Rozmowa

Paweł Młynarczyk: Sytuacja finansowa PZTri jest stabilna

Paweł Młynarczyk, wiceprezes Polskiego Związku Triathlonu opowiada o sytuacji finansowej PZTri, o porządkach ze strojami, a także m.in. o szansach i drodze Polaków na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.  

Dużo dzieje się w Polskim Związku Triathlonu. Nawet wiceprezes wozi na zawody stroje dla zawodników (tak było m.in. na mistrzostwach Polski w Rumi – dop. red). Porządki?
Raczej egzekwujemy to, co mamy w przepisach. Każdy z klubów musi przesłać nam stroje zawodników do akceptacji, które powinny być zamówione, wykonane zgodnie z przepisami ITU. Chcemy w końcu mieć porządek w tym zakresie, żeby nie było takich sytuacji, jakie zdarzały się na zawodach międzynarodowych, kiedy trenerzy zagranicznie zwracali nam uwagę, że nasi zawodnicy nie mają strojów zgodnych z przepisami. To jest trochę przykre, tym bardziej, że wszyscy w klubach wiedzą jakie powinny być stroje. Bez rękawów, zapinane z tyłu i z nazwiskiem zawodnika, a u nas zdarzało się, że zawodnik startował w stroju kolegi. Wymiana strojów to proces rozłożony na 3 lata, a kluby aktywne w Pucharze Polski dostały dofinansowanie z PZTri.

A jak oceniasz przepracowany okres zimowy w Hiszpanii przez reprezentantów Polski?
Wypadałoby, aby o kwestiach sportowych wypowiedzieli się trenerzy oraz dyrektor sportowy, no ale jak już rozmawiamy to powiem, że w zeszłym roku pojawiła się możliwość, aby ośrodek w Denii był wykorzystywany przez  kadrę Polski A i B. I tak się stało. Korzystać z niego, jeśli tylko były wolne miejsca mogli także pozostali zawodnicy, juniorzy i juniorzy młodsi. Za nami są przygotowania oraz pierwsze starty. Ranking olimpijski otwiera się w ostatni weekend maja. Obecnie zawodnicy budują ranking ITU, żeby łatwiej dostawać się na zawody Pucharu Świata i inne istotne imprezy. Za nami pierwsze starty. Wyniki były średnie, ale może ten okres przepracowany w Denii jeszcze nie zaprocentował.

Patrząc na sytuację, to lepiej ona wygląda wśród kobiet. Paulina Klimas i Roksana Słupek trochę nazbierały punktów. Panom ich brakuje.
Tak, Roksana jest 67, a Paulina 47. Mamy duże nadzieje związane z dziewczynami nie tylko z wywalczeniem kwalifikacji olimpijskiej, ale także liczymy na dobre ich starty w najbliższych sezonach. To są dwa lata. Musi być 12 udanych startów kwalifikacyjnych. Wiadomo, nie każdy start wypali, choć w ciągu dwóch lat musi być 12 dobrych, aby dziewczyny zbudowały ranking olimpijski. Wydaje się proste, jak mówi się o tym, ale rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. To jest kawał roboty do wykonania. Mamy nadzieję, że przynajmniej dwie dziewczyny zakwalifikują się na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.

U mężczyzn nie wygląda to tak dobrze. Jak PZTri się na to zapatruje?
Tu będzie ciężej. Pamiętamy jak wyglądały zawody w Turcji, gdzie była średnia obsada. Kwalifikacja może nastąpić przez ranking olimpijski, ale też tzw. „nową flagę”. Nie ukrywamy, że będziemy w przypadku mężczyzn patrzeć na tę drugą opcję.

Zawodnicy zdobywają punkty w zawodach Pucharu Świata i Europy w przedziale miejsc 1-50.
Do rankingu olimpijskiego zaliczamy mistrzostwa Europy i świata, zawody WTCS i Puchary Świata. Do kwalifikacji z „nowej flagi” czyli z rankingu ITU doliczane są też Puchary Kontynentalne i Mistrzostwa kraju.

Co jeszcze ciekawego dzieje się w Polskim Związku Triathlonu?
Współpracujemy z firmami, z którymi pracowaliśmy w zeszłym roku i w poprzednich latach. To jest poza ministerialne źródło. Dochodzą środki z systemu licencyjnego, ale tu też nie chcemy być tylko biorcą. Staramy się zadbać o ranking zawodników age – group, uhonorować najlepszych na organizowanej gali, rozbudowywać kadrę AG i umożliwiać im starty na zawodach Mistrzostwach Europy czy świata. Dużo działań ukierunkowanych jest na rozwój współzawodnictwa w kraju, tzw. ,,obsługę” kadr narodowych, budowę aplikacji dla klubów.

Jakbyś określił obecną sytuację finansową Polskiego Związku Triathlonu?
Stabilną w tym sensie, że związek nie ma zaległości i wyszedł z długów. Mamy wyregulowane pewne rzeczy, które ciągnęły się latami. Jesteśmy rozliczeni. Jeśli chodzi o pieniądze, to zawsze będzie tak, że mogłoby być ich więcej, aby większa pula zawodników mogła wyjechać na zawody Pucharu Europy czy świata, zapewnić wyższą pule nagród na Puchar Polski, w większym stopniu rozwijać program stypendialny czy wspomagać kluby. 

Triathlon jest drogim sportem i czytających to nie muszę do tego przekonywać. Kluby różnie sobie radzą, a to na ich wychowankach bazują kadry narodowe. Przez Puchar Polski staramy się nagrodzić te najlepsze, by wspomóc je w codziennym funkcjonowaniu i przede wszystkim nagrodzić.

Ważnym startem dla kadrowiczów jest Olsztyn. Co potem?
Po Olsztynie mamy Puchar Europy dla Elity i Juniorów w Rzeszowie. Następnie troje naszych zawodników udaje się na Wojskowe Mistrzostwa Świata do Hiszpanii. Dużą grupę Polaków zobaczymy na starcie w Pucharze Świata w Huatulco. Pewnym punktem sezonu są jeszcze sierpniowe Mistrzostwa Europy na dystanse standard w Monachium. Jeśli chodzi o pozostałe zawody to po pierwsze zachodzą zmiany w kalendarzu, po drugie musimy liczyć na to, że zawodnicy zakwalifikują się na dane zawody. Tu pewny start mają raczej nasze panie – Paulina i Roksana. Sezon jest długi i mamy nadzieję, że będzie bardzo emocjonujący.

Rozmawiał Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X