Rozmowa

Imogen Simmonds: Publiczność w Gdyni była niesamowita

W Enea IRONMAN 70.3 Gdynia wystartowała trochę z przypadku i wygrała. Imogen Simmonds jest zachwycona tym co ją spotkało w Polsce i jak sama przyznaje, na pewno tutaj wróci.

Imogen Simmonds na mecie Enea Ironman 70.3 Gdynia nie ukrywała emocji. Uśmiech praktycznie nie schodził jej z twarzy. Długo jeszcze witała kolejne zawodniczki i gratulowała, a także dziękowała za wspólną rywalizację. Nie brakowało uścisków i rozmów. Porozmawiała także z Triathlonlife.pl.

– Wyścig był super, miałam z niego dużo radości. Byłam trochę osamotniona, bo pływanie poszło mi
bardzo dobrze, a na rowerze postanowiłam, że zrobię swoje i udało mi się zbudować bezpieczną
przewagę nad innymi zawodniczkami – dzieliła się wrażeniami Imogen. – Trasa była przepiękna, super drogi. Trochę bałam się biegania, ponieważ w ostatnim czasie mniej biegałam ze względu na operację, której poddałam się w lutym. Po takiej przerwie mogłam czerpać dodatkową radość ze ścigania, a polscy kibice i atmosfera w Gdyni jeszcze potęgowały to uczucie.


Prowadziłaś niemalże od początku do końca. Czy taki był plan na ten wyścig?
– Każdy dzień, każdy wyścig dla wszystkich zawodników jest inny i czasem możesz dać z siebie tylko tyle
na ile czujesz się danego dnia. Dla mnie ten dzień był całkiem dobry. Chociaż nie wszystko poszło po mojej myśli. T1 była chyba najgorsza w moim wykonaniu w całej historii startów.

To był Twój pierwszy raz w Gdyni, a czy ostatni?
– Pierwszy, ale na pewno nie ostatni.

Dlaczego Gdynia?
– To była decyzja last minute. Miałam startować w Dreźnie, ale zawody zostały odwołane, dlatego przyleciałam do Gdyni i jak widać był to strzał w 10.

Najlepszy moment wyścigu?
Zdecydowanie ostanie kilkanaście metrów i meta. Publiczność była niesamowita i jak już dotarłam do
mety, to musiałam wrócić do nich żeby razem świętować, bo bez ich energii na pewno byłoby mi dużo ciężej.

Najcięższy moment wyścigu?
Ostanie 7km wyścigu. Brakowało wybiegania na treningach po operacji.

Rozmawiał w Gdyni Dawid Dybuk
Foto Bartosz Zborowski/Ironman Polnad i Marcin Dybuk

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X