Rozmowa

Niedowidzi, ale z nadzieją patrzy w przyszłość

Razem z Ewą Bugdoł w roli pilotki zadebiutowała w mistrzostwach Europy w Olsztynie. Angelika Biedrzycka nie ukrywa, że jej marzeniem jest udział w paraigrzyskach olimpijskich.

Jak wrażenia po debiucie w ME w Olsztynie?
Jestem bardzo zadowolona z możliwości startu na tak prestiżowych zawodach. Dla mnie każdy start w barwach narodowych, czy to w kraju lub za granicą jest zawsze wielkim przeżyciem i zaszczytem. A fakt, iż to właśnie Polska była organizatorem zawodów, pozwolił mi na ten debiutancki start w mistrzostwach. 

Jakie wrażenie zrobiła na Tobie sama otoczka zawodów?
Zawody rangi mistrzowskiej gromadzące najlepszych zawodników. W moim odczuciu zawsze bez względu na dyscyplinę jest to swoiste święto sportu o specyficznym klimacie, który uwielbiam. Mimo niesprzyjającej pogody organizatorzy dołożyli wielu starań, aby zawody rozegrane zostały z wielkim rozmachem. Słabym elementem było jednak to, że w dniu startu o 6L30 organizatorzy zmienili godzinę startu, przesuwając ją z  8:57 na 8:00 . Wprowadziło to mocno napiętą atmosferę.

Czy miałaś jakieś obawy przed zawodami?
Tak, obawiałam się nieco o kondycję mojego niedawno zoperowanego stawu biodrowego.  Niemniej czułam się już na siłach do podjęcia nowego wyzwania sportowego. Dodatkowo mając przy swoim boku takiego przewodnika, jakim jest Ewa Bugdoł, wiedziałam, że dam z siebie wszystko. Na pewno ukończę trasę, bo taki właśnie sobie założyłyśmy cel. Powalczyć na ile mi forma i dość krótkie przygotowanie pozwala. 

Przez niekorzystne warunki atmosferyczne zmieniono formułę zawodów na duathlon. Jak  zareagowałaś na tę decyzję?
Powiem szczerze, że zasmuciła mnie ta informacja o zmianie na duathlon. Bardzo liczyłam, że będę miała możliwość wystartowania w pełnowymiarowym triathlonie. Niestety, temperatura powietrza była zbyt niska i decyzja organizatorów była w pełni uzasadniona.

Jak przebiegał wyścig z Twojej perspektywy?
Zaczęłyśmy spokojnie i rozsądnie, obserwując konkurentki. Biegłam ze świadomością, że muszę rozłożyć siły na cały dystans biegu, jazdy na rowerze i ponownie biegu, w którym nie czuję się jeszcze najmocniejsza. Mając oczywiście na uwadze fakt, że dopiero zaczynam  triathlonową przygodę, a rywalizuję z najlepszymi, doświadczonymi i utytułowanymi dziewczynami światowej czołówki, byłam mega zmotywowana. Z drugiej strony wiedziałam, że tempo od startu do mety będzie ostre.

Czy były jakieś problemy podczas rywalizacji?
Dużo straciłyśmy podczas wyjścia z pierwszej strefy zmian. W związku z krótkim dobiegiem do linii wejścia na rower, zastosowałyśmy wariant ruszenia z butami na nogach. Niestety, mimo wielokrotnie przećwiczonego sposobu takiego ruszenia miałam problem z wpięciem buta. Adrenalina i zmęczenie nóg po pierwszym biegu dały o sobie znać. Ponadto dyspozycja dnia niezbyt korzystnie wpływała na moje możliwości biegowe, które na zgrupowaniu poprzedzającym start w ME  były zdecydowanie lepsze.

Co czułaś, wbiegając na metę?
Czułam radość i satysfakcję, że udało mi się ukończyć trasę. Mimo że dobiegłyśmy na 7 – ostatnim miejscu to i tak czas,  który osiągnęłyśmy, uważam za dobrą wyjściówkę. Zwłaszcza, że siedem miesięcy temu przeszłam operację stawu biodrowego, a aktywnie zaczęłam się przygotowywać do tego startu zaledwie 3,5 miesiąca temu po warunkowej zgodzie lekarza prowadzącego.

Jak układała się współpraca z pilotką – Ewą Bugdoł na trasie?
Poziom sportowy Ewy jest zdecydowanie wyższy od mojej aktualnej formy. Dzięki temu mogła w trakcie trasy bardzo dużo do mnie mówić, co zdecydowanie ułatwiło mi pokonanie dystansu. A, że my po prostu fajnie się czujemy we własnym towarzystwie, wzajemnie motywujemy i dobrze bawimy, trenując, to współpraca się nam dobrze układa.

Razem też trenowałyście przed tymi zawodami. Jak przebiegały wspólne treningi?
Wspólne zgrupowanie poprzedzające start to mocno produktywnie spędzony czas. Dużo pracy nad wzajemnym zgraniem w czasie biegu,  jazdy na rowerze jak i podczas pływania,  zwłaszcza na otwartym akwenie. Ogrom pracy i uwagi poświęciłyśmy na ćwiczeniu strefy zmian, testowaniu osobiście wykonanych, zgodnych z przepisami  linek niezbędnych do startu w kategorii (PTVI).

Czy od razu udawało Wam się dogadywać na treningach?
Tak, zdecydowanie mamy podobny tok myślenia, jeżeli chodzi o pomysł na przygotowanie do zawodów. Bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, mówiąc zarówno o wszystkich obawach jak i pozytywach, co w błyskawicznym tempie pozwala nam wypracować wspólne metody pasujące nam obydwóm.

W jakich okolicznościach poznałaś się z Ewą Bugdoł i stała się Twoją pilotką?
Ewę Bugdoł poznałam dzięki mojej kolarskiej pilotce Edycie Jasińskiej, która w zeszłym roku wykluczona przez kontuzję pomogła mi znaleźć zastępczego pilota – przewodnika na start w parakolarskich Mistrzostwach Europy. Tak właśnie w połowie maja 2021 roku poznałam Ewę. Od razu na intensywnym dwutygodniowym zgrupowaniu kolarskim poprzedzającym ME opanowałyśmy wspólną jazdę na tandemie tak skutecznie, że zdobyłyśmy brązowy medal  parakolarskich Mistrzostw Europy.

Czy planujecie kolejne wspólne starty?
Jak najbardziej. Jednak aby było to możliwe, rozpoczęłyśmy działania w celu pozyskania sponsorów, którzy zechcieliby wesprzeć naszą inicjatywę sportową.  Zaś od strony samego przygotowania skupiamy się przede wszystkim na podniesieniu mojej formy sportowej, poprawieniu wydolności i zaburzonej jeszcze po operacji biomechaniki biegu. 

Gdzie planujesz jeszcze wystartować w tym sezonie?
Będą to na pewno Mistrzostwa Polski w Białymstoku. A w międzyczasie jeżeli uda mi się znaleźć sponsora, który pomógłby mi sfinansować koszty startów międzynarodowych, to marzyłoby mi się wystartować w co najmniej dwóch Pucharach Świata.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z triathlonem?
Moja przygoda z paratriathlonem rozpoczęła się od startu w Mistrzostwach Polski Niewidomych i Słabowidzących w 2019 roku w Bydgoszczy. Tam po raz pierwszy w życiu wystartowałam zabawowo na 1/8 dystansu, ze skróconym pływaniem z 750m na 450m, gdzie zajęłam drugie miejsce. Wspominam ten start jako fajne doświadczenie i zapoznanie z dyscypliną.

Czy przed triathlonem miałaś kontakt ze sportem?
Aktywność fizyczna towarzyszy mi w życiu od najmłodszych lat. Profesjonalną przygodę ze sportem zaczęłam od wioślarstwa, zaś w ostatnich czterech latach postawiłam na parakolarstwo i to z sukcesami: (srebrny medal torowych Mistrzostw Świata Milton, Canada 2020 i brązowy medal szosowych Mistrzostw Europy, Austria 2021). Jestem z wykształcenia mgr. wychowania – fizycznego, menagerem sportu,  instruktorem: pływania, wioślarstwa nordick – walking. Mam wszechstronne zainteresowania sportowe. Po prostu lubię się ruszać i sprawdzać w nowych wyzwaniach sportowych. A na dodatek pracuję w Związku Kultury Fizycznej Olimp. Więc po prostu sport otacza mnie z każdej strony. 

Czy podczas dotychczasowej przygody ze sportem zdarzały się trudniejsze chwile i myśli, żeby z tym skończyć?
Oczywiście, sport osób niewidomych i słabowidzących ma wiele własnych zasad. Mam tu na myśli  np. parawioślarstwo, w którym mogę startować tylko w dwóćh konkurencjach. W czwórce ze sternikiem, gdzie 2 wioślarzy może mieć dysfunkcje wzrokową, a 2 pozostałych musi mieć dysfunkcje ruchową. Na dodatek muszą to być dwie kobiety i dwóch mężczyzn. Skomplikowane, ale przepisów nie ustalam. Powiem tylko z własnego doświadczenia, bardzo ciężko znaleźć taki skład osady. W drugiej konkurencji parawioślarskiej, dwójek podwójnych, w której mogłabym startować, jeden wioślarz musi mieć niepełnosprawność wzrokową, a drugi ruchową przy jednoczesnym zachowaniu podział na płcie: kobieta/mężczyzna. W 2017 roku podjęłam nawet próbę startu w Pucharze Świata w tej właśnie konkurencji. Niestety mój partner z osady nie uzyskał kwalifikacji medycznej do konkurencji dwójek podwójnych, a jedynie do czwórki ze sternikiem. Wtedy też podjęłam z trenerem wioślarskim decyzję o zmianie dyscypliny. W parakolarstwie, czy paratriathlonie potrzebuję pilota-przewodnika, który będzie moimi oczami. Taka pilotka, czy przewodniczka powinna być na wyższym poziomie sportowym niż mój, aby była wstanie dotrzymać mi kroku, a nawet zmotywować do większego wysiłku.   

W czym odnajdujesz motywację do kolejnych treningów oraz startów?
Sport jest dla mnie najlepszą formą rehabilitacji. To dzięki systematycznemu treningowi, zgrupowaniom, startom przełamuję własne bariery fizyczne oraz ograniczenia związane z niepełnosprawnością wzroku. W sporcie musiałam się nauczyć podejmować szybko decyzje w problematycznych sytuacjach. Dzięki temu wypracowałam sobie różnorodne rozwiązania i patenty ułatwiające mi realizację założonych celów, pomimo opuszczającego mnie sukcesywnie wzroku. 

Z jakimi reakcjami od innych ludzi spotykasz się podczas tej przygody ze sportem?
Z pozytywnymi oczywiście. W sporcie poznałam wiele fantastycznych, wartościowych i zaangażowanych osób i to właśnie głównie one własnym wsparciem dodają mi motywacji.

Co jest najtrudniejsze w byciu paratriathlonistką?
Aktualnie będą to na pewno finanse, ponieważ kwalifikacyjne starty zagraniczne związane są z dużymi kosztami, a ja rozpoczynając drogę w paratriathlonie, nie mogę liczyć na wsparcie finansowe z zasobów szkolenia centralnego. Niemniej jednak zapału mi nie brak i będę intensywnie pracować nad formą i pozyskaniem sponsorów, bo cel jest jeden, zrealizować marzenie – wystartować na igrzyskach paraolimpijskich.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne, Ewa Bugdoł Instagram

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X