Rozmowa

Kacper Stępniak: Niczego nie kalkulowałem

Był najlepszym Polakiem PRO podczas Lotto Challenge Gdańsk, zajmując siódmą pozycję. Po starcie Kacper Stępniak dzielił się wrażeniami.

Wiedziałeś, że na trasie walczysz o czołową ósemkę, która jest premiowana nagrodą finansową?
Tak, cały czas wiedziałem o tym.

Miałeś cały czas Francuza na plecach. To nie była łatwa sytuacja.
Tak, to była trochę walka zbrojna, bo na przemian się doganialiśmy, a potem krzyczeliśmy sobie cześć.

Udało Wam się dopaść Łukasza Wójta, który prowadził po pływaniu, więc chyba obaj jesteście zadowoleni z tego pościgu?
Nawet mówiliśmy sobie, jak była ostatnia prosta, że musimy go dogonić. Dosłownie na 300 metrów przed metą widzieliśmy, że się zatrzymał, ale po momencie ruszył dosyć żwawo, ale potem była strefa odświeżania. Więc się zatrzymał i włożył głowę w lód. Dlatego mówiłem, że teraz musimy go dogonić, to ruszyliśmy.

Z wody nie można było wyjść daleko, wyszedłeś super.
No właśnie z wody wyszedłem daleko. Jestem niezadowolony z tej części. Myślę, że spokojnie powinienem wyjść w tej grupie, gdzie był Matt Trautman.

Schodziłeś z roweru około miejsca 10 i było wiadomo, że jesteś najwyżej sklasyfikowany z Polaków, ale trzeba było jeszcze pobiec w tych ciężkich warunkach. Obawiałeś się półmaratonu?
Oj, chyba wszyscy się obawiali w tych warunkach. Przez pierwsze dwa kilometry miałem uczucie, że biegnie się super. Potem zaczęły łapać mnie skurcze. Zaczęły boleć stopy, po prostu wszystko bolało. Następne trzy kilometry to było cierpienie, ale później wracałem na właściwe tory. Zacząłem się rozpędzać.

Czy przed zawodami zakładałeś, że stać się na TOP8?
Trochę jestem świeży w tym temacie, na tym dystansie. Do końca nie znam nazwisk rywali. Nie kalkulowałem pod względem miejsc. Po prostu chciałem zrobić swoje. To moja pierwsza połówka w tym sezonie.

Tata wraca do ścigania?
Pilnie śledził poczynania. Nie wiem, czy wraca do ścigania, ale chyba już nie.

Gdzie możemy teraz Cię zobaczyć?
Myślę, że w Suszu na olimpijce.  

Rozmawiał: Marcin Waniewski
foto: Challenge Gdańsk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X