Wiadomości

Maciej Adamczyk najszybszy w TRIVEREST Switzerland

Zmieniające się ekstremalnie warunki atmosferyczne i ponad 8 tysięcy metrów przewyższenia, z takimi wyzwaniami mierzył się Maciej Adamczyk, który wystartował w niezwykle wymagających zawodach w Szwajcarii.

Zawody TRIVEREST Szwajcaria są triathlonem górskim, który rozpoczyna się w centrum kraju. Wyścig kończy się u podnóża kultowej góry Pilatus. To są pierwsze zawody, które osiągnęły szczyty Everestu (suma przewyższeń 8848 metrów). Przez tę sumę przewyższeń, która wynosi tyle co Mount Everest, zawody są nazywane przez zawodników jednymi z najcięższych w Europie. Na trasie tegorocznej edycji zameldował się m.in.: Maciej Adamczyk, którego wspierał w roli suportu Piotr Klupczyński, który niedawno wygrał podwójnego Ironmana w Colmar. 

Przebieg trasy

Walka z pogodą i brakiem jedzenia

Trudna trasa, i dodatkowo tegoroczne warunki atmosferyczne nie rozpieszczały zawodników. Mimo upału na trasie kolarskiej i problemów żywieniowych Maciej Adamczyk na tym etapie rywalizacji prowadził w stawce. 

Maciej po rowerze znajdował się na pierwszym miejscu. Miał około 40 minut przewagi nad drugim zawodnikiem. To niesamowity wyczyn. Głównym problemem był upał, ale też musieliśmy zmagać się z brakiem jedzenia na czas, bo suport źle zjechał. Na szczęście pomocny okazał się inny team – relacjonuje specjalnie dla Triathlonlife.pl Piotr Klupczyński.

Wygrana mimo przerwania wyścigu

Na biegu z każdą chwilą pogoda się pogarszała, co stwarzało dodatkowe niebezpieczeństwo dla zawodników. Organizatorzy od początku ostrzegali zawodników, że jeśli przy wspinaczce warunki atmosferyczne będą się pogarszać, to mają wracać. Ostatecznie wyścig został przerwany. Na prowadzeniu był Polak. 

Finalnie organizator nie będzie ogłaszać podium. Przed wyjściem na bieg przekazano informację, że jak będzie mocno padać i grzmieć, mamy wracać z uwagi na tworzenie się rwących, niebezpiecznych strumieni wody i błota. Kiedy Maciej był pięć kilometrów od szczytu zaczęło mocniej grzmieć i padać. Po około 20 kilometrach części biegowej i około cztery kilometry przed szczytem pojawiła się ściana deszczu. Po kilku minutach zaczęły tworzyć się rwące strumienie wody. Zdecydowaliśmy, że będzie bardzo niebezpieczne, jeśli wspinaczka na szczyt będzie kontynuowana. Na wysokości ok 2000 m n.p.m burza i ulewy są bardzo niebezpieczne. Maciej po 15 kilometrach biegu miał około 1,5h przewagi nad drugim zawodnikiem. Niestety, zawody musiały być przerwane. Takimi prawami rządzą się wyścigi w górach, gdzie pogoda może się mocno pogorszyć. Samo przerwanie wspinaczki, z uwagi na panujące warunki było słuszną decyzją – przekonuje Piotr Klupczyński.

Maciej Adamczyk do momentu przerwania wyścigu był jego liderem. Ogromne wrażenie na organizatorach zrobił etap rowerowy w jego wykonaniu. Przez około trzy godziny jechał bez suportu, a mimo to jechał bardzo szybko. 

Jak tylko nadarzy się okazja skontaktujemy się z Maciejem i przygotujemy dla Czytelników Triathlonlife.pl relację ze zmagań Polaka. 

Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X