Rozmowa

Miłosz Sowiński: Cel minimum to TOP 10 w Championship Samorin

W jakiej jesteś formie?
Krótko mówiąc, to wygląda, że bardzo dobrej.

A jak ostatnie przygotowania?
Ostatni miesiąc spędziłem w domu, w Polsce i tutaj się przygotowywałem. Ale ten rok, od samego początku jest bardzo pracowity. Od stycznia byłem na trzech obozach. Wyjeżdżałem na Gran Canaria na dwa, trzy tygodnie i ciężko trenowałem.

Czy podczas tych obozów pracowałeś nad czymś konkretnym, czy wszystkie dyscypliny trenowałeś po równo?
Przed Dubajem (1 luty 2019, Ironman 70.3 Dubaj – dop. red.) planowaliśmy z trenerem skoncentrować się bardziej na bieganiu. Niestety, średnio to wyszło, bo byłem w Polsce i nie do końca udało się w ciągu trzech tygodni zimowych zrealizować to co chcieliśmy. Później jak wyjechałem na Gran Canaria, to forma biegowa zaczęła rosnąc, ale trzeba było rozpocząć treningi wszystkich dyscyplin. Po zawodach w Dubaju miałem krótką przerwę i w marcu ponownie wyjechałem na obóz. Przede wszystkim pracowaliśmy nad bieganiem. Tygodniowo 120-130 kilometrów. Mniej jeździłem na rowerze, a pływanie utrzymywałem na stały poziomie, w okolicach 30 kilometrów. Podczas kolejnego obozu, który miałem w kwietniu najwięcej uwagi poświęciliśmy treningowi rowerowemu i niestety, to się odbiło podczas zawodów na Gran Canaria. Byłem tam mocno zmęczony właśnie na rowerze. Od początku startu czułem się pusty. Brakowało mocy. A to przez to, że w okresie poprzedzającym zawody podczas treningów zwiększyliśmy objętości na rowerze i nie do końca zregenerowałem się po starcie na Majorce, który był dwa tygodnie wcześniej.

Po starcie na Gran Canaria byłeś mocno zawiedziony…
Tak. Dla mnie ten start to były zawody, trochę tak jakby w domu i spodziewałem się więcej. Ale taki jest sport.

Z jakimi oczekiwaniami jedziesz do Samorin?
W tym roku podczas każdych zawodów zależmy mi na jak najlepszym starcie. Super byłoby na Słowacji znaleźć się w pierwszej piątce, ale plan minimum to TOP 10.

Zadanie do łatwych nie będzie należało. Na liście startowych kilku mocnych zawodników z Sebastianem Kienle na czele. Powiedź jak na Ciebie to działa. Mobilizuje, czy dodatkowo stresuje?
W zeszłym tygodniu widziałem się z Robertem (Karasiem, z którym Miłosz się przyjaźni – dop. red.), który przyjechał do Wrocławia. I on powiedział, że ja podczas tych zawodów nic nie muszę, ale wszystko mogę. To rywale muszą udowodnić jacy są mocni i będą rywalizować pomiędzy sobą, a ja mam robić swoje. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to zajmę miejsce, które mnie będzie satysfakcjonowało…

W TOP 5?
Powiedźmy, że w TOP 10. To też będzie dobry wynik. Bo do pierwszej piątki, to wszystko musiałoby się idealnie poukładać (czego TriathlonLife.pl życzy – dop. red.)

Jak dojedziesz na miejsce to planujesz objazd trasy?
Nie, raczej będzie o to ciężko. Wiem, że trasa jest płaska i szybka. Jest jeden odcinek po wale, w którym jest dużo dziur i prawdopodobnie przejadę się po nim, aby zobaczyć jak wygląda sytuacja.

A masz jakąś konkretną taktykę na ten start?
Wyjść z wody w pierwszej większej grupie, bezpośrednio za najlepszymi pływakami, a przed mocnymi zawodnikami na rowerze takimi jak m.in. Sebastian Kienle. Jeszcze muszę z trenerem prześledzić dokładnie listę zawodników, ale wiem, że jest Florian Angert, który wyszedł w ubiegłym roku na dobrym miejscu, a moje pływanie jest do jego zbliżone i może właśnie będę się starał płynąć razem z nim. Na rowerze będę pilnował czołówkę i mam nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się na bieganiu.

A jak się czujesz teraz na bieganiu?
Po pracy, którą wykonałem w tym roku na treningach biegowych, a następnie na rowerowych wszystko zaczyna ze sobą współgrać. Czuję moc zarówno na rowerze i na biegu. Mam nadzieję, że pokaże to podczas zawodów na Słowacji i że to będzie jeden z moich najlepszych startów w życiu.

Czego życzę i dziękuję za rozmowę
 

Marcin Dybuk
foto Marcin Sowiński

 

A na co liczy podczas zawodów na Słowacji Agnieszka Jerzyk? Czytaj TUTAJ  

Rozmowa z Sebastianem Karasiem, który chce wygrać w kategorii wiekowej M25-29 TUTAJ

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X