Wiadomości

Nowe oświadczenie Alicji Pyszki-Bazan

Alicja Pyszka-Bazan wyjaśnia sytuację związaną z dyskwalifikacją ze swojej perspektywy. Mówi także o tym, że podjęła decyzję o krokach prawnych.

Rywalizacja w Olsztynie odbywała się na dystansie olimpijskim. Zawodnicy startowali w falach, w kategoriach wiekowych. Po pływaniu Polka wyszła z wody tradycyjnie w czołówce. Z każdym kilometrem roweru powiększała przewagę. W którymś momencie wynosiła ponad dwie minuty. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Niestety, Alicja Pyszka – Bazan otrzymała żółtą kartkę za blokowanie innego zawodnika. To oznaczało karę 15 sekund. Zgodnie z przepisami ITU i informacjami przekazanymi zawodnikom na odprawie online ukarany triathlonista powinien zatrzymać się w najbliższym namiocie kar. Polka tak nie zrobiła. Karę odbyła podczas etapu biegowego.

Alicja Pyszka – Bazan wbiegła na metę jako pierwsza kobieta, z wynikiem 2:12:39. Na pytanie męża, Jacka Bazana, czy zatrzymała się w namiocie, aby odbyć karę, odpowiedziała twierdząco. Potem pojawiły się problemy. Ostatecznie została zdyskwalifikowana za  niezatrzymanie się w namiocie kar.

Komentarz sędziego

W wyniku tej sytuacji poprosiliśmy doświadczonego sędziego Dariusza Łaska o komentarz w tej sprawie.

Sędziowie postąpili zgodnie z przepisami – powiedział Dariusz Łasek. – Zdaję sobie sprawę, że to bolesne doświadczenie dla zawodniczki, ale jeśli podczas odprawy zostało powiedziane, że zawodnik musi odbyć karę, którą otrzymał na rowerze jeszcze na tym samym etapie, to tak musi postąpić. Tym bardziej na imprezie takiej rangi.

Cały tekst, w którym opisujemy, to co wydarzyło się w Olsztynie znajdziesz poniżej:

Oświadczenie Alicji Pyszki-Bazan

W mediach społecznościowych pojawiło się nowe oświadczenie zawodniczki. W nim szczegółowo wyjaśnia sytuację ze swojej perspektywy.

To nie był zły sen. Wciąż szargają mną emocje, ale wiem, że czekacie na moje wyjaśnienia. Wiele godzin nie spałam, więc wybaczcie ewentualne błędy w pisowni. Zdaję sobie sprawę, że być może wczorajsza relacja była dodana zbyt szybko, gwałtownie i impulsywnie, lecz wiecie – że jestem tu z Wami, a Wy ze mną od 6 lat – dzień w dzień. Z wieloma z Was mam naprawdę bliskie relacje. Często rozmawiamy i wspieramy się wzajemnie. Chciałam się z Wami podzielić tym, że moje serce pękło na drobne kawałki. Nie umiałam milczeć”napisała Alicja Pyszka-Bazan. I dalej:

Wczoraj na trasie popełniłam błąd, bo nie odbyłam nałożonej na mnie kary (15 sekund) w miejscu do tego przeznaczonym, a w innym – które jak się okazało nie było właściwe. Absolutnie nie obarczam żadną winą firmy Labosport, która na zlecenie Europe Triathlon, pod ścisłym ich nadzorem produkowała ME w Olsztynie. Nie obwiniam też PZTri za to, co się stało. Uważam, że kara zawsze powinna być adekwatna do przewinienia. Uważam, że tzw. namioty kar powinny być solidnie oznaczone (a nie były), bo w ferworze walki podczas wyścigu nie powinno się mieć wątpliwości co do ich umiejscowienia. Myślałam również, że komunikaty sędziów odnośnie odbywania mojej kary są spójne – lecz okazało się, że niestety tak nie jest. Nie miałam żadnych złych intencji, bo przez cały wyścig bardzo chciałam odbyć tę karę, ale byłam zdezorientowana. Rozbieżne komendy sędziów też nie pomagały. Byłam zagubiona, ale nigdy nie miałam złych zamiarów. Podczas etapu kolarskiego miałam kilka minut przewagi i spokojnie mogłam sobie pozwolić na postój i odbycie kary. Skończyło się na najsurowszej z możliwie dostępnych kar, które wg. regulaminu przyznaje się za rażące przewinienia. Chociaż o decyzji dowiedziałam się przypadkiem i wciąż nie otrzymałam żadnego formalnego komunikatu – takie jest ponoć ostateczne stanowisko Europe Triathlon. Wszystko jest, jak widzicie, zrozumiałe jasne i zgodne z zasadami. Więc podjęłam decyzję o próbie podjęcia kolejnych kroków prawnych. Co będzie? Nie wiem, ale nie mam nic do stracenia, bo największą stratę przeżyłam już wczoraj (w niedzielę amatorzy rywalizowali w mistrzostwach Europy w Olsztynie – dop. red.). Jedyne o co chciałabym Was prosić, to uszanowanie tego ciężkiego dla nas czasu, o empatię i o wstrzemięźliwość od osądów tej sytuacji osób, które nie mają pojęcia o szczegółach tego, co wczoraj się stało. Mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą Was spotykać, bo ja już teraz wiem, jak bardzo odbierają chęć do uprawiania jakiegokolwiek sportu. Mam też nadzieję, że uda mi się wrócić na swoje sportowe tory. Chociaż obecnie wydaje mi się to kosmicznie trudne. Dziękuję za ogromne wsparcie”napisała Alicja Pyszka-Bazan.

Przemek Schenk
foto:
Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

3 komentarze

  1. A jakowej satysfakcji spodziewacie się z szanownym małżonkiem za powyższe zdarzenie ?
    milion będzie ok. ? i w pakiecie nauka czytania

  2. Alicja Pyszka Bazan startowała w zawodach AMATORSKICH. Jestem sportowcem i wiem, że nawet w amatorskich rozgrywkach serce boli po porażce. Jednak robienie dramy na pół Polski i groźby w kierunku federacji są dziecinne. Wiele emocji mogło Alicją szargać, jednak po pierwsze trzeba czytać regulaminy, po drugie trzeba słuchać na odprawach, a po trzecie trzeba patrzeć na objazdach trasy. Są dwa wyjścia z tej sytuacji. Alicja ma przeprosić za swoje zachowanie i z honorem przyjąć karę lub może dalej się boczyć i płakać w relacjach ale to pokazuje jej niedojrzałość emocjonalną i wywołuje w większości odbiorcòw uśmiech politowania. Poleciłabym Ali dobrego psychologa, który pomoże jej zrozumieć, że porażki też są po to żeby nas czegoś nauczyć. Nie można całe życie być bananowym dzieckiem.

  3. W pełni się zgadzam z poprzednimi postami. Niestety wygląda na to, że pani Alicja z nich nie skorzystała (sądząc po rozwoju sytuacji na fb i np. grożeniu sądem twórcy PoliżTriathlon)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X