Rozmowa

Maciej Hawrylak: Do napisania książki zmusili mnie Internauci

Uprawiał triathlon przez cztery lata. Przez ten czas osiągnął wszystko w tym sporcie, co chciał. Został wicemistrzem świata na podwójnym Ironmanie w Alabamie w 1987 roku. Po latach postanowił napisać książkę, a obecnie Maciej Hawrylak pracuje nad drugą.

Po latach postanowiłeś napisać książkę pt. „Ciekawość następnego dnia”. Skąd pomysł?
To jest moja pierwsza książka. Druga jest w trakcie pisania. Ukazała się w 2016 roku. Miałem wiele pamiętników, które prowadziłem na przestrzeni lat. Często używałem zdania „ciekaw jestem, co jutro się wydarzy”. Stąd wziął się tytuł.

Co Cię zainspirowało do napisania książki?
Wy jesteście winni. Mam prywatny profil na Facebooku. Co jakiś czas wrzucałem tam zdjęcia z przekroju życia. Mam jeszcze wiele fotografii oraz nagrań wideo na kasetach. Po pewnym czasie wytworzyła się grupa fanów. Wielokrotnie byłem namawiany do napisania książki. Zapewniali mnie, że to będzie bestseller. Nie wierzyłem. Internauci jednak przekonali mnie do napisania.

O czym jest?
W tej książce zawarłem jeden rok mojego życia. To był 1985 rok. Na tych 112 stronach opisałem, jak dokładnie wyglądał mój dzień, marzenia, sposób myślenia, filozofia życia. Myślałem, że tyle wystarczy. Bo gdybym miał opisywać całe bogate życie, to byłoby ponad 300 stron. Obecnie ludzie nie czytają grubych książek.

Maciej Hawrylak

Zobacz też:

Maciej Hawrylak: W cztery lata osiągnąłem wszystko, co chciałem

Dlaczego postanowiłeś opisać właśnie 1985 rok?
Bo to był przełomowy rok dla mnie. Kształtował się sposób myślenia. Zacząłem układać priorytety życiowe. Dwa lata później byłem już na rozdrożu. Wtedy skończyłem z triathlonem. Nie było już fascynacji, a akcja książki rozgrywa się w trakcie przygody z triathlonem. Opuściłem Polskę samotnie w 1981 roku jako 21-latek. Stopem przyjechałem do Niemiec. Nie znałem języka i nikogo w obcym kraju. Ten rok opisywany w książce był bardzo intensywny w wielu aspektach takich jak: praca, wyprawa rowerowa, triathlon.

Ile trwał proces powstawania tej książki?
Pisanie zajęło mi trzy tygodnie. Spisywałem z notatek. Miałem też wszystko w głowie. Wówczas z żoną oraz dwójką dzieci pojechaliśmy do Kalabrii. Tam był jeden z moich biwaków podczas wyprawy rowerowej. W miasteczku Capo Vaticano pisałem tę książkę po nocach.

Czy miałeś jakieś trudności podczas pisania?
Jedną trudnością było to, że pisanie książki odrywa zupełnie od życia. Oprócz tego wiedziałem, jak pisać. Zrobiłem sobie plan książki i sukcesywnie go realizowałem. Najgorsze było to, że co chwilę przypominały mnie się nowe wątki. Uznawałem, że muszę jeszcze o kilku rzeczach wspomnieć. Teraz z perspektywy czasu myślę, że gdybym dał jej trochę czasu, to bym jeszcze tę książę dopracował. Bo to było robione trochę szybko. Nie było nikogo, kto by mi wskazał, co poprawić lub trochę odczekać z wydawaniem. Wydawnictwo znalazłem za pośrednictwem Internetu. Zapoznałem się z wymaganiami oraz wytycznymi. W ten sposób wydałem pierwszą książkę.   

Maciej Hawrylak

Czytaj także:

Na sukcesy PRO jeszcze musimy poczekać!


Czy zainteresowanie książką spełniło Twoje oczekiwania?
Pierwszy nakład wynosił 1000 egzemplarzy. Połowa z tego została sprzedana. Po tym zacząłem mieć spotkania w pobliskich bibliotekach oraz szkołach. To był mój sposób na promocję książki. Jednak na spotkaniach sprzedałem jedynie 2-3 książki. W marcu tego roku chciałem skończyć z promocją. Bo wówczas zostało mi około 400 egzemplarzy. Wtedy jeden z triathlonistów Dawid Szot chciał zorganizować w regionie spotkanie ze mną. Odpisałem mu, że kończę walkę promocyjną, ale Dawid postanowił działać. Na jednej z grup triathlonowych na Facebooku wstawił post przedstawiający w skrócie moją osobę. W jeden dzień sprzedałem 300 egzemplarzy książki. Wtedy narodził się taki entuzjazm poznania mojej historii. To trwa raptem kilka miesięcy, więc jestem ostrożny.

Jakie były skutki tego entuzjazmu?
Musiałem dodrukować książkę. Czytelnicy kupowali po kilka sztuk, żeby rozdać je znajomym z imienną dedykacją. Książkę z dedykacją można dostać, jeśli kupi się ją ode mnie. Oprócz tego można ją nabyć przez Internet lub w wydawnictwie.

Czy ktoś jeszcze przyczynił się do wzrostu zainteresowania Twoją książką?
Tak, organizator triathlonu w Sierakowie, czyli Wojciech Kruczyński. On w tym roku na nagrody zakupił ode mnie 80 książek z dedykacją. Otrzymali je wszyscy, którzy stanęli na podium podczas majowych zawodów. Byłem też przez organizatora zaproszony na imprezę. Miałem tam stoisko z książką. Poznałem osobiście wielu triathlonistów i triathlonistek.

Piszesz drugą książkę. Dlaczego?
Nie pisałbym jej, bo myślę, że jedna wystarczy. Jednak Internauci domagali się więcej informacji o mojej przygodzie triathlonowej. W ten sposób piszę drugą książkę pt. „Zatrzymał mnie triathlon”. Bo ten sport przerwał na cztery lata mój życiowy plan.

Maciej Hawrylak

Przeczytaj też:

Marcin Konieczny: Czuje niedosyt po Frankfurcie


Czego dowiedzą się czytelnicy, czytając Twoją drugą książkę?
Opiszę czteroletnią przygodę z triathlonem. Nie mogę dać nikomu metod oraz planów treningowych, ale opiszę sposób funkcjonowania. Myślę, że to może być motywujące, a dodatkowo niezła lekcja historii.

Trudniej pisało się pierwszą, czy drugą książkę?
Byłem wtedy ciekawy samego pisania. Zrobiłem to przede wszystkim dla siebie. Teraz jest o tyle łatwiej, że mam określoną grupę odbiorców. Prowadzę z nimi ciągłe rozmowy. Wiem, czego oczekują oraz co im wyjaśnić. Będę kładł ogromny nacisk na to, żeby wytworzyła się tolerancja między czołowymi, średnimi, zamożnymi triathlonistami, a tymi słabszymi oraz biedniejszymi.

Czy ktoś ci pomaga przy powstawaniu drugiej książki?
Mój przyjaciel z Niemiec, który od początku obserwował moje losy, napisał wstęp do tej książki. On nosi tytuł „Historia pewnej przyjaźni”. Opisał tam właściwie przebieg mojej kariery.

Maciej Hawrylak

Sprawdź także:

Maciej Chmura polski książe dystansów długich


Kiedy czytelnicy mogą spodziewać się książki w księgarniach?
Książka będzie wydana najprawdopodobniej za mniej więcej rok.

Jakie materiały wzbogacą samą książkę?
Chcę wkomponować wiele kolorowych zdjęć. To ma być kolejna forma udokumentowania tej przygody z triathlonem.

Jaki będzie nakład?
Myślę, że to będzie 1000 egzemplarzy. Do tego chcę to sprzedawać sam przez Internet, a nie za pośrednictwem wydawnictwa lub innych podmiotów. Będzie można ją zamówić u mnie przez Facebooka. Po otrzymaniu egzemplarza kupujący wyśle na konto pieniądze. To taki sportowy fair play i zaufanie do drugiego człowieka, które stosuje.   

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X