Rozmowa

Maja Wąsik: W Słowenii zapowiada się gruba jazda

Mają Wąsik szykuje się do startu Pucharze Europy Juniorów w Bled. W rozmowie z nami podsumowuje m.in. sezon w Polsce i opowiada o przygotowaniach do mistrzostw Europy w duathlonie, w Hiszpanii. 

Ostatnie dni były dla Ciebie intensywne, bo najpierw MŚ w aquathlonie, a potem TNO w Białymstoku. Jakie masz odczucia po tych dwóch startach?
Generalnie jestem bardzo zadowolona z obydwu startów. W Samorin najważniejsze było dla mnie nie przepaść w wodzie i walczyć na bieganiu i tak było. Natomiast w Białymstoku chciałam się troszeczkę odegrać za niepowodzenie w Niepołomicach, no i udało mi się.

To był dla Ciebie drugi start w randze mistrzostw świata. Jakie wrażenie zrobiła na Tobie ta cała otoczka zawodów w Samorin?
Szczerze mówiąc w Aviles bardziej czuło się atmosferę mistrzostw. Tam przez dwa dni rządził duathlon i to było widać oraz czuć na każdym kroku. W przypadku Samorin, aquathlon był niejako przystawką do tego, co było w weekend, czyli Collin’s Cup. Niemniej sam obiekt jest niesamowity, a zawody były przeprowadzone perfekcyjnie. Tak swoją drogą, było ekstra spacerować po hotelu i obiektach sportowych wśród największych triathlonistów świata.

Jak czułaś się na trasie w formule aquathlonu?
No na pewno nie jest to moja dominująca dyscyplina, ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. A tak na poważnie pomimo, iż nie jestem wybitną pływaczką, bardzo lubię tę formułę zawodów. Bardzo mobilizuje mnie do mocnego biegania i pogoni za lepszymi pływacko dziewczynami.

Czy byłaś zadowolona z wywalczenia szóstego miejsca w tej stawce?
Jasne, że tak. Aczkolwiek bardziej zwracałam uwagę  na wyniki poszczególnych etapów. Tam szukałam tego, co jest do poprawy i pod tym względem oceniałam mój start w tych zawodach.

Z jakimi oczekiwaniami jechałaś do Białegostoku?
Chciałam po prostu zrobić dobrą robotę, bez zbędnej napinki. Lubię dystans super sprintu i planowałam czerpać przyjemność z każdej chwili startu.

Która część wyścigu była kluczowa w tym, że to Ty mogłaś się cieszyć ze zwycięstwa?
Tym razem chyba nie było takiej sytuacji. Wszystkie dziewczyny dały ogień od początku do końca. Nie było czasu na czarowanie się, czy jakieś taktyki, była gruba jazda, a o miejscach na mecie zadecydowały sekundy.

Tymi zawodami skończyłaś tegoroczne starty w Polsce. Jak oceniasz sezon na krajowym podwórku?
To był specyficzny sezon. Zaczęło się mocno od mistrzostw Europy, a potem pociąg się rozpędzał. Troszkę się  borykałam z problemami zdrowotnymi, niektóre starty nie poszły po mojej myśli, ale finalnie mam 3 brązowe medale mistrzostw Polski. Więc nie ma co grymasić! Trzeba się cieszyć i szukać tego, co można poprawić przed następnym sezonem.

Obecnie trochę odpoczywasz przed najbliższym wyzwaniem, czyli Puchar Europy w Bled. Czy podczas tego krótkiego relaksu znajdujesz czas też na aktywność fizyczną?
No u mnie to jest chyba na odwrót, czy znajduję czasu na relaks pomiędzy treningami. Obecnie jestem, można powiedzieć, turystycznie w Norwegii, ale realizuję cały czas założenia treningowe przygotowane przez mojego Trenera. Na szczęście jestem tutaj w gronie mocno triathlonowym, także zarówno wsparcia jak i mocnych sparingpartnerów do treningów mi nie brakuje.

Z jakim nastawieniem staniesz na starcie w Słowenii?
Bled to specyficzne zawody, może sam dystans nie powala, ale mocno kąśliwy jest tam rower. Na listach startowych są wpisane mocne dziewczyny. Więc zapowiada się gruba jazda i na to się nastawiam.

Po Słowenii czekać będzie na Ciebie start mistrzostw Europy w duathlonie, w hiszpańskim Bilbao. Czy w przypadku tych zawodów nastawiasz się na konkretny wynik?
Staram się unikać nastawiania na konkretny wynik. Rodzice zawsze do mnie mówią  „pycha kroczy przed upadkiem”. Oczywiście nie ukrywam, że czuję się silna w formule duathlonu, ale tak naprawdę wiele zależy od szczęścia i od tego, jak ułożą się zawody i na co pozwoli forma. Generalnie bardzo się cieszę, że ponownie wystartuję w Hiszpanii w zawodach tej rangi i już samo to jest dla mnie super.

Czego Ci życzyć przed nadchodzącymi startami?
Zdrowia i szczęścia, bo już się nauczyłam, że te dwie rzeczy są najważniejsze w sporcie.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X