PoradnikRozmowa

Mariusz Olejniczak: Nie wykluczam powrotu na Hawaje

#polskieHAWAJE Jest najszybszym Polakiem na Hawajach. Obecnie Mariusz Olejniczak skupia się na prowadzeniu klubu triathlonowego, ale nie wyklucza powrotu na Big Island. Liczy, że pomoże mu to zrealizować Robert Wilkowiecki. Zdradza też, dlaczego w zeszłym roku nie przyjął slota na zawody.

Już niedługo mistrzostwa świata Ironman na Hawajach. Na starcie zamelduje się spora grupa polskich AG. W kim upatrujesz szansy walki o podium w kategorii wiekowej?
Naprawdę będzie dużo Polaków, bo z tego co widziałem na liście startowej, to jest ponad 80 osób. Pamiętam jak w 2014 roku na paradzie narodów można było nas policzyć na palcach jednej ręki. Według mnie największe szanse na podium będą miały osoby, które już wcześniej startowały na Hawajach i mają doświadczenia w startach na Big Island. Stawiam jak większość zapewne na Marcina Koniecznego i Annę Lechowicz. Jednak nie wykluczam czarnego konia jak Magdalena Fast.

Jak najlepiej nastawić się od strony mentalnej do startu na tych wymagających zawodach?
Kona rządzi się własnymi prawami. Możesz być przygotowany bardzo dobrze od strony fizycznej, ale cała ta atmosfera i imprezy odbywające się w samym miasteczku potrafią wyssać z człowieka dużo energii. Najlepiej uciec gdzieś z tego miejsca, jak najdalej od tłumów, tak, aby nie wypalić się już przed samym startem i zrobić sobie chwilę spokoju, wyciszenia, medytacji.

Wystartowałeś w 2018 roku, gdzie wykręciłeś czas 8:46:50, co dało szóste miejsce w M35-39 i do dzisiaj jest to najlepszy czas Polaka na Hawajach. Jak wspominasz tamte zawody?
Zawody wspominam bardzo dobrze. To był mój najlepszy start, na który poświeciłem 12 miesięcy ciężkiej pracy i samodyscypliny. Wtedy trenowałem pod okiem Rafała Medaka z TriSutto. Do dziś pamiętam ten ból w nogach na ostatnich dziesięciu kilometrach po wybiegnięciu z Energy Lab. Jednak ból z czasem przemija, ale wspomnienia i satysfakcja na zawsze pozostaną w pamięci.

Co jest Twoim zdaniem najważniejsze we przygotowaniach pod Hawaje?
Systematyczność i umiejętność czytania własnego organizmu. Jak to słynne przysłowie mówi „lepiej być w 10% niedotrenowany, niż o 1% przetrenowany”.

Na co trzeba zwrócić szczególną uwagę i jakich wystrzegać się błędów?
Podczas samego startu szczególną uwagę trzeba poświecić na nawadnianie i utrzymanie stałej temperatury ciała. Nieustanne polewanie się wodą na rowerze i chłodzenie lodem na biegu to podstawa. Przed samym startem ważne jest odpowiednie nawodnienie elektrolitami, gdyż na Hawajach pomimo wysokiej temperatury panuje bardzo wysoka wilgotność, a wraz z potem tracimy tak ważne do funkcjonowania mikroelementy. Przykładowo w 2018 roku na każdym punkcie trasy rowerowej pobierałem butelkę wody i butelkę Iso.

Z tego, co pamiętam, wyszło mi ponad 26 butelek tylko podczas roweru, a po przybiegnięciu na linię mety byłem o ponad sześć kilogramów lżejszy niż tego samego dnia przed startem.

Jak ważna jest aklimatyzacja przed zawodami i jaki rekomendujesz czas, aby na to poświęcić?
Zasada się prosta na jedną godzinę zmiany strefy czasowej przypada 1 dzień aklimatyzacji. Także na 12 godzin przypada 12 dni aklimatyzacji. Wiąże się to niestety z kosztami, które w tym roku ze względu na podwójną liczbę zawodników startujących są bardzo wysokie. Jest to przykre, gdyż wielu zawodników PRO i AG nie stać na poniesienie tak wysokich kosztów i rezygnują ze startu w mistrzostwach świata.

Czego raczej unikać w czasie procesu aklimatyzacyjnego?
Jeżeli przyjechałeś do Kona nie na wakacje, to wygrzewania się na słońcu, chodzenia po expo kilka razy dziennie, eksperymentowania z nowymi produktami, bieganiu po Ali Drive w środku dnia i traceniu cennej energii na większość imprez w tygodniu poprzedzającym wyścig.

Czy jesteś zwolennikiem intensywnych jednostek treningowych już na miejscu przed zawodami?
Nie ma takiej potrzeby. Chodzi bardziej o podtrzymanie formy sportowej, jaką przywieźliśmy na wyspę, a nie dojeżdżanie się jeszcze ciężkimi treningami w trudnych warunkach. Z reguły przynosi to odwrotny skutek i przegrywamy zawody już przed startem. Będąc już na miejscu,  wszystkie jednostki biegowe wykonywałem z samego rana, gdy temperatura jest znośna i pozwala w komforcie wykonać cale zadanie.

W jaki sposób Ty spędzałeś ostatnie dni przed startem na wyspie?
Najlepiej wspominam relaks z żółwiami.

Jakich jeszcze rad byś udzielił polskim debiutantom, którzy wystartują na Hawajach?
Nie testujcie nic nowego w ostatnim tygodniu, a będzie dużo pokus. Masz plan, to się go trzymaj i systematycznie go realizuj. Nie daj się ponieść emocjom przed i w trakcie samych zawodów. Błędy podczas Ironmana się zdarzają, ale sukces odniesie ten, co popełni ich jak najmniej!

Prowadzisz grupę triathlonową w Irlandii. Czy któryś z Twoich podopiecznych też jedzie na mistrzostwa świata Ironman?
To prawda, oprócz Clubu Fitness jesteśmy jedną z większych grup triathlonowych w Irlandii.  Mamy świetnych trenerów i cały czas się rozwijamy. No1Fitness Team będzie reprezentowało 3 zawodników na Hawajach. Już teraz nie możemy doczekać się tego wielkiego triathlonowego święta.

Startowałeś na Hawajach już dwukrotnie (2014, 2018). Czy krąży myśl w głowie, aby powalczyć trzeci raz o slota na Big Island?
Slota wywalczyłem w zeszłym roku. Jednak go nie przyjąłem, gdyż przy prowadzeniu własnej działalności nie byłbym w stanie odpowiednio się przygotować. Obecnie skupiam się na przekazywaniu mojego ponad 20 letniego doświadczenia własnym podopiecznym. Choć nie wykluczam powrotu na Hawaje.

Rzadko pojawiasz się w polskich mediach, co u Ciebie słychać pod względem sportowych i czy będziemy mogli Cię spotkać w roli zawodnika na zawodach w Polsce?
Zapewne dlatego, że już dawno nie startowałem w Polsce. Częściej pojawiam się jako kibic i wspieram mojego tatę Witolda, który w wieku 73 lat cały czas startuje na zawodach triathlonowych i odnosi mnóstwo sukcesów w kategorii wiekowej. Obecnie przygotowuję się do maratonu w Wenecji, gdyż jedna dyscyplina nie zabiera mi tak dużo cennego czasu.

Po ośmiu latach przerwy Polak wystartuje też na Hawajach w kategorii PRO. Jaki przewidujesz wynik Wilka?
Śledzę Roberta już od kilku lat i życzę mu jak najlepszego wyniku na Hawajach. Wspaniale obserwować, jak się rozwija. W tym roku jest sponsor, są warunki do trenowania. Jest cały sztab od fizjoterapeuty, trenera, mechanika po psychologa. Mam nadzieję, że poprawi mój czas z 2018 roku. Wtedy będę miał większą motywację do powrotu na Hawaje (śmiech).

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X