Rozmowa

Magda Lenz: To bardzo udany sezon

W tym sezonie Magdalena Lenz rozpoczęła współpracę z Tomkiem Kowalskim. Zrobiła spory progres. W Poznaniu zdobyła srebrny medal MP na połówce. To był jej pierwszy krążek open na tym dystansie.

Jak czujesz się po zdobyciu pierwszego medalu MP na 1/2IM w klasyfikacji open?
Jestem szczęśliwa. To był trudny wyścig w dobrej obsadzie. Więc tym bardziej cieszę się z uzyskanego wyniku.

Czy emocje już nieco opadły po tym sukcesie?
Emocje opadły dość szybko, bo następnego dnia musiałam wrócić do codziennych obowiązków. Na spokojnie mogłam cieszyć się wynikiem dopiero w kolejny weekend.

Jakie miałaś oczekiwania oraz plan przed tym startem?
Wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana. Chciałam, żeby był to mój najlepszy start w tym roku. Zależało mi, żeby przełożyć wykonaną pracę na treningach na zawody. Plan był prosty i taki jak na każdych startach, zrobić wszystko najszybciej jak potrafię.

Czy pojawiały się jakieś obawy przed zawodami?
Obawy mam zawsze czy wszystko uda się zrealizować po mojej myśli oraz czy nie będzie żadnych komplikacji. Jednak wszystko mija z pierwszym gwizdkiem.

Jak przebiegał sam wyścig?
Od początku do końca musiałam być bardzo skupiona. Wiedziałam, że będę miała stratę po pływaniu. Dlatego jazda na rowerze oraz bieg były kluczowe, żeby gonić pozostałe zawodniczki. Tak też było. Z wody wyszłam czwarta i na każdej konkurencji zyskiwałam jedną pozycję do przodu.

Który odcinek był najtrudniejszy dla Ciebie?
Cały wyścig był trudny, bo chcąc walczyć o dobrą pozycję, musiałam zrobić każdą konkurencję najlepiej, jak potrafię. Jestem zadowolona, bo w Poznaniu popłynęłam i pobiegłam najszybciej w tym sezonie. Na rowerze utrzymałam dobrą dyspozycję z poprzednich startów.

Ostatecznie zjawiłaś się na drugim miejscu z życiówką 4:16:42. Jak oceniasz ten wynik?
Cieszę się, że moja praca przełożyła się na tak dobry czas. Jestem bardzo zadowolona. Ten wynik potwierdził moją formę. Jest w tym również duża zasługa trenera Tomka Kowalskiego i pokazuje, że nasza współpraca dobrze się układa oraz przynosi zamierzone efekty.

Czy można wyrazić słowami, ile wyrzeczeń oraz wysiłku kosztował Cię ten sukces?
Lubię trenować, dlatego nie chciałabym nazywać tego wyrzeczeniem. Natomiast każdy, kto myśli o dobrych wynikach, wie, ile wysiłku kosztuje spełnianie marzeń. Trzeba również  umiejętnie zarządzać czasem, by realizować się zawodowo, sportowo i mieć czas dla najbliższych osób. Niestety, nie zawsze udaje się pogodzić te wszystkie aspekty. W sporcie nie ma dróg na skróty i trzeba przepracować odpowiednią liczbę godzin treningowych.

Tomek Kowalski o MKON-ie, Sobczyku i Lenz. Ich szansach na mistrzostwo

Czy to jest Twój największy sukces w tym sezonie?
Zdecydowanie tak i rekompensuje brak udziału w Mistrzostwach Świata Ironman 70.3 w Utah.

Jak oceniasz ten rok startowy?
Był to bardzo udany sezon. Dobrze zaprezentowałam się podczas Challenge Gdańsk i Ironman 70.3 Gdynia. W lipcu zdobyłam Mistrzostwo Europy w duathlonie i poprawiłam  rekordy życiowe na dystansie 1/4 oraz 1/2 IM. Szczególnie cieszy mnie progres w pływaniu i jeździe na rowerze. Te sukcesy motywują do dalszej pracy.

Myślałaś już o głównych celach na przyszły rok?
Główny cel, jakim jest zdobycie medalu na Mistrzostwach Świata 70.3, pozostaje niezmienny. Jednak kwalifikacje z Utah przeniosłam na 2023 rok. Dlatego w przyszłym roku głównym startem będzie Ironman w Klagenfurt i od niego zależy jak będzie wyglądała druga część sezonu. Chciałabym powalczyć o kwalifikację na Hawaje, ale zdobycie slota prawdopodobnie będzie bardzo trudne. Do tej pory były to zawody z dobrą obsadą wśród kobiet w mojej kategorii wiekowej. Trasa również nie należy do najłatwiejszych. Dlatego pojadę tam z myślą zrobienia wyniku na miarę możliwości i zobaczę, co będzie dalej.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: Maratomania, Peter Horsten

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X