Rozmowa

Mateusz Gajewski: Wygrana w mistrzostwach największym sukcesem

Podczas Mistrzostw Europy w Olsztynie wygrał w kategorii M20. Mateusz Gajewski szykuje formę na MŚ IM 70.3 w Utah.

Zostałeś złotym medalistą ME w Olsztynie, w kategorii M20 oraz byłeś drugi OPEN. Czy to był Twój największy sukces w dotychczasowej przygodzie ze sportem?
Myślę, że tak, zarówno biorąc pod uwagę czas, jak i miejsce. Cieszy mnie zajęte miejsce open i fakt, że strata do zwycięzcy (zresztą tego samego) w porównaniu do ME w Walencji zmniejszyła się z nieco ponad pięciu minut do 41 sekund. No i oczywiście zawsze miło jest złamać dwie godziny na dystansie olimpijskim.

Jak wyglądały przygotowania do startu?
Po starcie na połówce na Majorce pozostałe trzy dni pobytu na wyspie nie mogłem się powstrzymać i wykorzystałem rowerowo. Więc po powrocie do Polski potrzebowałem kilku dni spokojniejszego treningu, żeby się zregenerować. Musiałem nadrobić także zaległości na studiach informatycznych powstałe po dłuższej nieobecności. Następnie wróciłem już do normalnej objętości treningu. Jedynie w tygodniu przedstartowym od piątku trenowałem zdecydowanie mniej. W sobotę zrobiłem tylko krótki trening open water, żeby sprawdzić, czy nie zamarznę przy tej temperaturze wody oraz upewnić się, że rozgrzewka tylko na lądzie byłaby złym pomysłem i jednak potrzebuję chwili na przyzwyczajenie się do zimna.

Jakie na Tobie zrobiła wrażenie organizacja i otoczka imprezy?
Uważam, że impreza została bardzo dobrze zorganizowana. Wszystko odbyło się punktualnie i bez niespodzianek, może oprócz chwilowego zakazu używania dysków, który na szczęście został odwołany. Cieszę się, że względem zeszłego roku organizatorzy zdecydowali się na trzy pętle rowerowe zamiast czterech. Dzięki temu oraz startowaniu zawodników w falach na trasie rowerowej ruch był mniejszy, a co za tym idzie, można się było bardziej skupić na jeździe i było mniej niebezpiecznych sytuacji przy wyprzedzaniu. Sama atmosfera zawodów była niepowtarzalna. Tłumy kibiców na trasie dodawały siły do dalszego wyścigu. Dodatkową zaletą był międzynarodowy charakter wydarzenia.

Jak czułeś się na trasie?
Podczas wyścigu nie miałem kryzysowych momentów. Atmosfera była niezapomniana, a okrzyki speakera i kibiców zdecydowanie dodawały sił, szczególnie na ostatnich kilometrach.

Na którym etapie wyścigu najbardziej odczuwałeś niezbyt korzystne warunki atmosferyczne?
Warunki atmosferycznego do szybkiego wyścigu rowerowego i biegowego były tego dnia bardzo korzystne. Dzięki pochmurnej pogodzie bieg był nawet bardziej komfortowy. Jedynie pierwszy etap okazał się nieprzyjemnie chłodny. Po wyjściu z wody temperatura nie przeszkadzała mi już ani przez chwilę.

Jak przebiegał wyścig z Twojej perspektywy?
Żałuję, że nie udało mi się utrzymać przy zawodniku z Francji podczas pływania. Z tego powodu płynąłem sam, ponieważ nie utworzyła się żadna grupa. Odcinek rowerowy przebiegł bez niespodzianek. Asfalt zdążył przeschnąć po porannych opadach. Sam czas etapu rowerowego był w porządku, jednak nie w pełni zadowalający. Bieg rozpoczynałem ze sporą stratą do zawodnika z Wielkiej Brytanii. Jednak na jedno okrążenie przed metą dałem radę odrobić stratę, a nawet wyjść na prowadzenie.

Czy na trasie przytrafiały się jakieś problemy?
Zawody przebiegały raczej bezproblemowo. Trasa była w miarę płaska i łatwa technicznie. Co jednak najważniejsze była dobrze oznaczona.

Za Tobą dobre starty na Majorce, czy wcześniej w Rumi. Jak oceniasz początek sezonu?
Starty, które mam już za sobą w tym sezonie, faktycznie dały obiecujące rezultaty. Niestety, zarówno na Majorce, jak i w Rumi czas biegu nie był dla mnie zadowalający. Na szczęście udało się przełamać w Olsztynie. Obecne rowerowe wyniki to efekt pracy nad aerodynamiczną pozycją, jak i mocą podczas sezonu zimowego. Progres w tej kwestii jest już widoczny, ale jestem świadomy, że zostało jeszcze wiele do poprawy. Coraz lepsze wyniki są możliwe, dzięki współpracy z moją trenerką Moniką Smaruj.

Jak wyglądają Twoje dalsze plany na ten sezon?
Najbliższe dwa starty w pierwszej połowie sezonu to połówka w Gdańsku oraz mistrzostwa polski w Poznaniu, które zdecydowanie traktuję priorytetowo. Następnie planuję przerwę od startów aż do września, kiedy wystartuję w Ironman 70.3 Venice Jesolo. Na zakończenie w październiku jadę na Mistrzostwa Świata do St. George w USA, gdzie zakwalifikowałem się,  wygrywając kategorię wiekową na Majorce.

Jakie masz cele oraz oczekiwania na 2022 rok?
Dzięki wymienionym wcześniej startom chciałbym oswoić się z dystansem 1/2IM, a co ważniejsze, dobrze się zaprezentować podczas Mistrzostw Polski oraz świata.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X