Rozmowa

Joanna Sołtysiak zwycięsko powróciła do triathlonu

Powróciła do triathlonu po rocznej przerwie. W Borównie przywitała się ze zwycięstwem. Na lipcowym obozie Joanna Sołtysiak postanowiła wznowić treningi i starty.

W ostatni weekend wygrałaś na dystansie sprinterskim w Borównie, co było Twoim powrotem do triathlonu po rocznej przerwie. Jak się czułaś, stojąc na starcie?
Czułam spokój i zarazem ekscytację, jakby to był mój pierwszy start w triathlonie w życiu. Na nowo musiałam sobie przypomnieć, co zrobić w strefach zmian, jak to było z odżywianiem, jak się wskakuje na rower itp. Zazwyczaj takie rzeczy robiłam już z automatu.

Czy brakowało Ci startowych emocji oraz otoczki zawodów?
W ostatnim roku dużo działo się w moim życiu prywatnym. Nie miałam głowy, żeby myśleć o triathlonie. Nie miałam też czasu na starty w zawodach. Kiedy stanęłam na linii zawodów, wszystkie emocje powróciły i muszę stwierdzić, że bardzo brakowało mi tej atmosfery oraz stresu przed startowego.

Co Cię przekonało do powrotu na start zawodów triathlonowych?
W lipcu, podczas mojego urlopu, który spędzałam w Polsce pojechałam na obóz sportowy do Szklarskiej Poręby z Agnieszką Jerzyk i tak wszystko zaczęło się na nowo. Atmosfera obozowa rozpaliła ogień na powrót i od połowy lipca wznowiłam treningi tak jak za dawnych czasów.

Czy miałaś jakieś obawy przed tym startem?
Nie miałam obaw, ale też szczególnych oczekiwań w stosunku do siebie. Nie byłam pewna  formy startowej. Więc niczego nie zakładałam przed startem. Te zawody były sprawdzianem mojej aktualnej dyspozycji.

Jak się czułaś na trasie?
Na trasie czułam się ogólnie dobrze. Udzieliła mi się świetna atmosfera zawodów, która panowała w czasie całego weekendu. Trasa była świetnie przygotowana, oznaczona, woda w jeziorze ciepła. Więc nie ma na co narzekać.

sołtysiak

Zobacz też:

Sowiński: W Malborku nie będzie zwiedzania

Odczuwałaś tę roczną przerwę od rytmu startowego?
Nie brakowało mi startów. Nie czułam się w formie, żeby startować w zawodach. Jestem zawodnikiem, który nie satysfakcjonuje się tylko ukończeniem wyścigu. Chcę się ścigać, wygrywać, łamać kolejne bariery czasowe, a nie tylko brać udział w zawodach.

Jak przebiegał sam start z Twojej perspektywy?
To był mój drugi start na dystansie sprinterskim w całym życiu. Wyścig przebiegał tak, jak powinien przebiegać ten krótki dystans, czyli od początku do końca lecimy na maxa. Nie kalkulowałam i nie patrzyłam na inne dziewczyny. Popłynęłam i pojechałam na tyle, ile mnie było stać tego dnia. Jedynie na biegu trochę się oszczędzałam, kiedy dowiedziałam się, że mam dość sporą przewagę nad drugą zawodniczką.

Jak oceniasz poszczególne płaszczyzny?
Drugi raz w życiu zdarzyło mi się płynąć bez pianki. Płynęło mi się bardzo swobodnie, co było zaskoczeniem, bo zazwyczaj wolę płynąć w piance. Na rowerze nie mogłam złapać rytmu. Jechało mi się ciężko. Więc ten etap nie zaliczam do udanych. Bieg natomiast na pewno na plus, kontrolowałam tempo, biegło mi się luźno. Czułam, że mogę przyśpieszyć, więc z tego etapu jestem najbardziej zadowolona.

Co czułaś, wbiegając zwycięsko na metę?
„Ale super… Kiedy następny start… Muszę przejrzeć kalendarz triathlonowy i zapisać się na kolejne zawody.”

To był Twój pierwszy start na tych zawodach w Borównie. Jak wrażenia samej organizacji?
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona organizacją zawodów w Borównie. Organizatorzy bardzo się starają i dbają o zawodników. Trasa kolarska, jak i biegowa są szybkie, więc na pewno można zrobić dobre „życiówki”. Strefy zmian są dobrze przygotowane i przemyślane, fajna lokalizacja zawodów, ogólnie bardzo pozytywnie. Dodatkowo na pochwałę zasługuje także spiker, który każdego zawodnika  witał na mecie i przez całe dwa dni gorąco dopingował.

Na zawody przyleciałaś z Göteborga (Szwecja). Czy miałaś jakieś problemy logistyczne przed i po zawodach?
W Gdańsku na lotnisku wynajęliśmy samochód i cała logistyka przebiegła dość sprawnie. Jedyny problem to było rozpakowanie roweru po przylocie. Po ponad roku czasu przerwy trochę zapomniałam, jak się składa rower. Poza tym nie miałam większych problemów. Od razu po zawodach spakowałam rower do walizki i wyruszyłam na lotnisko do Gdańska, a w poniedziałek rano byłam już w pracy w Szwecji.

Przez rok nie startowałaś w zawodach. Co się zmieniło w Twoim życiu przez ten czas?
Sporo. Zmiana stanu cywilnego, zmiana pracy oraz zmiana miejsca zamieszkania. Wszystkie zmiany uznaję zdecydowanie za pozytywne.

sołtysiak

Czytaj także:

Kasia Kusak: Od unihokeja do triathlonu

Czy podczas tej przerwy byłaś w rytmie treningowym?
W październiku w zeszłym roku miałam roztrenowanie i od tamtego czasu po prostu się ruszałam. Robiłam treningi, na jakie miałam ochotę, bez planu treningowego. Skupiłam się trochę na poprawie techniki biegowej oraz na zwiększeniu siły. Treningi odbywałam zazwyczaj raz dziennie. Więc dużo mniej niż zawodnicy PRO, ale całkiem przyzwoicie jak na zawodnika AG.

Jakie były powody rocznego rozbratu z triathlonem?
Sytuacja w pracy na budowie. Kończyliśmy akurat budowę. Dużo osób odeszło już na inne projekty. Zostało nas kilka osób. W tym czasie dostaliśmy dodatkowe prace od inwestora, pracowałam bardzo dużo, w tym w weekendy. Nie były to warunki do treningu. Chociaż przez cały czas pozostawałam w kontakcie ze sportem.

Kiedy pojawiły się pierwsze myśli o powrocie?
Dopiero w połowie lipca po obozie w Szklarskiej Porębie. Jeszcze na obozie mówiłam, że nigdzie nie startuję w tym roku.

Jak to wpłynęło na Twoją pracę zawodową, czyli w budownictwie?
W tym czasie postanowiłam podnieść swoje kwalifikacje zawodowe. Zrobiłam uprawnienia do kierowania robotami stalowymi w Szwecji, a następnie postanowiłam zmienić pracę. W okresie kwiecień i maj przeszłam trochę rozmów kwalifikacyjnych. Dostałam kilka propozycji pracy i wybrałam nowy ciekawy projekt budowlany: tunel kolejowy w mieście Göteborg w Szwecji, gdzie przez kolejne 10 miesięcy będziemy prowadzić prace budowlane z pomocą nurków pod wodą.  Następnie zacznie się budowa tunelu. Więc będzie naprawdę ciekawie. Na pewno planuję jeszcze zdać egzamin na uprawnienia do kierowania robotami podwodnymi, ale to w zimie już po sezonie triathlonowym.

Czy planujesz kolejne starty w tym roku?
Tak. Na pewno dwa starty. Jeden w Ironman 70.3 w Gdyni oraz drugi start w Triathlon Borås w Szwecji także na dystansie ½ Ironmana. Dodatkowo może jeszcze jeden start zagraniczny w październiku. Zobaczymy.

Jakie obecnie masz cele w triathlonie?
Obecnie skupiam się na bieżącym roku, czyli na starcie w Gdyni i w Borås.

Rozmawiał: Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button