Rozmowa

Kamil Damentka: Kontuzja nauczyła mnie pokory

W zeszłym roku walczył z kontuzją, która zaprzepaściła większość jego  planów. Teraz pandemia. Kamil Damentka skupia się na rzeczach, na które wcześniej brakowało czasu.

W zeszłym sezonie walczyłeś z kontuzją, która w dużej mierze przekreśliła plany startowe. Jak obecnie wygląda sytuacja zdrowotna?
Obecnie czuję się świetnie. Dodatkowo poprzednia kontuzja nauczyła mnie jeszcze więcej pokory i cierpliwości oraz umiejętności szybkiego dostosowania się do zmieniającej się rzeczywistości. Po zeszłorocznej przerwie wróciłem do formy pływackiej na lepszym poziomie. Wierzę, że teraz też tak będzie.

W lutym uczestniczyłeś w XI Rumskiej Gali Sportu, gdzie byłeś nominowany do najlepszej trójki sportowców 2019 roku. Czy to było dla Ciebie zaskoczeniem?
Nie spodziewałem się nominacji. Bardzo cieszę się z tego wyróżnienia. Była to dla mnie nagroda oraz docenienie moich wyników z poprzedniego sezonu.

Czym jest dla Ciebie to wyróżnienie?
Motywacją do dalszej pracy oraz wyróżnieniem pozwalającym mi docenić to, co osiągnąłem w zeszłym roku.

damentka

Zobacz też:

Policja w nieoznakowanych pojazdach kontroluje rowerzystów

Jak przebiegały przygotowania przed epidemią?
Poza drobną kontuzją nogi na początku roku nic mi nie dolegało. W pełni realizowałem plan treningowy, przygotowując się do sezonu. Byłem zadowolony z przygotowań. Jak na ironię największy nacisk kładłem na trening pływacki.

Wyjeżdżałeś na zgrupowania?
Nie. No sezonu startowego przygotowywałem się w Polsce. Miałem zaplanowany obóz w połowie marca w Hiszpanii. Zdecydowałem jednak w porozumieniu z trenerem o jego odwołaniu tuż przed wprowadzanymi obostrzeniami i zaleceniami polskich władz.

Jak znosisz obecną sytuacją?
Obecny czas jest bez wątpienia trudny nie tylko dla sportowców, ale dla wszystkich.  Każdy na własny sposób najlepiej, jak potrafi, próbuje dostosować się do sytuacji. Pomimo, że sport zszedł na drugi plan, bo najważniejsze jest teraz zdrowie, nie poddaję się i trenuję najlepiej, jak tylko mogę. Stosuję się do obowiązujących zaleceń.

Do czego ograniczają się Twoje treningi?
Treningi przeniosły się do domowego zacisza. Tak jak wszyscy sportowcy nie mogę realizować treningów pływackich. Na ile to możliwe zastępuję go treningiem na lądzie. Biegam na bieżni mechanicznej w garażu. Cały trening kolarski przeniósł się na trenażer.

Jak wygląda obecnie Twoja metoda treningowa?
Z powodu obecnej sytuacji musieliśmy mocno skorygować naszą periodyzację treningową oraz na spokojnie zastanowić się, jaką drogą chcemy podążać. Podstawą treningu stała się metoda małych celów oraz czerpanie, jak największej radości z treningów, korzystając z posiadanych na ten czas możliwości.

damentka

Czytaj także:

Dawid Szot: Pogubiłem się, a triathlon wyprowadził mnie na prostą

Jaki masz stosunek do panujących obostrzeń?
Stosuję się do bieżących zaleceń, ponieważ zależy mi, aby sytuacja wróciła jak najszybciej do normy. Wierzę, że tylko wspólnym wysiłkiem możemy to osiągnąć. Trening realizuję w domu, a kiedy już muszę wyjść, pamiętam o środkach bezpieczeństwa i unikam skupisk ludzkich.

Jak traktujesz tę całą sytuację?
Jako kolejne wyzwanie, któremu muszę sprostać. Myślami jestem tu i teraz. Czerpię przyjemność oraz motywację z drobnych elementów. Na razie nie myślę o stratach, bo nie pomagałoby mi to w realizacji założeń treningowych. Żeby w dobrej kondycji psychicznej wytrzymać obecną sytuację, musiałem skupić się na tym, co leży u podstaw mojego trenowania, czyli miłości do sportu i aktywności fizycznej. Od tego przecież wszystko się zaczęło i pomimo tylu lat w wyczynowym sporcie trening, wciąż sprawia mi tyle samo frajdy co na początku.

Co Tobie dają treningi w obecnej sytuacji ogólnoświatowej walki z koronawirusem?
Podczas jednego z wykładów na moim uniwersytecie usłyszałem opinię, z którą się zgadzam, że aby łatwiej przetrwać tę niecodzienną sytuację, trzeba starać się w miarę możliwości prowadzić normalny tryb życia. Wstawać, pracować, trenować, jeść, czy odpoczywać o podobnych porach. Pozwoli to zachować poczucie normalności i w momencie ustania pandemii szybciej powrócimy do dotychczasowego życia. Wieloletnie nawyki pozwalają mi wytrwać w tym trudnym czasie. Nasza codzienność cały czas się zmienia. Dlatego nasze nawyki pozwalają nam odnajdywać się w nowej sytuacji. Sport w tym czasie jest podwójnie ważny. Pozwala mi utrzymać motywację do działania oraz jest moim punktem zaczepienia, kiedy mam poczucie, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich nowych zmian.

W jaki sposób próbujesz wykorzystać ten wolny czas spędzony w domu, pomijając treningi?
Ze względu na to, że staram się prowadzić normalny tryb życia, tego wolnego czasu nie mam za dużo. Poza treningami czas wypełniam nauką, a każdą dodatkową, wolną chwilę staram się wykorzystać na moje pozasportowe hobby: czytam, eksperymentuję w kuchni, ćwiczę grę na gitarze. Bardzo brakuje mi bezpośredniego kontaktu z przyjaciółmi i pozostałą częścią rodziny. Dlatego staram się utrzymywać stały kontakt poprzez media społecznościowe. Rozumiem, że sytuacja jest trudna, ale dbam o własne dobre samopoczucie. Cieszę się z najmniejszych rzeczy.

damentka

Zajrzyj do:

Mateusz Petelski: Nie wrócę do triathlonu

Wspominałeś o tych wypracowanych nawykach. Jak one wpływają na motywację do treningów?
Ukształtowane nawyki przez lata konsekwentnych treningów i systematycznej nauki, pozwalają na łatwiejsze zachowanie dotychczasowego trybu życia. Rozumiem, że poprzez brak perspektywy startu obecnie może brakować motywacji. Dlatego to jest idealny moment, by docenić podjętą wiele lat temu decyzję o uprawianiu sportu. Dobrze jest przypomnieć sobie, jaką radość czerpiemy z samej aktywności fizycznej i uczucie działania endorfin po wysiłku. Cieszmy się tym, że jesteśmy zdrowi i że poprzez liczne programy treningowe, mimo wszystko możemy utrzymywać dość dużą aktywność.

Czy masz obawy odnośnie tego sezonu?
Faktem jest, że sezon już nie wygląda tak, jak pierwotnie zakładano. Mam nadzieję, że sytuacja z koronawirusem zostanie opanowana, co teraz jest najważniejsze. Gdy tylko nie będzie zagrożenia, staniemy na linii startu.

Patrząc na ciągły rozwój sytuacji z koronawirusem, czy w ogóle jest możliwe stawianie jakichkolwiek celów?
Myślę, że tak. Muszą to być cele dostosowane do sytuacji i panujących warunków. Tak jak trening uległ zmianie, tak i zmianie muszą ulec nasze cele. Stawiam sobie małe cele treningowe, które motywują mnie do treningu i pokazują efekty moich przygotowań.

Co jest w tej chwili dla Ciebie najważniejsze w kontekście roku odnośnie sportu?
Jeżeli nie mogę skupić się na moich pierwszych startach, skupiam się na podnoszeniu poziomu sportowego. Poświęcam uwagę na poprawę tego, na co zawsze brakowało czasu, czyli motoryki, poprzez odpowiednie treningi siłowe i mobilnościowe. Rozbudowuję trening kolarski w oparciu o trenażer. Dzięki treningowi na bieżni także wprowadzamy z trenerem nowe elementy treningowe.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
rozmowa przeprowadzona 15.04.2020
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X