Wiadomości

Indoor Triathlon Gdynia. Podwójne zwycięstwo rodziny Biegała

Cykl Indoor Triathlon Series rozpoczął się w Gdyni. Dla wielu zawodników to była forma treningu w warunkach startowych.

Uczestnicy mieli do pokonania 600 metrów pływania w basenie, 15 kilometrów na rowerach Technogym i na zakończenie 3 kilometry na bieżni mechanicznej. Rywalizacja odbyła się w obiektach Akademickiego Centrum Sportowego Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Patrząc na listę startową, w gronie faworytów można było zaliczyć m.in.: Tomasza Spaleniaka, Marka Biegałę, czy wśród kobiet Magdalenę Lenz oraz Martę Kalinowską-Biegałę.

Miłe zaskoczenie

Najszybszym zawodnikiem tej rywalizacji „pod dachem” okazał się Marek Biegała, choć po części pływackiej zajmował dopiero 18 miejsce. Wbiegł na metę z czasem 42:19. Po zawodach nie krył zadowolenia ze startu własnego oraz żony.

– Wystartowaliśmy, bo chcieliśmy przełamać monotonię tych krótszych, ciemniejszych zimowych dni i codziennego łączenia życia, pracy i treningów. Planowaliśmy też złapać trochę rywalizacji, bo od ostatniej okazji minęło kilka miesięcy – mówił w rozmowie z TriathlonLife.pl Marek Biegała. – Na pewno to był długi dzień. Startowałem w pierwszej fali o dziewiątej, a żona w ostatniej o 14:30. Na szczęście babcia poratowała nas opieką nad córką.  Więc udało się pogodzić jakoś wszystko w ten dzień. Na pewno nie było lekko. To jest trudny dystans, który wymaga maksymalnego wysiłku od początku do końca przez wszystkie konkurencje. Żona to dobrze zna. Przed ciążą wygrała takie zawody w Warszawie Triathlon Indoor Warsaw 2019. Zresztą też mam doświadczenie w takich imprezach. W tym samym roku udało mi się wygrać w Torus In Da House na trochę dłuższym dystansie. Dlatego oboje bardzo lubimy taką formułę i chyba potrafimy tak startować.

– Całą zimę trenujemy w domu lub na siłowni: rower na trenażerze chodzi u nas codziennie, a i z bieżnią mechaniczną mamy dużo do czynienia w okresie zimowym. Dlatego taka formuła zawodów nam odpowiada. Sam wynik trochę nas zaskoczył. Na pewno da dużo motywacji,  aby docisnąć w dalszych przygotowaniach i pokazać lepszą formę, kiedy będzie już nasza ciepła pogoda za oknem. Fajnie jest się pościgać. Nie brakowało znanych nam kolegów i koleżanek. Tym bardziej miło spędziliśmy czas. Na pewno gratulacje na wszystkich startujących. Bo taki start na sprincie, czy supersprincie należy chyba do trudniejszych niż dłuższe dystanse, bo idzie ogień ponad normę od początku do końca. Braki w formie można nadrobić właśnie silna głowa – dodawał Biegała.

Zadowolony trener

Na drugim miejscu zameldował się Tomasz Spaleniak. Trener drużyny Endure Team wbiegł na metę z rezultatem 43:14, tracąc do zwycięzcy 55 sekund.

– Start był bardzo wartościowy. Bo to jest doskonały i mocny bodziec treningowy oraz odskocznia od miesięcy treningowych bez ścigania. Do tego te zawody stanowiły mały sprawdzian. Dzięki rywalizacji można było wejść na wysokie obroty. Jestem zadowolony z własnej dyspozycji, jak i moich podopiecznych. Szczególnie Łukasza Sosnowskiego, z którym biegłem ramię w ramię i ostatecznie zajęliśmy dwa miejsca na podium. Muszę też przyznać, że cały nasz Team znakomicie wzajemnie się wspierał. Nawet była pomoc również dla rywali – dzielił się przemyśleniami po zawodach Tomasz Spaleniak.

Pojedynek z trenerem

Podium w rywalizacji mężczyzn uzupełnił podopieczny Tomasza Spaleniaka, Łukasz Sosnowski. Zawodnik Endure Team pokonał dystans zawodów w czasie 43:33.

– Indoor Triathlon to bardzo dobra okazja do sprawdzenia formy za półmetkiem okresu przygotowawczego i chwilowego oderwania się od treningowej rutyny. Już w pierwszej serii  wysoko ustawił poprzeczkę Marek Biegała. Wiedziałem, że może być trudno obronić ubiegłoroczne zwycięstwo. Tym bardziej że w mojej serii startował również Tomek Spaleniak, mój coach. Wyszedł z wody minutę przede mną. Musiałem mocno gonić go na rowerze. Udało się to chyba na ostatnim kilometrze, ale chwilę później popełniłem błąd podczas uruchamiania bieżni i na ostatni etap ruszyłem z małym opóźnieniem. Więc Tomek mógł kontrolować rywalizację. Biegnąc na bieżniach obok siebie, zerkaliśmy sobie przez ramię i zagrzewani przez team, na zmianę podkręcaliśmy tempo. Samemu chyba trudno byłoby mi dziś wejść na taki poziom. Ostatecznie na mecie zameldowałem się tylko 15 sekund za trenerem. Uczciwie trzeba zaznaczyć, że w tej formie rywalizacji miałem łatwiej ze względu na “nieco” wyższą wagę na rowerze. Gratulacje dla obu Panów: Marka i Tomka – chylę czoła – relacjonował Łukasz Sosnowski w rozmowie z TriathlonLife.pl.

Zwycięstwo Kalinowskiej-Biegały

Wśród kobiet wygrała Marta Kalinowska-Biegała, dla której to był kolejny tryumf w formule triathlonu „pod dachem”. Tym razem ukończyła zawody z wynikiem 48:08. Wyprzedziła Sandrę Kopiczko o 50 sekund. Podium uzupełniła Magdalena Lenz z czasem 50:33.

-Udział w tych zawodach traktowałam jako przełamanie codziennej treningowej rutyny i jako mocny bodziec treningowy. Rywalizacja dodatkowo motywuje, by wszystkie konkurencje wykonać jak najlepiej, a przy tym wszystkim dobrze się bawić – dzieliła się wrażeniami Magdalena Lenz w rozmowie z TriathlonLife.pl.

Kolejny wyścig z serii Indoor Triathlon Series jest zaplanowany już na 23 stycznia. Zawodnicy będą rywalizować w Warszawie, w Centrum Rekreacyjno-Sportowym m. st. Warszawy na Bielanach.

Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X