Rozmowa

Magdalena Sudak: Takich rzeczy nie spotyka się na basenie

Maciej Mikołajczyk: Czemu postawiłaś właśnie na triathlon?
Magdalena Sudak:
Kiedyś byłam pływaczką, w zasadzie od tego zaczęła się moja kariera sportowa. Dyscyplinę zmieniłam w gimnazjum, co było jedną z moich lepszych decyzji. Triathlon jest nieprzewidywalny. Żadna trasa nie jest sobie równa, nawet jeśli co roku jest ta sama. Ponadto dużo zależy od warunków pogodowych, czasem też od szczęścia. Takich rzeczy nie spotyka się na basenie. Wszechstronność dyscypliny pozwoliła mi na spełnianie marzeń. Nigdy nie zobaczyłabym tylu miejsc, gdyby nie obozy i zawody. To bardzo ważny dla mnie czynnik i lubię o nim wspominać. Cieszą mnie też treningi, szczególnie, gdy widzę efekty ciężkiej pracy. To wszystko składa się na moją miłość do triathlonu.
 

Jak przetrwałaś zimę? Gdzie szlifowałaś formę na tegoroczny sezon?
Pierwszy obóz miałam w Szklarskiej Porębie i to właśnie tam zaczęły się pierwsze mocniejsze treningi. Niestety, wkrótce po tym zgrupowaniu zmagałam się z urazem czworogłowego, co wykluczyło mnie z biegania na dwa miesiące. W tym miejscu bardzo chcę podziękować moim fizjoterapeutom z Salveo, którzy bardzo poważnie podeszli do sprawy, by postawić mój bieg na nogi. Jeszcze w trakcie kontuzji pojechałam na klubowy obóz na Cypr. Ciężka praca na rowerze pozwalała mi zapomnieć o tym, że nie mogę biegać, chociaż muszę przyznać, że były momenty załamania. Miesiąc później pojechałam na kadrowy obóz do Monte Gordo, gdzie pod okiem trenera Filipa Przymusinskiego przygotowywałam się na pierwszy start. To był mój pierwszy raz w Portugalii i powiem szczerze, fajne przeżycie. To miejsce, gdzie jeżdżą bardzo dobrzy zawodnicy z triathlonu, ale i z lekkiej atletyki. Cudownie jest się znaleźć w takim miejscu, bo tam naprawdę czuć ducha sportu.

Jesteś wciąż aktualną wicemistrzynią Polski juniorek z Katowic. Planujesz w tym roku wziąć rewanż na Roksanie Słupek?
Jeszcze pozostał mi jeden rok juniora, gdzie będę chciała mocno powalczyć. Roksana weszła kategorię wyżej, co oczywiście nie powoduje, że nie będziemy się razem ścigać. Szanuję Roksanę jako zawodniczkę i uważam, że prezentuje bardzo wysoki poziom sportowy, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Oczywiście, że będę chciała z nią powalczyć, ale nie skupiam się tylko na tym. Mam inne cele i to do nich będę dążyć.
 

Na mistrzostwach kraju elity byłaś trzecia. Jak porównałabyś poziom rywalizacji w zawodach juniorskich, a seniorskich? Jest pomiędzy nimi duża przepaść?
Występ w mistrzostwach Polski elity i wynik, jaki uzyskałam, był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie spodziewałam się tak dobrego startu, nawet nie rozmawialiśmy z trenerem pod takim kątem. Dziewczyny z elity mają spore doświadczenie, które widać na startach. Fajnie było się z nimi sprawdzić i zobaczyć, w jakim jestem miejscu. W zawodach juniorskich triathlonistki często mają mało startów na swoim koncie, więc zdarza im się popełniać błędy. Czołówka juniorek jest mocna i można fajnie się z nimi ścigać i rywalizować jak równy z równym.
 

Paryż 2024 to twój cel? Myślisz o starcie na igrzyskach olimpijskich?
Myślę o igrzyskach. Jest to mój cel. Nie wiem, czy to będzie Paryż, ale oczywiście, że bym chciała. Na razie staram się skupiać na tym, co przede mną. Zdaję sobie sprawę z tego, że czas szybko leci i ani się obejrzę, to będą następne igrzyska. Wiem też, iż jeśli będę gotowa, to trener mi o tym powie i zaczniemy przygotowania pod tym kątem. Na razie pozostawiam to jako odległy cel, do którego będę dążyć małymi krokami, bo każdy dobry start zagraniczny przybliża mnie do niego.
 

Jak wygląda twoje codzienne menu? Przywiązujesz dużą wagę do tego, co jesz?
Staram się zdrowo odżywiać, ale nie mam specjalnej diety. Codziennie rano przed basenem jem śniadanie, czego musiałam się nauczyć. Początki nie były łatwe, bo godzina mówiła: spać!, a nie jeść. Reszta dnia zależy od tego, jaki mam kolejny trening. Nauczyłam się, że przed mocnym biegiem powinnam mieć pusty żołądek, dlatego wtedy jem lekki obiad. Przeważnie nie myślę o diecie odchudzającej, bo w sezonie waga sama się stabilizuje. Istotne dla mnie jest też to, by w diecie dostarczać jak najwięcej witamin.
 

Co i dlaczego uważasz za swoje największe osiągnięcie? 
Za moje największe osiągnięcie uważam starty w Poniewieży. W moim półfinale wyszłam druga z wody. Niestety, przewróciłam się na rowerze, co spowodowało, że nie dostałam się do finału A. To była moja wina i nadal tego żałuję. Weszłam do finału B i nie poddałam się. Mimo porażki w poprzednim starcie, pokazałam na co mnie stać i dzielnie walczyłam. Dobiegłam na metę druga. Uważam to za mój duży sukces. Następnego dnia w sztafetach poszło mi równie dobrze. Zmierzyłam się z najlepszymi zawodniczkami i dobiegłam do mojego zmiennika razem z nimi. Całe te zmagania to było moje ogromne osiągnięcie.
 

Obecny sezon rozpoczęłaś z wysokiego „C”, zajmując dziesiąte miejsce podczas Pucharu Europy w Hiszpanii. Spodziewałaś się tak świetnego wyniku przed startem w Melillii?
Zależało mi, by zrobić kwalifikację na mistrzostwa Europy. Wiedziałam, że mnie na to stać. Z powodu kontuzji miałam duże obawy. Nie wiedziałam, jak mój organizm zareaguje na mocny bieg. Bałam się, że noga nie wytrzyma. W trakcie startu czułam, że to nie jest ta forma, jaka powinna być. Brakuje mi przygotowania zimowego, ale zdawałam sobie z tego sprawę. Uważam, że start poszedł mi naprawdę dobrze i mogę być z siebie zadowolona. Nie mierzyłam w tak wysoką lokatę, ale nie zamierzałam się poddawać na starcie. Sporym stresem był też dla mnie numer, bo dostałam jedynkę. Cieszę się, że mogłam rywalizować w Hiszpanii, bo to pozwoliło mi zobaczyć, gdzie mam braki i je nadrobić.

Jakie są twoje sportowe cele na 2019 rok? Gdzie zobaczymy Magdalenę Sudak?
Najbliższy start to Puchar Europy juniorów w Olsztynie, a więc za chwilę. Po tym jadę do Weert na mistrzostwa Europy. Ważne są też dla mnie mistrzostwa Polski w Suszu oraz w Sławie. Moim marzeniem jest się dostać na mistrzostwa świata juniorów. Stawiam to sobie za cel na ten rok. Planuję też zrobić olimpijkę, żeby spróbować dłuższego dystansu przed przyszłym sezonem.
 

Czego życzyć Ci na koniec naszej rozmowy?
Myślę, że formy i szczęścia – ono się zawsze przydaje. Jak będą te dwie rzeczy, to będzie radość z tego, co robię i jeszcze większą chęć pracy. I oczywiście dobrze zdanej matury!
 

Wywiad z Magdaleną Sudak przeprowadził Maciej Mikołajczyk z TriathlonLife.pl

Ps. Jesteśmy przekonani, że Magdalena przyznałaby teraz, że jej największym sukcesem jest trzecie miejsce w Pucharze Europy w Olsztynie. Rozmowę przeprowadziliśmy tuż przed zawodami. Maciej Mikołajczyk może powiedzieć, że ma nosa do rozmówców. Poprzednio rozmawiał między innymi z Kamilem Damentką oraz Alicją Ulatowską. 7 zawodnikiem i piątą zawodniczką elity Pucharu Europy w Olsztynie. Brawo Maciej!

 

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X