Rozmowa

Metalkas Ocean Lava Triathlon Polska: Długość ma znaczenie!

Priorytetem tych zawodów jest Ironman. Łącznie na starcie w tegorocznej edycji stanęło prawie tysiąc osób. Cała impreza rozgrywa się w dwóch lokalizacjach. O planach, rozwoju i nie tylko w rozmowie z portalem TriathlonLife.pl  opowiadają organizatorzy Robert Stępniak oraz Adam Turowiec.

Podobno długość ma znaczenie?
Adam: Oj tak! To nie tylko nasze motto i hasztag (#długośćmaznaczenie), ale także filozofia zawodów i ich historia. Długość ma znaczenie, bo naszym priorytetem jest dystans długi i na nim się skupiamy. To zobowiązuje do zapewnienia uczestnikom jak najlepszych warunków do ścigania się na tym dystansie, domierzenia tras oraz zapewnienia odpowiedniego wsparcia. Jest wiele elementów, na które przy dystansach krótkich nie trzeba zwracać aż takiej uwagi. Jednak one stają się kluczowe dla zawodników mierzących się z Ironmanem.

Robert: Długość ma znaczenie. Dlatego też, że Triathlon Polska to najdłużej organizowane polskie zawody na dystansie długim. A to zobowiązuje bardziej!

Ile edycji zawodów Ocean Lava Triathlon Polska jest za nami?
Robert: W tym roku odbyła się 12 edycja. To są najstarsze zawody na dystansie długim w Polsce. Jako jedyni w kraju od ponad dekady, co roku zapraszamy polskich i zagranicznych triathlonistów do konkurowania oraz sprawdzenia możliwości na dystansach IM oraz 1/2 IM, indywidualnie lub w sztafetach.

Ale w tej chwili to nie są jedyne dystanse?
Adam: Dwa lata temu dodaliśmy sprint. W tym roku łącznie startowało u nas blisko 1000 uczestników!

Triathlon Polska

Czytaj też:

Robert Gudowski: Inspiracją dla Karkonoszmana był Norseman


Dwunasta edycja, ale historia jest jeszcze dłuższa…
Robert: Historia „Borówna”, bo tak ciągle jeszcze nasze zawody nazywane są potocznie przez wielu zawodników, sięga 2007 roku. To czyni nas obok Susza  jedną z dwóch najdłużej regularnie rozgrywanych w Polsce imprez triathlonowych. Jednak wtedy nasi uczestnicy ścigali się tylko na dystansach krótszych, sprint i olimpijka.

W jaki sposób staracie się poprawiać z każdą edycją?
Adam: Z każdym rokiem staramy się być coraz lepsi. Słuchamy opinii, wskazówek i ocen spływających od uczestników. Staramy się je wdrażać w miarę możliwości. Chyba nam się to udaje. Dowodem tego może być udany start zapisów na przyszłoroczną edycję. Już w niecały tydzień po ich uruchomieniu mieliśmy na listach startowych ponad połowę uczestników, którzy ścigali się u nas na dystansach długich w 2019 roku!

Czy możecie liczyć na wsparcie sponsorów w 2020 roku?
Adam: W kolejnym roku ponownie wesprze nas też jako sponsor tytularny bydgoska firma Metalkas. Więc pełna nazwa zawodów brzmi Metalkas Ocean Lava Triathlon Polska.

Zobacz także:

Piotr Ławicki: Byłem załamany pływaniem


Jakie trudności niesie ze sobą organizacja tak dużej imprezy?
Robert: W naszym przypadku trudności wiążą się przede wszystkim z koniecznością tymczasowej reorganizacji ruchu. Choć to jest typowe dla wielu imprez rozgrywanych na terenie większych miast. U nas ta reorganizacja dotyczy dość dużej liczby dróg. Bo tradycyjnie już mamy oddzielne strefy zmian. T1 znajduje się w Borównie, zaś T2 przy stadionie Zawiszy w Bydgoszczy. To odróżnia nas od większości triathlonów. Dodaje specyficznego kolorytu i stanowi atrakcję. Choć to jest też wyzwanie dla zawodników.

Jaka jest przyczyna takiej lokalizacji zawodów?
Adam: Z jednej strony to tradycja, a z drugiej  konieczność. Od początku bowiem hołdujemy zasadzie, że jedną z bardzo ważnych cech dobrych zawodów na dystansie długim jest staranne wymierzenie wszystkich dystansów. Równie ważna jest taka organizacja tras poszczególnych konkurencji, aby osiągane przez uczestników czasy były faktycznie wynikami z dystansu długiego, a nie z jego 90 procent lub 120%.

Dlaczego część pływacka odbywa się w jeziorze Borówno?
Adam: W Bydgoszczy nie ma większych zbiorników wodnych poza rzeką Brdą, ale jej nie braliśmy nigdy pod uwagę. Właśnie ze względu na to, aby wyniki pływania nie były „fałszowane”, poprzez poruszanie się z prądem lub pod prąd. Dlatego konkurencję pływacką rozgrywamy w odległym o 20 kilometrów  super czystym jeziorze Borówno.

Jakie wskazalibyście plusy Waszej imprezy?
Robert: Olbrzymim plusem naszych zawodów jest trasa biegowa. Przebiega alejkami Myślęcinka, jednego z największych miejskich parków Europy. Dodatkowo, na każdej pętli zawodnicy mają okazję przebiegać po bieżni wspomnianego już stadionu Zawisza. Na  nim startowały największe sławy światowej lekkoatletyki. Jeden z fragmentów trasy poprowadzony jest dokładnie tam, gdzie odbywały się dwukrotnie mistrzostwa świata w biegach przełajowych. Jako organizatorzy, ale także triathloniści ze sporym doświadczeniem zawodniczym, z czystym sumieniem możemy pochwalić się najlepszą w Polsce trasą biegową. Jest urozmaicona oraz bardzo szybka! 

Triathlon Polska

Sprawdź też:

Mikołaj Luft: Rozważam zakończenie kariery PRO


Ile osób zazwyczaj pracuje przy organizacji imprezy?
Adam: Przy organizacji imprezy przez cały rok pracuje około dziesięciu osób. Natomiast w okresie ,,startowym” liczba ta zwiększa się co najmniej pięciokrotnie. Oprócz tego dochodzą jeszcze wolontariusze, policjanci, służby medyczne, ratownicy WOPR, obsługa biura i inni. Ogólnie zaangażowanych jest ponad 500 osób.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na organizację zawodów triathlonowych?
Robert: Pomysł na ich organizację zrodził się z pasji i miłości do triathlonu. O komercyjnym podejściu nikt nawet nie śmiał pomyśleć. Nikt też nie miał odwagi zorganizować w Polsce ścigania na dystansie długim. Więc na najbliższe zawody trzeba było jechać co najmniej kilkaset kilometrów za granicę.

Czy przed pierwszą edycją mieliście jakieś obawy?
Adam: Obawy oczywiście były i to niemałe. Jednak jeśli coś robi się z takiej wewnętrznej potrzeby, to wierzy się w tego sukces. Byliśmy zawodnikami i chcieliśmy stworzyć imprezę dla zawodników. Nie mieliśmy doświadczenia. Więc nie wiedzieliśmy, czego się obawiać i na co się nastawić. Problemy pojawiały się nagle. Trzeba było szybko sobie z nimi radzić. Chyba nigdzie nie ma takich eventów, podczas których organizator jest w stanie wszystko przewidzieć. W takich sytuacjach sztuką jest szybko i sprawnie reagować.

Dlaczego wybraliście akurat Bydgoszcz i Borówno na organizację imprezy triathlonowej?
Robert: Początkowo nasze zawody odbywały się wyłącznie w Borównie i okolicach. Wybór ten podyktowany był oczywiście wspomnianą już dostępnością zbiornika wodnego, ale też kwestiami organizacyjnymi. W tamtych czasach triathlon był jeszcze dyscypliną bardzo niszową. Nie do pomyślenia byłaby organizacja zawodów na terenie miasta. Nikt nie dałby na to zgody. Impreza jednak szybko się rozrastała. Z czasem Borówno przestało wystarczać ze względu na ograniczenia logistyczne. Dlatego zaczęliśmy myśleć o zmianie lokalizacji,  przynajmniej dla strefy T2. Bydgoszcz była naturalnym wyborem. Jesteśmy z tego miasta i  jako lokalni patrioci chcieliśmy robić coś na rodzimym terenie. Dzięki temu nie tylko uatrakcyjniliśmy trasę zawodów, ale także staliśmy się bardziej widoczni.

Jak przebiega współpraca z lokalnymi władzami?
Adam: Z włodarzami gmin, przez które przebiegają zawody, a także z władzami miasta Bydgoszcz nigdy nie było problemów. Współpraca przebiega perfekcyjnie.

Czytaj także:

Wulkan energii. A wszystko przez triathlon


Jak zmieniał się Triathlon Polska z każdą kolejną edycją?
Adam: Nasz triathlon bardzo się zmieniał przez lata. Najpierw to były kameralne zawody w Borównie i jego okolicach. Potem nastąpiła zmiana trasy i przeniesienie całego centrum logistycznego do Bydgoszczy. Na koniec jeszcze nastąpiła zmiana miejsca startu ze starego i nieczynnego już wojskowego ośrodka „Żagiel” do nowo wyremontowanego ośrodka WOPR. O trasie kolarskiej można by napisać osobny artykuł. Bo w pierwszych edycjach zawodnicy jeździli tylko drogami w promieniu 15 kilometrów od Borówna. Później dojeżdżali do Bydgoszczy przez taką kolejową kładkę, do której musieliśmy specjalnie dobudować najazdy. Bo kładka miała tylko schody. Musieliśmy namówić miasto na wylanie 800 metrów asfaltu. Potem nastąpiła zmiana trasy z pominięciem tej nieszczęsnej kładki, ale w zeszłym roku firmy budujące S5 zrobiły nam psikusa. Przy budowie wiaduktu zerwały asfalt z fragmentu drogi, którą przebiegała trasa Triathlon Polska. W ten sposób został zrobiony około 400-metrowy objazd po czymś, co raczej nie nadawało się do jazdy na jakimkolwiek rowerze, a już na pewno nie na czasowym! Byliśmy chyba pierwszymi w historii organizatorami, którzy z własnych środków zafundowali zawodnikom nową, asfaltową nawierzchnię i to w przeddzień zawodów!!! Nawet wyścig Tour de Pologne, który miał podobny problem, tego nie zrobił. Kolarze musieli jeździć pętle po uwalcowanym piasku. Dziś jeszcze niektórzy zawodnicy pamiętający tę historię. Śmiejąc się, nazywają nowy wiadukt im. Roberta Stępniaka.

Triathlon Polska

Przeczytaj także:

Sportowe Love. Miłość do siebie i triathlonu <3


W jakim stopniu pogoda wpływa na organizację wyścigu?
Adam: Pogoda ma zawsze wpływ na przebieg całego wydarzenia. Zwłaszcza w przypadku zawodników, którzy są kilkanaście godzin na trasie wyścigu. Jednak brzydka aura najbardziej daje się we znaki wszystkim tym, którzy stoją z drugiej stronie balustrady, czyli wolontariuszom i służbom. No i nie można zapomnieć o kibicach. Na pewno nie należy do przyjemności wspieranie zawodników w zimnie i deszczu. Z drugiej strony, zbytni upał jest z kolei wyczerpujący dla startujących.

Czy obecny termin Triathlon Polska jest optymalny?
Robert: Obecna data, czyli druga połowa sierpnia jest idealnym okresem na rozgrywanie dystansu długiego w naszym kraju. Jeszcze jest ciepło. Woda nie jest zimna, ale też nie na tyle gorąca, żeby zawodnicy musieli obawiać się zakazu pływania w piankach. Zazwyczaj nie pada. Mamy najszybsze trasy. Możemy się pochwalić największą liczbą rezultatów z pierwszej dziesiątki polskich wyników SUB-9 spośród krajowych zawodów na dystansie Ironman. Do tego pogoda jest idealna do bicia własnych rekordów.

Jakie są dalsze plany rozwoju zawodów?
Adam: Naszym priorytetem, poczynając od pierwszej edycji, jest długi dystans. Mamy pełną świadomość, że na tym królewskim dystansie nie startują przypadkowi zawodnicy. Więc nie nastawiamy się na bicie rekordów frekwencyjnych. Skupiamy się nad tym, aby każdy poczuł się u nas jak zawodowy sportowiec i miał możliwość w dobrych warunkach realizować sportowe planu.

Zajrzyj do

Kamil Kulik zadowolony z debiutanckiego sezonu ROZMOWA


Co jest Waszym celem na najbliższe lata?
Robert: Pozyskiwanie zawodników z zagranicy. Zdajemy sobie sprawę, że środowisko polskich triathlonistów mamy już spenetrowane. Dlatego chcemy dotrzeć do jak największej liczby sportowców nie tylko z Europy, ale i całego świata. Stąd wynika nasza obecność w cyklu Ocean Lava. W tym roku nawiązaliśmy także kontakty z klubami w Wielkiej Brytanii.  Prowadzimy rozmowy na rynku wschodnim, a ostatnio nawet z Meksykiem.

Jakie atrakcje będą planowane dla dzieci?
Adam: Dajemy im do dyspozycji m.in. plac zabaw z konstrukcjami dmuchanymi i boiskami. Poza tym kibice mogą także skorzystać np. ze strefy fitness dla pań, food-trucków oraz miasteczka ze sprzętem sportowym. Jednak największą atrakcją jest rozgrywany już od kilku lat w różnych kategoriach duathlon dla najmłodszych. Wszystko odbywa się w samym centrum, na obiektach stadionu Zawisza.

Jaki jest termin zawodów 2020 oraz na jakich dystansach będą rywalizować zawodnicy?
Robert: Przyszłoroczna edycja Metalkas Ocean Lava Triathlon Polska odbędzie się w dniach 22-23 sierpnia 2020 roku. Dystanse pozostają niezmienne. Pierwszego dnia w sobotę rozegrana zostanie 1/2IM, a dzień później dystans pełny i sprinterski. Wszelkie szczegóły oraz linki do rejestracji znaleźć można na naszej stronie: www.triathlonpolska.pl.

Rozmawiał: Przemysław Schenk, TriathlonLife.pl
foto: Metalkas Ocean Lava Triathlon Polska, maratomania.pl

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X