Rozmowa

Na Hawajach planuje dobrze zjeść i wypić

#polskieHAWAJE W zeszłym roku pierwszy raz wystartował na pełnym dystansie i wywalczył slota na Hawaje. Bartłomiej Trzebiński jedzie na mistrzostwa świata, aby spełnić marzenie. Marzy także o SUB9 na długim dystansie. 

Na jakich zawodach udało się wywalczyć slota na Konę?
Slota zdobyłem w debiucie na pełnym dystansie (Kopenhaga 2021). Z czasem 9:29 zająłem 10. miejsce w M45, a było dziewięć slotów. Na szczęście paru szybszych zawodników nie wzięło i dostałem z roll-down.

Jak wspominasz tamten start?
To były zawody, na których mogłem wszystko zrobić szybciej, ale szczęśliwie nie musiałem. Byłem świetnie przygotowany. Miałem doping rodziny i dopisała pogoda. Celem głównym był atak na slota, a przy okazji chęć zadebiutowania z czasem poniżej 10 godzin. Tutaj jest link do relacji zaraz po zawodach.

Z jakim nastawieniem pojedziesz na Hawaje?
Główny start w sezonie 2022 już jest za mną. Więc na Hawaje jadę niejako „w nagrodę”. Jedzie ze mną żona i zabieramy naszego 4-latka. Starsi chłopcy niestety, zaczęli już rok szkolny (akademicki) i pojadą z nami na Hawaje innym razem. To będzie start marzeń bez względu na wynik. Oczywiście dam z siebie wszystko na trasie, ale na pewno warto będzie to zrobić z głową. Będę czerpać z wiedzy doświadczonych polskich Hawajczyków.

W jaki sposób podchodzisz do tych zawodów pod względem przygotowań?
Do tego, jak i do wszystkich ważnych startów, podchodzę holistycznie. Staram się poznać trasę, strefy zmian, rozmieszczenie bufetów i podawane odżywki, klimat, kierunek i siłę wiatru, a także historię zawodów i wspomnienia legendarnych zawodników. Na Hawajach będę miał prawie dwa tygodnie na aklimatyzację, przetestowanie sprzętu i poznanie tras. Zapisałem się również na wyścig pływacki na trasie MŚ, który odbędzie się kilka dni przed moim startem, żeby oswoić się z pływaniem w ciepłym oceanie.

Z jakich źródeł czerpiesz wiedzę nt. zawodów na Hawajach?
Głównymi źródłami są trener – Tomek Kowalski i zaprzyjaźnieni hawajscy bywalcy.

Czy masz jakieś obawy w związku z tym, że to będzie Twój debiut na Hawajach?
Ten start będzie spełnieniem moich marzeń i nie mogę się go doczekać. Jestem dobrze przygotowany i zdrowy. Jeśli czegoś się obawiam, to zniszczenia lub zagubienia roweru w trakcie podróży i kontuzji, która nie pozwoliłaby mi na start.

Jak oceniasz dotychczasowe starty w tym sezonie?
W najważniejszych dotychczas dla mnie zawodach w tym sezonie w Vitoria-Gasteiz zrobiłem życiówkę 9:13 na pełnym dystansie przy ponad 30-stopniowym upale. Pomógł żywiołowy doping żony oraz synów Janka i Franka przy T2 oraz na trasie maratonu, który przebiegłem „na żyletkę” w czasie 3:15. Dało to brązowy medal w AG i prawo kupienia drugiego slota na tegoroczne Hawaje (z czego oczywiście nie skorzystałem, dając powód do radości zawodnikom liczącym na roll-down). Wiosną, na mistrzostwach świata w duathlonie zająłem 5. miejsce w AG na dystansie 10 km – 60 km – 10 km. Z innych drobnych radości wygrałem kategorię w Challenge Samorin (kategoria Open, nie Championship). Chociaż czas na mecie nie należał do moich najlepszych. Miałem też kilka mniej udanych startów, z których wyciągnąłem wnioski i lekcje na przyszłość.

Czy masz określone oczekiwania względem startu na Hawajach?
Przede wszystkim planuję dobrze zjeść i wypić. Do tego popłynąć na 7/10, pojechać na 8/10 i pobiec na 9,99/10. Chcę cieszyć się każdą chwilą.

Jak znalazłeś się w triathlonie?
Koledzy triathloniści namawiali i w końcu namówili. Od 2015 roku biegałem, w 2016 pobiegłem pierwszy maraton w 2:59. Niestety potem co kilka miesięcy miałem kontuzje. Gdy w szczycie przygotowań do startu w maratonie w Bostonie w 2019 zmogło mnie zmęczeniowe złamanie kości stopy, postanowiłem dać szansę triathlonowi. Kupiłem twarde buty rowerowe i zapisałem się na pływanie do Mastersów u Andrzeja Skorykowa.

Jak było na początku triathlonowej przygody?
W 2019 roku jeszcze z gojącą się stopą, przyjął mnie do siebie Mikołaj Luft. Przy jego pomocy kupiłem czasówkę, piankę do pływania i parę innych gadżetów. Następnie pod jego okiem przetrenowałem cały pierwszy sezon. Z ciekawszych wpadek neofity było złapanie cudzego worka w T1 podczas 5150 w Warszawie. Po wysypaniu nie mojego kasku i żeli na ziemię musiałem to wszystko pozbierać, wrócić do wieszaka, odwiesić i znaleźć mój własny worek. Na połówce w Gdyni w ogóle nie mogłem znaleźć mojego worka, także w T1. Ewidentnie pływanie wpłynęło mi wtedy na pracę mózgu. 

Jak wspominasz triathlonowy debiut?
Fatalne pływanie bez pianki w Zalewie Zegrzyńskim, na trasie olimpijki szczodrze domierzonej przez Andrzeja Skorykowa. Niewygodna jazda na Treku Speed Concept, który kupiłem miesiąc wcześniej. Dziwne uczucie biegania na takich zmęczonych nogach. Radość na mecie, że mam to za sobą. 

Co na początku sprawiało Ci najwięcej problemów w triathlonie?
Ogarnięcie kwestii fizjologicznych w trakcie zawodów. Polubienie zapachu neoprenu. Opanowanie strachu przed młócką w wodzie. Zakładanie butów na rowerze.

Czym zafascynował Cię triathlon?
Na początku najbardziej fascynował mnie rower czasowy i te pełne tylne koła (dyski). Nabierając więcej doświadczenia, doceniłem mniejszą urazowość triathlonu względem biegania, a także lepszą ogólną sprawność. Triathlon ucieszył też mojego krawca, który po dwóch latach musiał uszyć większe koszule (+12 cm w klacie).

Jaki był dla Ciebie najbardziej wymagający start do tej pory?
Mistrzostwa Polski na dystansie średnim w Poznaniu w 2021 roku. Bardzo słabo popłynąłem i straciłem 5 minut do klubowego kolegi, który bronił tytułu i pływa jak ryba. Na rowerze pojechaliśmy tak samo. Na biegu różnica wydawała się zbyt duża do nadrobienia, ale doping mojego najstarszego syna Piotrka dodawał mi skrzydeł w trakcie biegu, a szczególnie na finiszu, który rozpocząłem prawie 2 km przed metą. Na metę wpadłem szczęśliwy, chociaż bez krzty energii.

Jak udaje się na co dzień łączyć treningi z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi?
Nie udaje mi się. Staram się trenować w ciągu dnia i unikać długich bloków treningowych w weekend. Czasem jest ciężko.

Ile czasu w ciągu tygodnia poświęcasz na treningi?
15-20 godzin plus logistyka plus regeneracja.

W czym odnajdujesz motywację do dalszych treningów i startów?
Zawodnicy Trinergy to wielokrotni mistrzowie Polski, Europy i świata. Do tego znakomity trener, jakim jest Tomek Kowalski. W takiej grupie czuję motywację do nieustannego podnoszenia poziomu sportowego. Mam ciągły niedosyt bez względu na osiągnięty wynik. W tego wynikałoby, że motywuje mnie rywalizacja. Jestem także ciekaw, jak bardzo będę w stanie poprawić wyniki pływania, roweru i biegania. Chciałbym móc uprawiać tę dyscyplinę, dopóki czerpię z tego radość.

Jakie masz marzenia związane z triathlonem?
Chciałbym dołączyć do SUB9 na pełnym dystansie. 

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X