Wiadomości

Olga Kowalska nie stanie na starcie IRONMAN Hawaje!

Kontuzja łydki wykluczyła Olgę Kowalską z rywalizacji na Hawajach. Zawodniczka jednak nie traci dobrego nastroju. I nie ma co się dziwić. #polskieHAWAJE

Dobre starty Olgi Kowalskiej w tym sezonie pozwalały upatrywać w niej jednej z polskich faworytek do medalu mistrzostw świata IRONMAN Hawaje. Oczywiście w kategorii wiekowej. Ona sama przyznawała w rozmowie z Triathlonlife.pl, że jest w życiowej formie, co potwierdził bardzo dobry start w IRONMAN Kalmar.

To były moje najbardziej udane zawody na dystansie Ironman, właśnie z racji miejsca w stawce. Choć sam wynik – 9:31 – też jest satysfakcjonujący, bo to mój najszybciej pokonany dystans Ironman. Wiem i czuję, że jestem w życiowej formie. Jestem bardzo zadowolona z każdego etapu wyścigu. Nie oznacza to, że to był idealny start – mówiła po zajęciu drugie miejsca OPEN AG w Szwecji.

Tomek Kowalski, trener i mąż w jednej osobie przyznawał na naszych łamach, że Olga ma już najważniejszy start za sobą, właśnie ten w Kalmar, a na Hawaje leci w nagrodę i sprawdzić jakie miejsce zajmie dzięki wypracowanej formie. Niestety, Olga tego nie sprawdzi. Wprawdzie leci na Hawaje, ale już tylko na wakacje i aby pokibicować i wesprzeć podopiecznych, a także licznych Polaków, którzy wywalczyli slota na Hawaje.

Taki też jest sport

Hawaje tym razem nie dla mnie. Kontuzja łydki. Bez szans na wygojenie się urazu w tak krótkim czasie jaki mi pozostał do startu w Kona – napisał w mediach społecznościowych Kowalska. – Lecę na Hawaje, ale będą to wakacje, a nie sportowe wyzwanie, do którego się szykowałam. Taki jest sport. Czasami możesz zrobić wszystko, absolutnie wszystko, jak należy, bez podejmowania zbędnego ryzyka, bardzo ostrożnie i w przemyślany sposób. A to i tak będzie za mało. Były chęci, motywacja, uczciwa praca treningowa. Była też świetna forma. Ale nigdy nie ma gwarancji, że się uda. Tym samym kończę swój pierwszy, po trzyletniej przerwie, sezon. Nie ostatni, bo uwielbiam trenować i to się raczej nie zmieni.

Radość po sezonie i tak większa

Jednak radość, satysfakcja i poczucie sportowego spełnienia w tym sezonie są większe niż żal i smutek spowodowane brakiem startu na Hawajach. Zrealizowałam cele, które miały być celami na następne 2-3 lata. Mam za sobą najlepszy sezon triathlonowy w życiu. Niezależnie, jak kończę to wiem, że warto było iść swoją drogą. W całym tym procesie, przez ostatnie 11 miesięcy zaliczyłam kilka naprawdę udanych startów, odwiedziłam piękne miejsca, byłam częścią wyjątkowych wydarzeń sportowych i przerobiłam ogromną pracę treningową. Przy tym czułam się szczęśliwa i wdzięczna za to czego mogłam doświadczyć dzięki triathlonowi. A największym szczęściem było dla mnie nieodłączne towarzystwo mojego męża i wsparcie Trenera. Razem przeżyliśmy wiele pięknych chwil i przezwyciężyliśmy trudne momenty. Moje sukcesy są i pozostaną naszymi sukcesami.

Wielka szkoda. Obok Dariusza Dąbrowskiego, to kolejna nasza nadzieja na dobry start, która nie stanie na linii startu. Liczba biało-czerwonych zmniejszyła się o dwa i wynosi obecnie 88. Pełna lista i rozmowy z Polakami w cyklu #polskieHAWAJE – TUTAJ

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X