Rozmowa

Małymi krokami trafiła do triathlonu

Ostatnio zadebiutowała na 1/8IM w Chełmży. Julia Markowska zapewnia, że ten start jest początkiem przygody z triathlonem.

W Chełmży zadebiutowałaś na 1/8IM. Jak to się stało, że trafiłaś do triathlonu?
Kiedyś trenował mój chłopak. Dużo opowiadał mi o tym.

Chłopak, czyli Dawid Dybuk. Nie ukrywajmy, że to jest prawie rodzinna rozmowa.
Tak (śmiech). Dużo mówił o tym sporcie. Dodatkowo wcześniej trenowałam bieganie. Po drodze przewinęło się też pływanie. Dawid pokazał mi rower. Pierwszy raz na przejażdżkach rowerowych byliśmy na Majorce. Bardzo mi się to spodobało. Od tego czasu zaczęłam chodzić na spinning. Wtedy odkryłam rower szosowy i stwierdziłam, że spróbuję sił w triathlonie.

Jak było w Chełmży?
Super, choć trochę dokuczał żar z nieba. Najtrudniejsze było bieganie dla mnie. Złapałam na początku kolkę i biegłam byle do końca.

Na pierwszym kilometrze biegu wyglądałaś świeżo, aż obawiałem się, że mnie dogonisz.
Nie wiem (śmiech).

Nie wystraszyłaś się pralki na pływaniu?
Na początku byłam trochę zagubiona. Po prostu płynęłam za tłumem i w pewnym momencie odrobinę się zgubiłam. Cała ekipa popłynęła w lewi, a ja prosto. Na szczęście potem udało się odbić.

To był tylko okazyjny start, czy początek przygody?
Początek przygody.

Co na to Dawid?
Nie wiem (śmiech). Zareagował: O nie, znowu triathlon za rok.

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X