Rozmowa

Miłosz Sowiński: Nieźle wyszło, ale przeżywałem ciężkie chwile

Sam przyznał, że zawiodło go pływanie, a pozytywnie zaskoczył bieg i ostatecznie był drugim Polakiem PRO podczas Enea Ironman 70.3 Gdynia. Dla Miłosza Sowińskiego mimo wszystko to dobry prognostyk przed Kalmar.

Jesteś zadowolony ze startu w Gdyni?
Ostatecznie nieźle wyszło, ale przeżywałem ciężkie chwile. Pływanie było fatalne. Od początku źle się czułem, jakbym nie miał sił i energii. Przez ostatnie trzy dni robiłem carboloading, żeby tego uniknąć. Coś nie zagrało. Na rowerze wyszedłem z Samem Longiem. Myślałem, że będzie szansa przeciągnąć się za nim, ale też odpadłem. Potem każdy, kto mnie mijał, nie byłem w stanie się złapać. Rower jest taką dyscypliną, w której najlepiej się czuję i najlepiej wychodziła mi na treningach w ostatnich tygodniach. Jechałem z myślą, że po tamtym etapie zakończę zawody. Przebrałem się, zmieniłem myślenie i po prostu chciałem pobiec treningowo. Traktowałem to już jako przygotowanie pod Ironman Kalmar za dwa tygodnie.

Chciałeś pobiec treningowo i wyszło bardzo dobrze. Do końca walczyłeś o drugie miejsce wśród Polaków.
Niezła walka była na końcówce i dobrze zaskoczyło na biegu. Po trzech kilometrach czułem, że będzie nieźle. W międzyczasie starałem się odpowiednio odżywiać z myślą pod Ironmana, gdzie ten element jest najważniejszy. W sumie rozkręcałem się z każdym kilometrem. Widziałem, że Piotrek bardzo się zbliżył, ale dostałem informację, że strata przestała się zmniejszać, choć kurczyła się do Bartka Banacha, który był przede mną. Udało się go wyprzedzić na zbiegu. Do mety leciałem swoje.

Czy to był dobry prognostyk przed Kalmar?
Ciężko powiedzieć, bo ta dyscyplina, z którą wiązałem największe nadzieje, czyli pływanie, to zawiodła mnie w Gdyni. A płaszczyzna, z którą nie miałem żadnych oczekiwań, okazała się najlepsza – bieg. Myślę, że ten start pokazał, że jestem zmęczony. Te ostatnie tygodnie były mocne i ciut za mocne, aby być w pełni świeżym na start w Gdyni. Choć uważam, że pod kątem Kalmar to jest dobry prognostyk.

Sponsorem Miłosza Sowińskiego jest firma AMZ – producent najwyższej jakości kołder i poduszek w 100% szytych w Polsce, od 30 lat dbający o dobry wypoczynek w ponad 15 krajach na całym świecie. Aktywny partner sportowców oraz młodych kadrowiczów Polskiego Związku Triathlonu. Zobacz produkty stworzone z myślą o regeneracji triathlonistów.

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X