Poradnik

Ironman Kopenhaga. Co warto wiedzieć o imprezie

Zawody IRONMAN Kopenhaga są popularną imprezą, na której co roku startuje rzesza zawodników. Oczywiście nie brakuje polskich triathlonistów. TriathlonLife.pl przygotowało ściągę, która pomoże Wam dobrze zaplanować start w imprezie. Przestrzegamy przed restrykcyjnymi sędziami. Ale nie tylko…

Kopenhaga jest stolicą oraz największym miastem w Danii. Jest położona na wschodnim wybrzeżu wyspy Zelandia i częściowo Amager. Głównymi używanymi językami są duński oraz angielski.

Waluta

W Kopenhadze obowiązuje miejscowa waluta korona duńska (DKK). Jedna korona duńska w przeliczeniu kosztuje 0,5735 złotego. Na jedną koronę składa się 100 re. W obiegu krążą banknoty o nominałach 1000, 500, 200, 100 i 50 DKK. Oprócz tego obowiązują też monety o nominałach 20, 10, 5, 2 i 1 DKK oraz 50 i 25 re. Rekomendowanym sposobem wymiany waluty jest wypłacenie pieniędzy z bankomatu. To jest najprostszy oraz najtańszy sposób. Oprócz tego są droższe opcje. Można skorzystać z usług wymiany walut oferowanej przez kantory. Znajdują się one już na lotnisku. Można też płacić w euro.

Pogoda

IRONMAN Kopenhaga odbywa się najczęściej w połowie sierpnia. W 2020 16 sierpnia. Średnia temperatura w tym miesiącu w stolicy Danii to 18-19 stopni Celsjusza. Jest to mokry region. Aż siedemnaście dni w miesiącu potrafi padać deszcz. Nie brakuje także wiatru. Jego podmuchy sięgają do 20 km/h.

Michał Majka triathlon

Czytaj także:

Spinning czy trenażer?

– Na pewno warto zwrócić uwagę na szybko zmieniające się warunki atmosferyczne. Siła wiatru narasta z biegiem czasu – radzi Andrzej Zwierzchowski, który startował w IM Kopenhaga w 2016 roku. – Potem jest to uciążliwe, nawet na biegu w miejscach odsłoniętych wzdłuż zatoki – dodaje.

– Trzeba przygotować się na różne warunki atmosferyczne – przestrzega Michał Majka, który startował na tej imprezie w 2017 roku. – To jest wyspa. Więc pogoda potrafi się zmienić ze słońca w naprawdę ulewny deszcz w 10 minut.

Czym dojechać i jak się poruszać?

Do Kopenhagi można dostać się na różne sposoby. Przylecieć samolotem, czy przyjechać samochodem korzystając z promu.

Andrzej Zwierzchowski triathlon

Zobacz też:

Anna Żychska: Celem jest slot na Hawaje w 2021

– Można dolecieć samolotem do Kopenhagi lub Malmo. Samochodem najlepiej i najtaniej dostać się za pomocą promu z Niemiec – radzi Michał Majka.

– Wszystko zależy od tego, kto, w jaki sposób chce się dostać do Kopenhagi. Jeśli ktoś wybierze samochód, to najlepiej promem przez Szwecję. Wygodną opcją jest samolot. Najlepszym środkiem poruszania się po mieście oraz na miejsce zawodów jest metro. Stacja znajduje się bardzo blisko startu. Dlatego nie ma sensu pchać się samochodem – radzi Andrzej Zarzecki, który startował w 2014 i 2016 roku w IM Kopenhaga. – Z poruszaniem się autem mam też przykre wspomnienie. Kiedy żona odwiozła mnie na linię startu i na chwile zostawiła samochód, to już czekał pokaźny mandat za nieprawidłowe parkowanie. Parkowanie w Kopenhadze jest dosyć skomplikowaną procedurą. Żeby mieć miejsce parkingowe, trzeba je wykupić. To nie jest mały wydatek. Dlatego polecam poruszanie się metrem. Tym bardziej, że są specjalne wagony do przewozu rowerów. Meta znajduje się w centrum miasta, które też jest dobrze skomunikowane – kończy Zarzecki.

Jak znaleźć nocleg?

Miejsca startu oraz mety są od siebie oddalone. Dlatego ważny jest wybór miejsca noclegowego przed zawodami. Na co zwracać uwagę?

– Moim kryterium przy szukaniu noclegu, było to, żeby znajdował się blisko stacji metra. Dzięki temu mogłem się szybko poruszać – tłumaczy Andrzej Zarzecki. – Od metra do miejsca startu to było około 15 minut. Najlepiej znaleźć dla siebie najlepszą opcję noclegową za pośrednictwem portali internetowych. Można znaleźć dobre miejsce w niewielkiej cenie. Te hotele bardzo blisko miejsca startu są dosyć drogie. Dlatego warto poszukać trochę dalej, ale blisko metra. Czasowo na tym się dużo nie traci.

Kopenhaga drogim miejscem

Kopenhaga ma opinię drogiego miasta dla turystów oraz dla nawet dobrze zarabiających Duńczyków. To potwierdzają zawodnicy, którzy mieli okazję tam startować.

Andrzej Zarzecki triathlon

Przeczytaj także:

Kim jest gość, który zrobił 10-krotnego Ironmana?

– Kopenhaga jest jednym z najdroższych miast świata. Trzeba przygotować się na spore wydatki. Doba w średniej klasy hotelu to minimum 400 złotych, a pizza około 50 zł – mówi Michał Majka.

– Jeżeli chodzi o logistykę, to w Danii jest dość drogo. Szczególnie to widać po cenach noclegów oraz parkingów. Sama Kopenhaga jest ciekawa do zwiedzania – dodaje Andrzej Zwierzchowski.

Uważać na sędziów

Każdy sędzia jest inny i to niezależnie od dyscypliny sportowej. Ma określoną specyfikę oraz styl sędziowania. Tak samo jest w przypadku triathlonu i IM Kopenhaga. Warto wiedzieć o sposobach sędziowania przed startem.

– Sędziowie w Kopenhadze słyną z restrykcyjności – mówi Michał Majka. – Zwracają uwagę na najmniejsze nawet nieregulaminowe zachowania. Przez to zawody są bardzo fair, ale trzeba uważać, aby nie narazić się na karę – dodaje.

Atrakcyjna trasa zawodów

Trasa pływacka odbywa się w Amager Strandpark. Zawodnicy mają do pokonania jedną pętlę o długości 3,8 km. Trasa jest wyznaczona w spokojnych wodach sztucznej laguny. A to gwarancja dobrych czasów. Trzy niskie mosty w poprzek laguny, a także obszerne miejsca dla widzów wokół brzegu zapewniają wspaniałe widoki. Średnia temperatura wody w sierpniu wynosi między 18 a 20 stopni Celsjusza.

– Pływanie odbywa się w bardzo czystej, przejrzystej i spokojnej wodzie Amager StrandPark. To jest dobra trasa- mówił Michał Majka.

– Trasa pływacka jest dość łatwa. Powód? Do pokonania jest jedna pętla w wodach zatoki – dodaje Andrzej Zwierzchowski.

IM Kopenhaga

Zobacz także:

„Lola” nagroda Lucy Charles

-Pływanie jest o tyle dobre, że trasa znajduje się w sztucznej zatoce osłoniętej wybrzeżem. To powoduje, że pojawiające się fale nie są takie groźne – opisuje Andrzej Zarzecki. – Przepływa się pod mostkami. Kiedy jest mgła, to występuje problem z nawigacją. Końcówka trasy pływackiej jest w takim wąskim gardle. Tam trzeba trochę się przepychać – dodaje.

Trasa rowerowa to dwie pętle, które składają się na trasę o długości 180 kilometrów. Zawodnicy przejadą przez Północną Zelandię. Sceneria się zmienia. Triathloniści będą przejeżdżać przez centrum miasta, wieś i wybrzeże.

– Trasa rowerowa ma przewyższenie ponad 1000 merów. Nie jest trudna techniczne. Jest szybsza jak na ten określony profil jazdy. Ma jeden długi podjazd na dwóch pętlach – opisuje Andrzej Zwierzchowski.

– Na początku jest przejazd przez całe miasto. Tam trzeba uważać na tory, ze względu na sporą liczbę zakrętów – przestrzega Michał Majka. – Dalej jest już lepiej. Jedzie się dwie pętle po płaskim lub pofałdowanym terenie i potem powrót do T2 w centrum miasta. Rower jest szybki. Choć dużo zależy od wiatru i deszczu – dodaje.

– Trasa rowerowa jest średniej trudności. Tam występuje trochę zakrętów oraz pagórków  – uważa Andrzej Zarzecki.

IM Kopenhaga

Trasa biegowa 42,2 kilometrowy maraton w samym sercu Kopenhagi. Na trasie zawodnicy będą mijać wiele zabytków m.in.: Zamku Amalienborg oraz kanał Nyhavn. Finisz wyścigu jest umiejscowiony przed budynkiem Parlamentu.

– Bieg to jest niesamowite doznanie. Składa się on z czterech pętli w centrum. Wokół trasy są  tłumy kibiców. Część biegowa jest płaska i szybka – mówi Michał Majka.

– Trasa biegowa wiedzie przez centrum Kopenhagi. Jest płaska, lecz w kilku miejscach biegnie się po bruku. Bardzo dużo kibiców dopinguje zawodników na trasie biegowej i rowerowej – zaznacza Andrzej Zwierzchowski.

IM Kopenhaga

Sprawdż też:

Sportowe Love. Miłość do siebie i triathlonu <3

– Trasa biegowa jest atrakcyjna i płaska. Właściwie cały czas biegnie się wzdłuż nabrzeża i w samym centrum miasta – opisuje Andrzej Zarzecki. – Trasa przebiega w pobliżu najważniejszych zabytków Kopenhagi. To dodaje atrakcyjności biegowi – dodaje.

Perfekcyjna organizacja zawodów

IM Kopenhaga zawdzięcza dobrą opinię też organizacji samych zawodów. To potwierdzają zawodnicy, którzy tam startowali.

– Organizacja przez Duńczyków stała na wysokim poziomie. Dość często i obficie są  wyposażone punkty odżywcze. Na zawodach jest dużo wolontariuszy, co ważne dobrze przeszkolonych – mówi Andrzej Zwierzchowski.

– Na trasie było zawsze dużo kibiców. Wpływało na to fakt, że trasa zawodów przebiegała też przez centrum miasta – tłumaczy Andrzej Zarzecki. – Największe wrażenie robią finiszowe metry przy mecie. Oprawa jest imponująca – kończy.

Przemysław Schenk
foto: materiały prywatne, IRONMAN

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X