Rozmowa

Lara Gruden: W morzu było trochę strasznie. Pływanie w nim było szalone

Lara Gruden nie ukończyła rywalizacji Enea Ironman 70.3 Gdynia. Zeszła z trasy po rowerze i udała się na metę, aby powitać Sama Longa. Amerykanka w rozmowie z Triathlonlife.pl wyjaśnia co się stało.

Partnerka życiowa Sama Longa, trasę pływania pokonała w czasie 28:39. Na rowerze spędziła 2:38:06. Niestety, dla kibiców Lara Gruden nie wybiegła na ostatni etap rywalizacji.

– Nie planowałam zejścia z tras, nigdy nie planujesz nie ukończenia wyścigu – powiedziała na mecie Triathlonlife.pl – Od jakiegoś czasu trenuję bardzo ciężko i dzisiaj po prostu nie miałam już energii. Dlatego zdecydowałam, że przyjdę na metę i pokibicuję Samowi.

Jak podobał Ci się wyścig?
O mój boże, był cudowny. Tylko w morzu było trochę straszne, bo pływało pod nami sporo meduz i
musieliśmy płynąć przez nie co, było trochę szalone.

Jak oceniasz dzisiejszy start Sama? Jego wygrana była przekonywująca.
Sam ma w sobie ogromne pokłady determinacji, złości i motywacji. Wyścigi w ostatnim czasie nie szły
po jego myśli. Jest w dobrej formie, ale nie przekładało się to na wyniki, dlatego dzisiaj chciał dać z
siebie 120 procent możliwości.

Co dzisiaj najbardziej przypadło Ci do gustu?
Energia w Gdyni, która jest niesamowita. Organizatorzy są bardzo mili i dobrze przygotowani. Każdy jest
pomocny co ułatwia start.

To może przyjedziecie tutaj w przyszłym roku?
Nie mogę nic obiecać, ale bardzo bym chciała ukończyć zawody w Gdynia.

Miałaś szanse zobaczyć miasto?
Nie mieliśmy jeszcze czasu, ale Sam obiecał mi, że po dzisiejszych zawodach to zrobimy. Potrzebujemy
trochę odpoczynku od triathlonu.

Jakie są Twoje plany na dalszą część sezonu?
Jedziemy na Collins Cup za dwa tygodnie do Bratysławy, a potem wracamy do domu, z czego bardzo się cieszę, bo jesteśmy w Europie już osiem tygodni i czuć zmęczenie. Mi został jeszcze start w listopadzie, w Cozumel w Meksyku i Indian Wells w grudniu.

Rozmawiał w Gdyni Dawid Dybuk
Foto Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X