Rozmowa

Łukasz Kalaszczyński. Przed startem „Chłopaki nie płaczą”

Od czego to wszystko się zaczęło?
Kończąc studia Łukasz zaczął myśleć o pracy trenerskiej z młodzieżą. Rozpoczął pracę w WKSG8 Bielany, gdzie poznał obecnego trenera Czarka Figurskiego. Zajmował się tam pięciobojem nowoczesnym, miał więc do czynienia z pływaniem, bieganiem, a także ze strzelectwem sportowym. Kilka lat po ukończeniu studiów samo bieganie go znudziło, szukał dla siebie czegoś więcej. Efektem tego był start w Triatlonie MTB w Płocku, który był organizowany przez Jerzego Górskiego. I tak się zaczęło. Pierwszy start Łukasza nie był łatwy.

– Nie miałem pianki, roweru. Sprzęt pożyczyłem – mów Kalaszczyński. – Wtedy jednak nie wiązałem jeszcze przyszłości ze sportem zawodowym, tak jak to się rozwinęło. W niedzielę był start. Zrobiłem w sobotę trening pływacki, a dwa dni wcześniej przejechałem 15km po trasie, na której miały być rozgrywane zawody.

Pięciobój nowoczesny, co to takiego?
Na pięciobój nowoczesny składa się szermierka szpadą, pływanie (200 m), jeździectwo (skoki przez przeszkody) oraz bieg połączony ze strzelaniem w postawie stojącej. Łukasz zapytany, o to co jest cięższe w trenowaniu pięcioboju odpowiada:

– Wszystkie dyscypliny są czasochłonne. 3000 metrów biegu, wytrzymałość tlenowa i kwaso-mlekowa. Trudności ze strzelaniem na wysokim tętnie – wymienia.

Osoba startująca w tego typu zawodach musi poświęcić dużo czasu na rozwój we wszystkich dyscyplinach.

 

 

Za nami sezon 2018. Jakie były plany?
– Celem była kwalifikacja do RPA w połówce. Jednak zdrowie pokrzyżowało plany. Po starci e w Barcelonie wyniki krwi były niezadawalające. Razem z trenerem postanowiliśmy odpuścić kolejny start. (…) Żałuje tego, bo kwalifikacja raczej bym zdobył .

Dwa starty wczesnowiosenne: Tajwan i Chiny.
W Tajwanie forma była bardzo wysoka. Miałem obawy przed pływaniem bez pianki na dystansie 1900 metrów, ale wyszło naprawdę dobrze. Do pierwszej grupy ze świetnymi pływakami straciłem tylko 1,5min.

Czułem wielką moc na rowerze. Zresztą pojechałem tam życiowy wynik (…). Po tym jak dogoniłem chłopaków popełniłem kilka błędów. Niepotrzebnie, wiedząc że mam mocne bieganie, próbowałem chłopaków „zerwać”. Trzeba było się ustawić z tyłu, jechać swoje i zbierać siły ma bieg (…).

Mijając gwiazdy triathlonu podczas biegu czułem euforię i radość.  Wiem, że mam mocniejszy bieg, lecę swoje. Nie patrzę na zegarek. Nie patrzę na tętno i tu popełniam błąd. Pierwszą 5 otworzyłem w blisko 30 stopniach C i przy prawie 90 procentach wilgotności, po 3,22 min/km. Nie było żadnego lodu na punktach. Tylko ciepła woda. Byłem jedyny z Europy. Na 9/10km zaczęły się problemy. Brakowało mocy. Tempo spadło, a przy tak wyrównanej stawce zawodników to już wystarczy. Doczłapałem do mety, żeby ukończyć.  To była walka. Zająłem 8 miejsce.

Później były nieszczęsne Chiny, gdzie złapałem gumę. Niestety i tak bywa. Bolało.  Złość sportowa, płacz, łzy się cisnęły do oczu. Człowiek zmienia strefy czasowe, inwestuje się dużo odłożonych pieniędzy, aby móc wystartować i łapiesz gumę. Nie jest to do końca zależne od ciebie no i tak bywa (..). Było ciężko,  (…) nie wyszło, zdarza się.

Czy w ogóle na takim dystansie jak połówka wśród zawodników PRO praktykuje się  zmianę opon?
Połówka jest szybka. Przy tak równym poziomie minuta – półtora na zmianę opony, praktycznie oznacza koniec walki o dobre miejsce (…). Możesz wtedy zrobić tylko trening. Jest naprawdę bardzo, bardzo ciężko odrobić stratę, jeżeli jeszcze gonisz, tak jak było to w Chinach ze mną. Lepiej odpuścić i nie eksploatować dodatkowo organizmu i wystartować gdzieś indziej.

Jak wyglądało twoje przygotowanie do zawodów?
Na starty kwalifikacyjne staraliśmy się z trenerem przygotować równą wysoką formę. Częste starty, są obciążające dla organizmu, to prawda. (…) Zimą na starty nie szykowaliśmy szczytu formy. Przed Tajwanem byłem na zgrupowaniu na Gran Canaria, gdzie mocno popracowaliśmy nad siłą kolarską. Naprawdę świetne miejsce. Na pewno tam wrócę.

Często badasz krew?
Za rzadko. Co 3/4 miesiące. Morfologia, żelazo, ferrytyna, kortyzol. Wysoki kortyzol  świadczy o przemęczeniu treningiem, podróżami, zmienianiem stref czasowych.

A jak rozwiązujesz problemy z krwią?
Dieta i suplementacja. Żelazo, probiotyki, aby je lepiej przyswajać. Kortyzol niwelowałem lżejszym treningiem.

Jeżeli mowa o lżejszym treningu, jak wygląda u ciebie regeneracja?
Wizyta w klinice dwa razy w tygodniu. Nie zawsze jest to przyjemne. Jednak obeszło się bez kontuzji, balansuję na krawędzi. Najważniejsze, żeby korzystać z pomocy fizjoterapeuty profilaktycznie, a nie wtedy kiedy boli. Wtedy jest już za późno. (…) Od dwóch miesięcy stosuję też krioterapię.  Średnio ¾ zabiegi w tygodniu.

Zawsze rozmawiam z fizjoterapeutą jakie treningi mnie czekają. Odnośnie zawodów, osobiście lubię startować na wysokim napięciu mięśniowym, wiec 3 dni przed już nawet się nie wałkuję.

Gdzie lubisz trenować?
W samej warszawie brakuje mi tras dlatego często trenuję też w Płocku. Szklarska Poręba również oferuje świetne warunki na rower i bieganie. Lepsze niż w Zakopanem. W przyszłym roku planuję Szwajcarię. Preferuję 2 tygodniowe zgrupowania. Potrzebuję zmiany miejsca. Trzy tygodnie są już ciężkie, myślę że to maksymalna długość.

Jak wygląda twój dzień przed startem?
Zero treningu, spacer, wolne, odpoczynek, film ‘’Chłopaki nie płaczą’’ lub ‘’Poranek kojota’’. Na śniadanie kasza jaglana.

Jak z dietą?
Za bardzo lubię kawę. Jagoda rozpisuje mi dokładne diety odnośnie celu (wzrost, spadek wagi). Jeżeli chce się rywalizować z najlepszymi to jest to potrzebne. Mam problem z podjadaniem. Żona często na mnie krzyczy. Jagoda oczekuje ode mnie profesjonalnego podejścia przy diecie, abym się do niej stosował.

Jakieś konkretne potrawy?
Zredukowaliśmy tłuszcze na czas zgrupowania i czas chwilę po nim, aby zmniejszyć kaloryczność i tkankę tłuszczową.

Rodzina i treningi, nie brakuje ci czasu?
Mam dwóch synów, młodszy 10 miesięcy, starszy 6lat. Priorytety treningowe się nie zmieniły. Rodzina często jeździ ze mną na zgrupowania. Odnośnie opieki i wspólnych zabaw, czasem ciężko, po 6 godzinach treningu wychodzi zmęczenie. Wtedy zabieram syna do kina, szukam mniej intensywnej aktywności. Dorota (żona) robi super robotę i nie ukrywam, że zajmuje się dużo więcej dziećmi. Często łączę dzień regeneracyjny ze spędzaniem czasu z rodziną (baseny, solanki).

 

Opracował Mateusz Janiszewski na podstawie podcastu www.IronFactory.pl

Całość rozmowy przeprowadzonej przez Marcina Hinza do wysłuchania TUTAJ

 

Foto materiał prywatny

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X