Rozmowa

Julita Sikora: Ostatnim testem przed Hawajami będzie Poznań

#polskieHAWAJE Wywalczyła slota na Konę w Gdyni. Dla Julity Sikory to będzie już kolejny start na Hawajach.

Udało Ci się wywalczyć slota na Hawaje podczas Enea Ironman Gdynia. Jak czujesz się po tych zawodach?
Po zawodach przez 3 dni nie uprawiałam sportu, odpoczywałam. W kolejnych dniach zaczęłam spokojnie biegać, jeździłam na MTB, popływałam w morzu. Obecnie od tygodnia głównie biegam, pojawiły się przebieżki, zabawa biegowa, bieg ciągły. Coraz lepiej toleruję wysiłek, można wchodzić na wyższe prędkości. Do roweru szosowego i czasowego wracam niebawem. W Szwecji, gdzie kibicowałam mężowi podczas IM Kalmar, sprzętu nie miałam.

Z jakim nastawieniem jechałaś na zawody do Gdyni?
Zawsze robię wszystko, co mogę, żeby wygrać. Nie planowałam przyjęcia slota na Hawaje w razie wygranej.

Jak przebiegały same zawody?
Rankiem wystąpiły niewielkie opady deszczu. Na długim dystansie zawsze istnieje ryzyko wychłodzenia przy przedłużających się opadach zwłaszcza na rowerze. Skończyło się na obawach, pogoda w tym dniu była idealna. Pływało się komfortowo, morze przypominało jezioro. Trasa rowerowa bardzo ciekawa, piękne otoczenie, dobra jakość dróg. Na dwóch pierwszych pętlach czułam się prawie jak na treningu. Nie startowało w Gdyni na tym dystansie wielu zawodników. Więc odstępy między nami były spore. Dopiero na trzeciej pętli towarzyszyli nam zawodnicy z IM 70.3 i zaczęła się rwana jazda. Pierwsze kilometry biegu rewelacyjne, niósł doping kibiców. Nie było większych kryzysów. Prędkość nieco spadła w drugiej części maratonu, ale całkiem fajnie wyszło jak na ten ciężki sezon.

W jakim stopniu dodatkowo Cię motywowała obecność trenerów przy trasie?
To było wspaniałe spotykać co chwilę najlepszych trenerów z całej Polski dopingujących i doskonale bawiących się tego dnia z nami. Wtedy chce się wszystko robić jeszcze lepiej.

Jak oceniasz atmosferę, jaka panowała podczas tej imprezy?
Atmosfera rewelacyjna, kibice najlepsi, wolontariusze niesamowici, profesjonalni, pełni energii.

Co czułaś, wbiegając na metę?
To był bardzo dobry wyścig. Na mecie wpadłam w objęcia przyjaciół, byłam szczęśliwa.

Czy długo zastanawiałaś się przy wzięciu slota?
Przed zawodami spotkałam bliskiego kolegę, który wybiera się na Hawaje i wspomniał, że ma wolny apartament w razie czego, a wiadomo, że w tym roku praktycznie wszystkie miejsca noclegowe na wyspie rozeszły się jak świeże bułeczki. Kiedy zeszłam z podium, mąż powiedział krótko: „lecimy”.

Czy już wiadomo, ile będzie miała jeszcze startów przed tą imprezą?
Początek września to IM 70.3 Poznań MP. Nic więcej nie planuję przed MŚ na dystansie IM. Ostatni start w sezonie to MŚ na dystansie IM 70.3 pod koniec października.

Startowałaś już na Hawajach w 2019 roku. Jak wspomnienia?
Pierwszy start na takich zawodach jest niesamowitym przeżyciem, mocniejszym od pierwszych zawodów na dystansie Ironman. Mając szansę uczestnictwa w MŚ, zdecydowanie warto skorzystać. Doświadczenie przy takich imprezach zawsze procentuje zwłaszcza w przypadku amatora.

Większym dla Ciebie wyzwaniem będą przygotowania pod te zawody czysto treningowe, czy logistyczne?
Logistycznie wszystko wydaje się dopięte, o to zadbał mąż Artur Pupka. O treningi jak zwykle zadba trener.

Z jakim nastawieniem polecisz na Hawaje?
Nastawiam się na walkę do końca sezonu, dobrą zabawę i jakieś miłe niespodzianki.

Czego Ci życzyć przed najbliższymi startami?
Proszę mi życzyć dobrej regeneracji.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X