Rozmowa

Kamil Damentka: Stałem się dojrzałym triathlonistą

Maciej Mikołajczyk: Jesteś świeżo upieczonym mistrzem Polski w Aquathlonie. Mocne otwarcie sezonu.

Kamil Damentka: Zawody w Szczecinku były bardzo udanym rozpoczęciem sezonu. Od ostatnich zmagań minęło sporo czasu, więc stres na stracie był ogromny. Bardzo cieszę się, że udało mi się zająć pierwsze miejsce, a bieg na 5 kilometrów w czasie 15:12 jest moim nowym rekordem życiowym. Złoty medal to nagroda za ciężką pracę oraz motywacja do jeszcze cięższych treningów. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej, a kolejny start czeka mnie już w ten weekend. Mowa o mistrzostwach Polski w duathlonie w Rumii, czyli w mieście, w którym na co dzień mieszkam i trenuję. Trzymajcie kciuki.

Przez ostatnie lata współpracowałeś z Janem Rehulą – medalistą olimpijskim z Sydney. Był bardzo wymagający?
W tym roku nastąpiło wiele zmian. Obecnie ćwiczę pod opieką trenera Piotra Nettera. W styczniu tego roku zakończyłem współpracę z Janem Rehulą. Były to niesamowite trzy lata. Dużo się od niego nauczyłem. Współpraca z medalistą olimpijskim była niezwykle wymagająca, ale dzięki niej rozwinąłem się jako zawodnik. Stałem się dojrzałym triathlonistą, który wie czego chce i każdego dnia robi wszystko, by być o ten jeden krok bliżej celu. Zmiana szkoleniowca prowadzącego była bardzo płynna. Świetnie rozumiemy się z trenerem Piotrem i mamy ambitne cele sportowe na przyszłość.  

 


 

Od 2018 roku jesteś młodzieżowcem. Widzisz różnicę pomiędzy poziomem rywalizacji z juniorami, a seniorami? To duża przepaść?
Jako junior udało mi się wystartować kilkukrotnie z seniorami, więc wiedziałem na co muszę być przygotowany po zmianie kategorii. Różnica jest bardzo duża. Pierwszy rok młodzieżowca był dla mnie naprawdę ciężki, szczególnie pierwsze starty na dystansie olimpijskim były wymagające. Na pucharach rywalizuje się w open. Oznacza to brak podziału na kategorie wiekowe, dlatego wielu zawodników jest od ciebie dużo starszych i na wyższym poziomie. Nie ma miejsca na proste błędy. Pierwsze takie starty dały mi dużo cennego doświadczenia.

Jesteś nie tylko sportowcem, ale też studentem. Czemu wybrałeś akurat psychologię?
Jestem studentem pierwszego roku psychologii na uniwersytecie humanistyczno-społecznym SWPS w Sopocie. Od zawsze interesowałem się relacjami międzyludzkimi, wpływem na zachowanie, działaniem ludzkiego umysłu. Zainteresowałem się tematem psychologii, kiedy pierwszy raz spotkałem się z psychologią sportu.

 

Zrozumiałem wtedy, jak ważny jest aspekt psychologiczny, by pokonywać kolejne granice i formować odpowiednie cele sportowe.

 

W przyszłości chciałbym kształcić się w tym kierunku. Systematyczna nauka to klucz, by pogodzić trening i studia. Nie mogę zostawić niczego na ostatnią chwilę, ponieważ ogrom materiału mógłby nie pozwolić mi trenować w okresach kolokwium i sesji. Dodatkowo na mojej uczelni plan ułożony jest tak, by łączenie treningu i uczestniczenia w wykładach i warsztatach na uczelni było jak najbardziej ułatwione.

Dieta w twoim życiu jest bardzo ważna. Co Kamil Damentka je w ciągu dnia? Często wchodzisz na wagę?
Zgadza się. Obecnie dieta w moim treningu jest bardzo ważna. Zawsze starałem się dbać o to, by w moim odżywianiu niczego nie brakowało, odpowiednia ilość kalorii oraz suplementacja. Od prawie roku jestem na specjalnie ułożonej pod zapotrzebowanie mojego organizmu diecie. Współpracuję z panią Katarzyną Białous, która dba o to, by niczego mi nie zabrakło. Odkąd przeszedłem na odpowiednio zbilansowaną dietę, nie muszę martwić się wagą, ponieważ dzięki niej jest ona stabilna. Jem bardzo często i w mniejszych porcjach oraz pilnuję regularności. Jeśli mam sporo zajęć na uczelni, które przeplatane są treningami, to dzień wcześniej przygotowuję sobie posiłki w pudełkach. Na śniadanie zazwyczaj jadam różnego rodzaju owsianki z owocami, gorzką czekoladą i jogurtem, posypana orzechami to jedna z moich ulubionych. Z kolei na obiad mam dania oparte na ryżu, kaszach lub makaronach. Jem dużo warzyw i stosunkowo mało mięsa, ale pilnuję, by w mojej diecie nie zabrakło białka i uzupełniam je innymi produktami. Kolacja to przeważnie sałatka. Lubię ciekawe połączenia, np. łączenie warzyw i owoców. Dodatkowo w ciągu dnia piję koktajle. Co do podjadania, to zawsze mam pod ręką daktyle. Oczywiście nie jest tak, że na diecie jestem ciągle, gdyż po starcie lubię zjeść pizzę, a po cięższym treningu skusić się na dobre ciacho.

 


 

Jak wyglądały przygotowania do tegorocznego sezonu? Gdzie szlifowałeś formę?
W tym roku do sezonu przygotowuję się w kraju. Całą zimę spędziłem w Rumii, gdzie na co dzień mieszkam i trenuję. Zima w tym roku była bardzo łagodna, co pomogło mi w realizacji planu treningowego. W Rumii mam wszystko, co jest mi potrzebne do treningu, czyli stałą opiekę trenerską w osobach Piotra Nettera i Mykoli Maistruka, który jest moim szkoleniowcem od pływania.

Jesteś spragniony startów w zawodach?
Zdecydowanie już nie mogę doczekać się pierwszych startów. Ostatni raz w triathlonie, nie licząc zawodów w Szczecinku, wystartowałem we wrześniu, dlatego głód ścigania jest duży.

Jak oceniasz poziom triathlonu i rozwój tego sportu w kraju nad Wisłą?
Trenuję triathlon od pięciu lat i zauważam wiele zmian, jakie zachodzą w naszej dyscyplinie. Z roku na rok widać wzrastające zainteresowanie tym sportem wśród młodych osób oraz trenujących amatorsko. Osiągane rezultaty przez zawodników PRO pokazują również, że ich poziom cały czas się podnosi, a walka na zawodach jest zacięta do ostatniego metra.

 


 

Co i dlaczego jest dla Ciebie ważniejsze – podium w Pucharze Europy juniorów czy medal mistrzostw Polski w sprincie seniorów w Suszu?
Ciężko porównać te starty. Na pewno te trzy wyniki jak na razie są dla mnie najcenniejsze. Każdy z nich jest dla mnie wyjątkowy. Pamiętam moje wzruszenie po pierwszym podium Pucharu Europy na Litwie w 2016 roku oraz zajęcie drugiego miejsca w Suszu w Elicie po nieudanych mistrzostwach Europy w Kitzbuehel tydzień wcześniej. W sierpniu tego samego roku po świetnym biegu stanąłem na drugim stopniu podium. Z każdego z tych wyników jestem bardzo zadowolony.

Wsparłeś system licencji zawodniczych wprowadzany przez Polski Związek Triathlonu. Twoim zdaniem ten pomysł to strzał w „dziesiątkę”?
Jako zawodnik PRO zawsze posiadam aktualną licencję PZTri. Uważam, że licencje pozwalają rozwijać dyscyplinę poprzez przeznaczanie środków z ich sprzedaży na szkolenie młodych zawodników. Dodatkowo system licencji zmusza do cyklicznego badania się, co niewątpliwie podnosi bezpieczeństwo dyscypliny, szczególnie wśród zawodników AG.

Zdarza Ci się leżeć na kanapie przed telewizorem, czy jednak cały czas jesteś w ruchu?
Wolnego czasu niestety, nie mam zbyt wiele. Obecnie łączę treningi z uczelnią. Jestem studentem, więc dużą część czasu po treningach przeznaczam na naukę. Oczywiście zdarzają się dni tak zwanego „lenia”, kiedy to lubię pograć na konsoli, poczytać dobrą książkę, czy pograć trochę na gitarze.


 

Jakie cele stawiasz sobie na ten sezon? Które zawody są dla Ciebie priorytetem?
W tym sezonie przede wszystkim chcę wrócić do mojej najwyższej dyspozycji, poprawić życiówki w poszczególnych dyscyplinach, zrobić duży sportowy krok do przodu, który pozwoli mi na rywalizację w Pucharach Europy. Chciałbym zdobywać regularne punkty w zawodach zagranicznych, które pozwolą mi na budowanie mojego rankingu ITU. W zawodach krajowych moim celem będzie walka o medale mistrzostw Polski. Chciałbym również zakwalifikować się w tym roku na ME i MŚ U23. Każdy start jest dla mnie ważny i zawsze daję z siebie wszystko.

Twoją najmocniejszą stroną jest bieganie, z kolei najgorzej szło Ci do tej pory pływanie. Trenujesz częściej na basenie?
Tej zimy wraz z moim trenerem duży nacisk położyliśmy na doskonalenie pływania. Zdaję sobie sprawę, że poprawa tej dyscypliny pozwoli mi na większy kontakt z czołówką w zawodach zagranicznych.

Mam nadzieję, że efekty mojej ciężkiej pracy będą widoczne w sezonie. Oczywiście nie zapominam o bieganiu, ponieważ nadal muszę poprawiać się w tej dyscyplinie. Celem na pewno jest kolejna życiówka (poprzednia na mistrzostwach Polski w Szczecinku 15:12). Planuję w najbliższym czasie „złamać” 15 minut.

Czego życzyć Ci na koniec naszej rozmowy?
Najcenniejsze jest zdrowie, żeby nie łapały żadne infekcje, a kontuzje omijały mnie szerokim łukiem. Wtedy nic nie przeszkodzi mi w realizacji moich sportowych marzeń. Chęć do pracy i motywację mam przeogromną.  

 

Wywiad z Kamilem Damentką przeprowadził Maciej Mikołajczyk z TriathlonLife.pl
foto materiały prywatne

 

 

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X