Wiadomości

Bojowe nastroje przed mistrzostwami świata w Nicei

Z tego grona, w PRO wystartują Ewa Komander oraz Miłosz Sowiński. Jednak AG też chcą się pokazać.
 

Do trzech razy sztuka

– To są moje trzecie mistrzostwa świata Ironman 70.3.  W zeszłym roku byłem w RPA, a dwa lata temu w USA – mówi Gracjan Topczewski. – Awans do Nicei wywalczyłem w tym roku. Było to 4 maja w St. George w Utah na Mistrzostwach Ameryki Północnej. Nie jestem przygotowany w tym roku tak, jak w tamtych zawodach. To jest spowodowane pracą, którą zmieniłem w zeszłym roku. Miałem przez ostatnie dziewięć miesięcy sporo na głowie. Start w MŚ w Nicei jest nagrodą za końcówkę zeszłego sezonu. Byłem u szczytu formy. Podczas startu kontrolnego na Ironman 70.3 Turkey, naciągnąłem wiązadła w kolanie. Dwa tygodnie później, startowałem w Xiamen w Chinach. Jednak kontuzja i osłabienie, nie pozwoliły mi walczyć o upragnionego slota. Przygotowania w tym roku były inne, niż w poprzednich latach. Ale będę walczyć, o jak najlepszy wynik – kończy.
 

Zobacz też:

Anna Lechowicz chce chłonąć atmosferę z MŚ w Nicei

Debiut na Mistrzostwach Świata

– Do zawodów w Nicei przygotowywałem się, jak do każdego innego startu. Trenowałem cały rok, w zasadzie codziennie, ale z małymi wyjątkami – przyznaje TriathlonLife.pl Rafał Wąsowski. – Najwięcej czasu poświęcałem na treningi kolarskie. Chcę być kompletnym zawodnikiem. Więc staram się pracować nad progresem w każdej dyscyplinie. Wiem, że w każdej mam jeszcze rezerwy. W realizacji ostatniego cyklu pod start w Nicei, przeszkodziło mi nieco małe przeziębienie. Przez nie byłem zmuszony opuścić trzy dni treningowe. Na szczęście wróciłem już do treningów. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Do Francji jadę bez większych oczekiwań. Bo zupełnie nie wiem, jakiego spodziewać się poziomu. To mój pierwszy start na imprezie tej rangi. Nie nastawiam się na konkretny wynik ani miejsce. Chcę po prostu dobrze wystartować i wyprzedzić jak najwięcej rywali. Moim celem jest przekroczenie linii mety z poczuciem, że zrobiłem wszystko na co było mnie stać – dodaje.
 

Trasa kolarska obawą

– Przygotowanie oceniam dobrze. Zrobiłem tyle ile aktualnie mogę przy moich możliwościach – mówi TriathlonLife.pl Radosław Buszan. – Obawiam się części kolarskiej. Bo to moja najsłabsza dyscyplina. Dodatkowo trasa jest bardzo wymagająca, techniczna i niebezpieczna. 90 procent treningów realizuję na trenażerze. Nie mam żadnego doświadczenia z jazdy w górach. Jednak przez ćwiczenia siłowe, elastyczność i skuteczną pozycję, czuję się dobrze w tym roku na rowerze. Chciałbym skończyć te zawody w top 30 kategorii M35. To dla mnie start A. Cieszę się jak dziecko, że jedziemy całą rodziną. Jadą też moi rodzicami, teściowa i rodzina brata mojej żony. Dam z siebie 110 procent! Poza tym to będzie świetne pożegnanie z kategorią wiekową M35 i dobre porównanie do reszty świata. Jadę do Nicei, aby dać z siebie więcej niż to, na co mnie stać – dodaje.
 

Główny start sezonu

– Jesienią zeszłego roku, razem z trenerem określiliśmy ten start, jako cel główny sezonu. Dodatkowo to będzie mój debiut na Mistrzostwach Świata. W związku z tym, mniej startowałem, aby móc więcej i wydajniej trenować – przyznaje TriathlonLife.pl Paweł Mitruś. – W kwietniu udałem się do Nicei, na rekonesans trasą kolarską. Nagrałem też film ze zjazdu, który kilka razy później oglądałem. Skupiałem się również na tym, żeby mimo zmęczenia i braku chęci, dowozić każdy możliwy trening do końca. Miałem dużo długich akcentów. Do tego doszła zwiększona objętość biegowa. Miałem dużo szybkościowych treningów na maksymalnej mocy czy przyspieszeniu. Głównie w okresie jesień-zima trenowałem siłowo. Na pewno będzie to wyjątkowy start. Zdobyłem kwalifikację do Nicei na debiucie na tym dystansie. Było to w Gdyni w zeszłym roku. Pamiętam tamtą radość, że przyjdzie mi rywalizować z najlepszymi amatorami na świecie. Dodatkowo razem z moją narzeczoną po starcie zostajemy w Nicei. Robimy sobie mały urlop. W Nicei będzie mój trener oraz mnóstwo znajomych. Mam nadzieję, że po starcie zrobimy imprezę, a ja z przytupem wejdę w okres roztrenowania – mówi z nadzieją.


 

Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

 

Czytaj także:

Julita Sikora niecierpliwie czeka na start w Nicei ROZMOWA

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X