Rozmowa

Mariusz Pirek: Celuję w TOP5 kategorii M35 w MŚ IM St. George

Rozpoczął sezon startem w Portugalii. To był sprawdzian dla Mariusza Pirka przed pierwszym startem A w tym roku, czyli MŚ Ironman St. George.

Jakie masz odczucia po otwarciu sezonu startowego w Portugalii?
Ogólne odczucia bardzo pozytywne. Nigdzie nie wyjeżdżałem w okresie przygotowawczym. Jeszcze na tydzień przed startem w Setubal biegałem w Warszawie w głębokim śniegu. Więc bardzo przyjemnie było, choć na chwilę zmienić klimat i wystartować w słońcu i względnym cieple.

Jak czułeś się na trasie po długiej przerwie od poprzednich startów?
Nie licząc zawodów indoor, ostatni start w triathlonie (IM Indiana) miałem na początku października 2021, czyli ponad pół roku temu. Zawody w Setubal były zaplanowane jako typowy „odrdzewiacz” przed ważnym startem na pełnym dystansie w St. George w maju. Myślę, że test został zaliczony. Przyjemność ze ścigania i adrenalina związana z rywalizacją są dodatkową motywacją na ostatnie dni cięższych treningów.

Nie brakowało „przygód” przed i w trakcie startu. Czy to w jakimś stopniu wpłynęło na Ciebie na trasie?
Pierwsze zawody w sezonie, niczym pierwszy naleśnik, po prostu muszą się nie udać. Taka świadomość pozwoliła mi podejść do wszelkich przygód na spokojnie i zamiast panikować, szukać najlepszego rozwiązania. Już na lotnisku przed lotem do Portugalii odkryłem, że zabrałem ze sobą wszystko, tylko nie strój startowy. Na szczęście udało się kupić nowy na expo. Już przetestowany w czasie startu, więc przed Utah mam dwa stroje do wyboru.

W czasie wyścigu miałem też problem z zakleszczonym łańcuchem. Jedno z ogniw mocno się zrotowało. Łańcuch przeskakiwał na kołach zębatych co każde 2-3 obroty korby. Zostały mi ostatnie 5-6 km, w tym ok. 1-2 km podjazdu. Więc postanowiłem, że nawet jeśli miałbym podchodzić, to ukończę te zawody. Na szczęście udało się dojechać w siodle. Myślę, że nie straciłem więcej niż te 2-3 minuty. Do drugiego miejsca w AG straciłem ok. 10 minut, ostatecznie bez większego znaczenia.

Jakie masz wnioski po tych zawodach?
Skupiać się na rzeczach, na które mamy wpływ – przed i w czasie wyścigu. Myślę, że MŚ Ironman w St. George mogą obfitować w zaskoczenia i nagłe zwroty akcji, szczególnie na ostatnich km biegu. Więc pozostaje mi tylko „robić swoje”, najlepiej jak będę mógł w danej sytuacji.

Czy to jest Twój główny cel na pierwszą część sezonu?
Tak, MŚ Ironaman w St. George to mój pierwszy start A w tym sezonie i chciałbym uplasować się w Top 5 kategorii M35.

Jakie masz zaplanowane główne cele na 2022 rok, oprócz najbliższego startu w St. George?
Następne starty A to:

  • Challenge Roth – trasa na życiówkę, więc celem jest PB (obecnie 8:52:33 z Tallina)
  • MŚ Ironman Kona – długo wyczekiwany powrót na Hawaje, gdzie celem jest również PB na Kona

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X