w Hiszpanii. Podczas jednego z treningów uległ wypadkowi i złamał obojczyk. Filip Szymonik wraca do zdrowia i powoli trenuje, rehabilitując się.

Przebywałeś na obozie w Hiszpanii. Jak przebiegały treningi?
Przebiegały zgodnie z założeniami z codziennym kontaktem z trenerem. Zazwyczaj dzień rozpoczynaliśmy od pływania, środek dnia kolarski i wieczór biegowy. W zależności od dnia i wytycznych trenerów te jednostki się mieszały z treningiem przygotowania motorycznego.

Jakie miałeś założenia względem tego zgrupowania?
Głównym założeniem było zwiększenie objętości kolarskiej i tak też do momentu wypadku szło. Dodatkowo pływacko i biegowo czułem, że to jest ten rok. W zasadzie bez biegania większego tempa przed samym obozem “z treningu” pobiegłem 5km w Warszawskim City Trail’u 15:50.

Z kim miałeś okazję trenować w Hiszpanii?
Głównie trenowałem z Tomkiem Szalą, Olą Jędrzejewską, Patrykiem Gąsiorem i później również z Dariuszełem Dąbrowskim.

Jakie korzyści niesie za sobą trenowanie z tak mocnymi zawodnikami?
Trenowanie z zawodnikami, którzy są na wyższym poziomie, niż Ty zawsze niesie ze sobą ogromne korzyści. Uważam, że najważniejsze to trenowanie u boku ludzi, z którymi czujesz się dobrze na treningu jak i poza nim. Stawiam zawsze na relacje, jak czuję się dobrze wśród ludzi, z którymi przebywam na treningu. To jest 3/4 czasu mojego dnia. Rozwijam się.  Pomaga i nie przeszkadza mi wtedy nic w dążeniu do celu i docenianiu każdego dnia, gdzie jestem. Na pewno grupa pozwala “docisnąć” w tych trudniejszych momentach. Choć raczej nie potrzebuję dodatkowo zewnętrznych bodźców, żeby iść “do odciny”. Cieszę się Ich towarzystwem.

Niestety musiałeś nagle przerwać przygotowania ze względu na wypadek. Co się stało?
Niedzielny długi rozjazd. Zjazd, trochę żwiru/piasku na drodze + nierówności. Straciłem kontrolę nad kierownicą i upadłem z klasycznym fikołkiem. Z głównych obrażeń to złamanie części dystalnej prawego obojczyka z przesunięciem oraz złamanie jednej z kości nadgarstka.

Obecnie przebywasz już w Polsce. Jak przebiega rehabilitacja?
Według planu, Aleksander Trzciński czuwa nad procesem rehabilitacji. Z każdym dniem bez pośpiechu. Wyciągał mnie już z wielu innych urazów. Tym razem będzie również pomyślnie.

Jakie są prognozy w kwestii terminu powrotu do treningów?
Trenuję, ale tutaj raczej bez szczegółów. Traktuję to bardziej w formie rehabilitacji aniżeli budowy czegokolwiek.

W jakim stopniu ten wypadek oraz jego skutki skomplikowały oraz zmieniły Twoje pierwotne plany sportowe?
Było sporo zawodów, ambitne cele, ale to wszystko było. Obecnie nie ma żadnego znaczenia, jak wrócę do zdrowia to i do nowych założeń. Teraz pracuję nad sobą. Skupiam się na tym, co dla mojego organizmu jest najważniejsze. Cieszę się, że skończyło się jak się skończyło, bo mogło być dużo gorzej. Doceniam każdy dzień.

Jak obecną sytuację w związku z wypadkiem znosisz pod względem mentalnym?
Początek był bardzo trudny. Po upadku to była jedna wielka panika, bo przecież lewy obojczyk złamałem kilka miesięcy temu. Ledwie zdążyłem wrócić do sportu. Życie jednak testuje nas na tyle, ile jesteśmy w stanie udźwignąć. Mogę rozłożyć i zamknąć się w jednym pomieszczeniu, płacząc, co też ma miejsce, bo chcę to porządnie przeżyć. Mogę również wstać i wyciągnąć z tego wnioski. To się dzieje. W życiu miałem sporo ciężkich momentów. Ta kontuzja nie jest w stanie mnie złamać. Otrzymałem tyle natychmiastowej pomocy bezpośrednio po upadku od Tomka Szali, który nie patrzył na to, co ma do zrobienia.

Tylko zajął się mną przez te kilka pierwszych dni, że aż ciężko to opisać. Rodzina, moja partnerka Agnieszka, psycholog Gosia Szczugieł, trenerzy Jakub Czaja, Jakub Tokajuk, Darek Polkowski, fizjoterapueta Olek Trzciński, moi zawodnicy, znajomi w tym całe EP TEAM, Specialized Warsaw i dosłownie całodobowy kontakt z agentem Konradem Mońką, który ubezpiecza mnie. Kolejność nie ma znaczenia. Ja na prawdę jestem szczęściarzem. Jakbym chciał zacząć wypisywać ilość inicjatyw zarówno nie tylko tych finansowych i wymieniać ludzi, którzy mi pomogli, zabrakło by czasu i miejsca.

Wspomniałeś o trenerze Jakubie Czai. Ile dla Ciebie znaczą rozmowy z trenerem?
To, czego wtedy bardzo potrzebowałem, to jak najszybsza szczera rozmowa z trenerem Jakubem Czają, na którą nie musiałem czekać. Rozmowa, którą odbyliśmy przed operacją, do dzisiaj siedzi mi w głowie. Wiem, że mimo dużej ilości topowych zawodników, których Kuba prowadzi,  nie brakuje mu wiary we mnie. To też mnie buduje.

Jak obecnie wyglądają Twoje plany sportowe na sezon 2022?
Nie ukrywam, że są plany, ale przede mną jeszcze sporo badań w tym USG w ruchu. To złamanie należy do tych “wrednych”, bo jak już się łamie to tak raczej na grubo. Obecnie jestem na etapie powrotu do zdrowia. Nie chcę tracić energii na nic innego.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X