GaleriaRozmowa

Łukasz Malaczewski: Dla tych dzieci, to jest ogromne przeżycie

W Enea Bydgoszcz Triathlon wystartował po raz trzeci, w tym sezonie w tandemie. Tym razem z Zuzią. Ponadto Łukasz Malaczewski planuje start w sztafecie z Aronem, razem z córkami.

Który to już start w tandemie?
Trzeci, było super. Trasa bardzo przychylna do tego typu startów, bo jest dosyć szeroko. Jedynie to pływanie. Nigdy nie płynąłem z pontonem pod prąd. Nie było lekko, ale daliśmy radę. Trasa kolarska była piękna i mieliśmy dużo miejsca. Nikomu nie przeszkadzaliśmy. Do tego dochodził fantastyczny doping. Byliśmy zachwyceni. Z Zuzią startowałem pierwszy raz, chociaż ona już startowała w triathlonie.

Gdzie działo się najwięcej?
Na pływaniu, widziałem przy brzegu stojących kibiców i jak machali do Zuzi. Przy nawrotce też było mnóstwo kibiców. Do tego bieg na metę w samym centrum też bardzo fajny. Do dopingu dołączały też osoby, które przychodziły na spacer, więc wszystko oceniam pozytywnie.

Co jest najważniejsze dla dziecka przy takim starcie?
Myślę, że robią coś innego niż na co dzień. Fajne jest to, że mogą poczuć się jak sportowcy. Zabraliśmy Zuzię na długą przygodę, bo trwała trzy godziny. Wcale nie widziałem, żeby się nudziła. Więc dla nich to jest ogromna radość. Mam nadzieję, że wiele z nich w przyszłości będą uprawiać jakąś dyscyplinę sportową, chłonąc tę piękną atmosferę. Cały czas Zuzia się pytała, kiedy może odpiąć pasy i kiedy będzie wchodzić na metę. Tak było już na pierwszym okrążeniu (śmiech). Widać, że dzieciaki czekają na finisz i dla nich to jest ogromne przeżycie.

Czy w tym roku będziesz jeszcze startować z dziećmi z niepełnosprawnością?
Tak, planujemy z moimi córkami start w Gdyni. Tam robimy sztafetę. Maja będzie pływać z Aronem. Ja  jechać na rowerze, ciągnąć przyczepkę, a Malwina będzie biec z wózkiem. Próbną sztafetę rodzinną robimy w Poznaniu, bez dziecka. To będzie próba, jak jest na imprezie, bo dziewczyny nigdy nie startowały.

Malwina, Łukasz i Maja

Jakiś czas temu odbyła się trzecia edycja Triathlonu Borzygniew. Jakie masz odczucia po tej imprezie?
Byliśmy bardzo zadowoleni, że impreza się udała. Wszyscy bezpiecznie dotarli do mety. Do tego utrzymała się dobra pogoda, bo prognozy przewidywały deszcz. Cieszymy się, że zawody doszły do skutku i mają coraz większą popularność. To jest dla nas najważniejsze.

Kto w tym roku ze znanych osobistości polskiego triathlonu zaangażował się w Triathlon Borzygniew?
W tym roku startowała Paulina Kotfica, Kacper Stępniak, Marcin Tomczak, Jakub Kubiński, Julita Sikora, Artur Pupka, czy Zbyszek Gucwa.

Jakie obserwowałeś reakcje dzieci oraz ich rodziców podczas tych wyjątkowych zawodów?
Zawody są dla dzieci, ale też dla ich rodziców. Emocje przy wbieganiu na metę są niesamowite. Pojawiają się łzy szczęścia u kibiców oraz u zawodników. Te emocje są nie do opisania. Uważam, że to jest najpiękniejszy triathlon w Polsce oraz na świecie.

Impreza Triathlon Borzygniew jest znakomitym połączeniem sportu i pomocy dzieciom z niepełnosprawnością. Czy właśnie ta idea sprawia, że te zawody są tak wyjątkowe i co roku nie macie problemu z zaproszeniem różnych zawodników do pomocy? (Agnieszka Jerzyk, Ania Lechowicz, Robert Wilkowiecki)
Tak, tutaj nie mamy z tym problemu. Staramy się, aby ta impreza stała na jak najwyższym poziomie. Organizujemy te zawody w ten sposób, że jak ktoś to widzi, zechce sam w nich wziąć udział. Tak też się dzieje. Uważam, że z każdym rokiem te zawody wyglądają coraz lepiej. Z zawodnikami do pomocy nie mamy problemów. Szczerze mówiąc, jest ich więcej niż samych uczestników. Więc moglibyśmy stworzyć zawody nawet na 100 osób. Fajne jest też to, że kiedy rodzice nie mogą startować, a zastępują ich zawodnicy, to oni robią wszystko, aby za rok wystartować z własnymi dziećmi. To pokazuje, jak te zawody działają na ludzi.

Co Ci daje taką największą satysfakcje przy organizowaniu tej imprezy?
Same przygotowania są ekscytujące. Staramy się pozyskiwać jak najwięcej sponsorów, którzy nam pomogą we wszelkich sprawach, związanych z triathlonem. Myślę, że największą radością jest to, kiedy zawodnicy wbiegają na metę. To dla nas jest wielkim przeżyciem. Największą nagrodą są te uśmiechy zadowolonych dzieci. Cieszymy się, że możemy coś takiego robić.

Czy planujecie w przyszłym sezonie kolejną edycję Triathlonu Borzygniew?
Tak, to jest pewne. Myślę, że to będzie już cykliczna impreza. Mamy komfort pracy oraz dostęp do wszystkiego, co jest nam potrzebne.

Marcin Dybuk, Przemek Schenk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X