Rozmowa

Łukasz Sosnowski: Teraz najważniejszy będzie start w Utah

Łukasz Sosnowski w tym sezonie co chwilę startuje na imprezach rangi mistrzowskiej. Po gorszym początku w Samorin przyszedł czas na sukcesy. 

Jak oceniasz start na olimpijce w Gdańsku?
Było nieźle. Start był trochę o niższym priorytecie. To czwarty start w ciągu czterech tygodni, więc jest trochę zmęczenia. Choć to nie oznaczało, że nie chciałem powalczyć.

Jak się czujesz na karuzeli emocjonalnej, na której się kręcisz w tym sezonie? 
Nie wyszedł mi start w Challenge Samorin, gdzie zająłem 12 miejsce. Z mistrzostw Europy byłem zadowolony. W Olsztynie byłem 20 po pływaniu i przebijałem się do przodu. Start zakończyłem na trzecim miejscu w kategorii wiekowej. Mistrzostwa świata w duathlonie to także udany start. W Gdańsku wyszedłem jeszcze dalej z wody niż w Olsztynie. Dlatego musiałem zrobić robotę na rowerze. Mimo wszystko najlepiej wyszedł mi bieg i ostatecznie zająłem drugie miejsce w M35. Tak więc po gorszym początku w Samorin jest dobrze.  

Jak wspominasz mistrzostwa świata?
Świetna impreza, która była znakomicie zorganizowana. Tor samochodowy, po którym się ścigaliśmy, był interwałowy i techniczny, co mi przypadło do gustu. Lubię ścigać się po takich trasach. Gdańsk to teoretycznie szybka trasa, ale nie lubię łagodnych podjazdów. Dla mnie lepsze są te strome. Dlatego uważam, że Targu Mures było skrojone pode mnie.

Czy ta specyfika trasy pomogła Ci zdobyć mistrzostwo świata w kategorii wiekowej?
Myślę, że poniekąd tak. 

W tym sezonie startujesz w wielu mistrzowskich imprezach. Jak na tle zagranicznych imprez wyglądają polskie?
Zupełnie nie odbiegają.

Teraz czeka Cię odpoczynek?
Będą pojedyncze starty. Choć nie będą najważniejsze. Najważniejszym punktem będzie Utah. Będąc w Polsce, chcę wykorzystać ten sezon i trochę się pościgam.

Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X