Wiadomości

Nie tylko Frodeno miał szalony pomysł

Ironman w domu, 1/2IM w ogrodzie oraz 100 kilometrów biegu w salonie. Triathloniści angażują się na różne sposoby, szalone w pomoc w czasie koronawirusa.

Zawody są odwoływane lub przekładane. Pod znakiem zapytania stoi nawet najważniejsza impreza w kalendarzu, czyli mistrzostwa świat na Hawajach. Mimo to zawodnicy starają się nie tylko podtrzymać formę, ale też pomagać w walce z koronawirusem.

Frodeno pokonał Ironmana w domu

Jeden z najpopularniejszych oraz najlepszych triathlonistów na świecie Jan Frodeno postanowił w Wielką Sobotę zrobił Ironmana… w domu. Pełny dystans pokonał w czasie 8 godzin i 34 minut. O znaczeniu  startu świadczą też liczby. Na przykład osób śledzących przebieg zmagań Jana Frodeno. W jednym momencie, było ich nawet  6500, a relacja Tri@home miała aż 1 mln 209 tysięcy wyświetleń. Skomentowano wydarzenie na FB 11 tysięcy razy. 

frodeno 
Przebieg startu mistrza śledzili m.in.: Jacek Tyczyński, czy Ewa Komader.
– Może nie przez cały czas, ale próba Frodeno towarzyszyła nam dziś przez sporą część dnia. Podoba mi się to, jak sprawnie połączono sport, działania o charakterze marketingowym i akcję charytatywną. Jan robi to wzorowo i na pewno można z tego czerpać – mówił w rozmowie z TriathlonLife Jacek Tyczyński.

– Jan Frodeno pokonał dystans IM w szczytnym celu. Była to bardzo fajna inicjatywa z jego strony. Środki zebrane za oglądalność oraz różne rzeczy, które można było wykupić, zostały przekazane na pomoc szpitalowi w Gironie. Sama podłączyłam się do niego na etapie kolarskim na zwifcie,  i przejechała kilka kilometrów – przyznawała Ewa Komander.

Podczas Tri@home mistrz zbierał fundusze na pomoc osobom pracującym w szpitalach oraz na założenie i rozwój projektu, który ma pomagać niepełnosprawnej młodzieży oraz dzieciom. W efekcie na razie zebrano 220 tysięcy euro. Dalej można dołączyć do zbiórki tutaj. Ze środków ma zostać zakupiony sprzęt do szpitali w Niemczech i Hiszpanii.

Nie tylko Jan Frodeno podjął się trudnego wyzwania. Tak samo i także w szczytnym celu zrobił to Polak.

Przebiegł 100 km…w salonie

Mateusz Pietrusiński przebiegł w salonie, w domu 100 km. Namówił go do tego przyjaciel, który sam dokonał podobnego wyczynu. Przy tym  nietypowym treningu zawodnik postanowił przeprowadzić akcję charytatywną.
– Celem wyzwania było zwrócenie uwagi na ciężką sytuację rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, którzy obecnie zostali sami i w pojedynkę muszą zajmować się ich rehabilitacją – tłumaczył w rozmowie z TriathlonLife.pl Mateusz Pietruliński. – Nasza Fundacja Spartanie Dzieciom chce ufundować on-lineowe lekcje rehabilitacji oraz drobny sprzęt. Ta pomoc jest bardzo ważna szczególnie w tym czasie. Zebrane fundusze zostały wykorzystane na lekcje rehabilitacji i drobny sprzęt rehabilitacyjny podopiecznych fundacji Spartanie Dzieciom – mówił zawodnik.

pietruliński

Ile finalnie udało się zebrać kasy?
– Zebrałem podczas biegu około 3500 złotych, a na liczniku mamy już 5500. Więc jest dobrze. Nie zgromadziliśmy całej kwoty, czyli 15 tysięcy, ale i tak ruszamy ze wsparciem rehabilitacji online dla dzieci. Fundacja Spartanie Dzieciom przeznaczy na ten cel 30 tysięcy złotych – dodaje Pietruliński.

Kolejnym śmiałkiem, który zdecydował się na nietypowe wyzwania był Brytyjczyk.

Triathlon w ogródku

Neil Clark, który uprawia amatorsko triathlon od 11 lat i mieszka w Londynie, postanowił ukończyć połówkę Ironmana we własnym ogródku. Zebrał przy tym dziewięć tysięcy funtów na cele charytatywne. Dystans pokonał w czasie 7:22:25.  Zawodnik pływał w  basenie ustawionym w ogrodzie. Część kolarską przejechał na trenażerze. Przebiegł 21 kilometrów, krążąc wokół wspomnianego basenu. Musiał okrążyć go  1700 razy. Zebrane pieniądze zostały przekazane brytyjskiemu Czerwonemu Krzyżowi i NHS Charities Together (zrzesza w sobie ponad 140 organizacji charytatywnych NHS w Wielkiej Brytanii).

clark

Kolejnym, który pokonał 1/2IM w ogrodzie był redaktor Redaktor 220’s Features Matt Baird. Podobnie jak Neil Clark zbierał fundusze dla Fundacji NHS Charities Together. Rozpoczął 50-minutowe pływanie w basenie ogrodowym. Następnie przejechał na trenażerze część kolarską na platformie Zwift. Zajęło mu to 3:30 godziny. Natomiast półmaraton pokonał w ogrodzie pokonując 1400 razy wyznaczony odcinek. Jego dzieci pełniły rolę suportu, a w kibiców wcielili się sąsiedzi. Całość zakończył w 6:40.

220triathlon

Ironman w ogrodzie

Na specjalnie przygotowanych stacjach rozstawionych w ogrodzie dystans Ironmana postanowił pokonać też Richard Groome. Zaczął o siódmej rano od przepłynięcia pierwszej części Ironmana w ogrodowym basenie. Zajęło mu to blisko półtorej godziny. Po tym od razu przeszedł do ustawionego trenażera, na którym spędził kolejne pięć godzin i 38 minut. Jednym z problemów nie okazał się dystans, ale słońce, które dawało się we znaki Richardowi. Biegał po wyznaczonej trasie wokół ogrodu. Celem Richarda Groome było ukończenie dystansu w 12 godzin. Jednak problemy zdrowotne na części biegowej spowodowały, że zajęło mu to ponad dwie godziny dłużej. Warto podkreślić, że  przy okazji wyzwania udało mu się zebrać 3338 funtów dla lokalnego banku żywności Malmesbury and District Foodbank.

groome

Przemek Schenk
foto: fb Neil Clark, materiały prywatne, 220 triathlon Tweeter, gofundme

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X