Rozmowa

Ola Marianek: Chcę wystartować w cyklu Ironman na każdym kontynencie!

Od niedawna trenuje pod okiem Tomka Spaleniaka. Do triathlonu zainspirował ją ojciec. W następnym tygodniu Aleksandra Marianek rozpoczyna sezon 2020 startem w IM 70.3 Nowa Zelandia.

Już w przyszłym tygodniu wystartujesz w Ironman 70.3 Nowa Zelandia. Jak nastawienie przed zawodami?
Do pierwszego startu w sezonie podchodzę zwykle ze sporym dystansem i luzem. Tak też jest i tym razem. Liczę przede wszystkim na dobrą zabawę.

Już dotarłaś na miejsce. Jak przebiegała podróż?
Podróż była bardzo długa. Dotarcie na miejsce zajęło nam 44 godziny. Łącznie mieliśmy trzy loty oraz czterogodzinną jazdę autem z Auckland do Taupo.

Miałaś już okazję do przeprowadzenia treningu?
Tak, zrobiłam już sporo jednostek treningowych. Staram się na razie obserwować organizm i patrzę, jak reaguje na obecne warunki. Miałam też możliwość przejazdu trasy kolarskiej.  Asfalt jest chropowaty, ale sama trasa jest piękna!

Jak oceniasz formę po przepracowanym okresie przygotowawczym?
Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć na to pytanie już po starcie. Na treningach pływackich i biegowych wykonałam przed sezonem szczególnie dużo pracy. Jestem ciekawa, jak przełoży się to na wyniki. Czuję się mocna, ale długa podróż do Taupo i zmiana strefy czasowej nie będą ułatwiać zadania w dniu startu.

marianek

Zobacz też:

Piotr Łazaronek. Mistrz Polski w pływaniu, a teraz także triathlonista

Czy masz jakieś obawy przed tym startem?
Pierwszy start w sezonie zawsze jest dla mnie lekko stresujący. Muszę na nowo przypominać sobie przedstartowe „rytuały”, a ryzyko popełnienia błędu jest zawsze większe. Na szczęście jestem spokojna o przygotowanie fizyczne i znajomość tego dystansu. To będzie moja dziesiąta połówka Ironmana.

Jakie miejsce w hierarchii startów w tym sezonie ma IM 70.3 Nowa Zelandia?
W każdych zawodach, w których biorę udział chciałabym się oczywiście wykazać i wypaść jak najlepiej, na miarę swoich aktualnych możliwości. Jednak zdaję sobie również sprawę, że ten start jest na samym początku sezonu, w specyficznym klimacie. Ważniejsze starty czekają na mnie w drugiej części roku.

Czy ze zdrowiem wszystko dobrze?
Tak, od pewnego czasu dużo czasu poświęcam na rozciąganie i rolowanie. Dzięki temu mam wrażenie, że mój organizm lepiej znosi obciążenia wywołane ciężkim treningiem.

Od pewnego czasu współpracujesz z nowym trenerem Tomaszem Spaleniakiem. Jak przebiega współpraca?
Jest ciężko… Na szczęście tylko w kwestii objętości i obciążeń treningowych. Na obiektywną ocenę tej współpracy przyjdzie czas po kilku startach, ale na razie jestem zadowolona zarówno z planu treningowego, podejścia trenera, jak i uwagi, jaką przykłada do analizy moich bieżących wyników.

marianek

Zajrzyj do:

Bartosz Czajkowski wywalczył slota na mistrzostwa świata

Jakie zmiany w Twoich treningach wprowadził nowy trener?
Przede wszystkim uczynił mój trening dużo bardziej urozmaiconym. Wprowadził wiele zadań, dzięki którym każda jednostka treningowa wydaje się mocno jakościowa. Dotychczas byłam przyzwyczajona raczej do dużych objętości z mniejszą ilością akcentów. Widać to szczególnie na pływalni. Skutkiem „ubocznym” takiego treningu jest fakt, iz mimo istotnego zwiększenia czasowego obciążenia treningami, wydają się one upływać dużo szybciej. Tym samym  bardziej absorbując moją uwagę.

Jak wygląda Wasza współpraca, skoro na co dzień mieszkasz za granicą?
Nie odczuwam na tym polu żadnej niedogodności. Wiele osób w świecie triathlonu trenuje w ten sposób. Dopóki wytyczne treningowe i wskazówki pozostają zrozumiałe, to nie ma znaczenia, czy trener stoi obok lub znajduje się 3000 kilometrów dalej.

W których elementach widzisz największe obszary do poprawy?
Myślę, że wciąż w bieganiu. Od ubiegłego sezonu poczyniłam spore postępy, ale wiem, że w tej dyscyplinie wciąż mam największe rezerwy i przestrzeń do poprawy.

Jak przebiegała Twoja sportowa droga, która doprowadziła Cię do triathlonu?
Z perspektywy czasu to ta droga była zdecydowanie zbyt krętą. Zainteresowanie triathlonem przyszło późno, po wieloletnich związkach z pływaniem, wioślarstwem i rugby. O ironio! Ojciec programował mnie na ten sport na wiele lat przed moim debiutem, ale krnąbrna i niespokojna dusza musiała sama dojrzeć do triathlonu…

Kto Cię zainspirował do spróbowania sił w triathlonie?
Zdecydowanie ojciec. Jednak mam niełatwy charakter i ciężko mi coś narzucić. Ten pierwszy krok wykonałam dopiero wówczas, gdy sama tego zapragnęłam.

marianek

Czytaj także:

Magdalena Lenz celuje w medal MŚ w Nowej Zelandii

Kiedy wystartowałaś pierwszy raz i jakie były wrażenia?
To był maj 2017 roku, po dwóch tygodniach treningu. Szczegóły okryjmy całunem milczenia. Z pikantnych ciekawostek zdradzę jedynie, że na rowerze ani razu się nie napiłam, bo bałam się puścić kierownicę, a miałam jedynie klasyczne bidony w koszyczkach. Wszak krawężniki były TAK blisko, a rower tak bardzo się bujał.

Jak w Twojej triathlonowej pasji odnajduje się rodzina?
Najbliższa rodzina stanowi mój najbardziej wierny funclub i zdecydowanie mnie wspiera. Wszyscy śledzą i analizują moje starty. Mama potrafi zmobilizować kilkunastoosobową grupę znajomych i ciągnąć ich na koniec Europy, by stojąc przy trasie, zagrzewali mnie do walki. Coś wspaniałego!

Czy ktoś z rodziny też ma kontakt z tym sportem?
Nie, ale udało mi się zarazić triathlonem mojego partnera. Rozwiązanie wybitnie praktyczne.  Bo dzięki wspólnym treningom mamy szansę spędzać ze sobą zdecydowanie więcej czasu, niż typowe pary „pół-triathlonowe”, które spotykają się głównie w progu mieszkania – w drodze na trening i wieczorem, w sypialni.

W jaki sposób udaje się Ci godzić obowiązki rodzinne, zawodowe z triatlonem?
Na razie nie muszę używać w tym kontekście słowa „godzić”. Wierzę, że tak pozostanie. Otaczają mnie osoby, które chyba dostrzegają, jak ważny jest dla mnie triathlon. Wierzę, że nigdy się to nie zmieni.

Jaką rolę w Twoim życiu pełni triathlon?
Myślę, że bez przesady mogę stwierdzić, że w tej chwili jest najważniejszą częścią mojego życia. Wyznacza cykl dnia. Determinuje bliższe i dalsze cele. Nakręca do działania i do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Z dyscypliny sportowej stał się sposobem i pomysłem na życie.

Co chcesz osiągnąć poprzez starty w triathlonie oraz w innych sportach?
Czy to podchwytliwe pytanie? (uśmiech) Triathlon to jest ciężka praca, rywalizacja i świetna zabawa, jeśli można łączyć go z podróżami lub dzielić ze znajomymi, czy bliskimi. To jest  wartość sama w sobie. W moim przypadku, poza pragnieniem czysto sportowej rywalizacji nie ma żadnych ukrytych, dodatkowych motywów.

Czym zajmujesz się zawodowo?
Zajmuję się organizacją eventów oraz szeroko rozumianym marketingiem.

W jaki sposób triathlon wpływa na Twoją pracę?
Czy w trakcie wyjazdu integracyjnego, wyobrażasz sobie przejechanie na kacu 30 kilometrów rowerem, po lesie? Nie wiem, jaki dokładnie wpływ miał na to triathlon, ale wśród swoich znajomych z pracy jestem w stanie wskazać co najmniej kilkunastu, którzy nie muszą już sobie tego wyobrażać (śmiech). Tak na poważnie, firma, w której pracuje, czyli 7N, od początku wspiera mnie w mojej pasji. Współfinansuje część moich startów, a przy tym wszystkim śledzi uważnie moje sportowe postępy i niesamowicie dopinguje. Życzę każdemu sportowcowi takiego pracodawcy!

marianek

Posłuchaj też:

Nie jest łatwo wrócić do aktywnych. Ale spróbuję! PODCAST #10

Jaką uwagę przywiązujesz do codziennego żywienia oraz tego podczas zawodów?
Z każdym sezonem coraz większą. Wciąż daleko mi do dietetycznego fundamentalisty, ale lubię samodzielnie przygotowywać sobie „czyste” posiłki. Zawsze uważałam, że żywienie jest  czwartą dyscypliną triathlonu. Co zabawne, przez wiele lat realizowałam ją z różną  konsekwencją, a dziś trzymanie się jej przychodzi mi bardzo łatwo, niemalże naturalnie.

Czy dzięki nowemu trenerowi zmieniłaś w jakikolwiek stopniu nawyki żywieniowe?
Nie, choć trener w pewnym sensie przyłożył do tego rękę. Gdy zwiększasz objętość treningową i liczbę mocnych zadań do wykonania, szybko zauważasz, że nie wykonasz ich na 100 procent, nie dysponując w pełni przygotowanym organizmem. Zaczynasz mocniej analizować to, co dzieje się pomiędzy treningami. Regeneracja, rozciąganie, czy żywienie stają się same w sobie elementami treningu. Stają się wartymi uwagi, wymagającymi nadania im nowych definicji.

Jakie masz cele na najbliższy rok startowy?
Podobne, jak w ubiegłym sezonie, czyli startować, zwiedzając przy tym kolejne magiczne miejsca. Staram się nie stawiać sobie konkretnych celów na poszczególne starty. Bo to buduje jedynie zbędną presję. Mam świadomość, na co mnie w tym roku stać, ale na tym etapie sezonu, niech pozostanie to moją słodką tajemnicą.

Które zawody będą dla Ciebie najważniejsze?
Myślę, że start na pełnym dystansie IM w Kopenhadze. Do tego dystansu wciąż czuję największy respekt. Wiem, że on będzie wymagał ode mnie najwięcej pracy i skupienia w okresie przygotowań.

Jakie masz triathlonowe marzenia?
Start w zawodach cyklu IM na każdym z kontynentów! W tej chwili nieodhaczona pozostaje Ameryka Południowa i Australia.

Czy chciałabyś jeszcze po triathlonie zadebiutować w innych sportach?
Triathlon na tyle mnie zaabsorbował, że w tej chwili o tym nie myślę.

Rozmawiał: Przemysław Schenk, przemek@triathlonlife.pl
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X