Rozmowa

Hubert Król: Swissman jest unikatowy pod każdym względem

Razem z podopiecznym – Witoldem Dzitkowski od kilku dni przebywa w Szwajcarii, gdzie jego zawodnik wystartuje w SWISSMAN Xtreme Triathlon. Hubert Król zdradza nastawienie przed wyścigiem i mówi, na co trzeba uważać podczas tych ekstremalnych zawodów.

Jak nastroje w obozie przed startem Witolda Dzitkowskiego w SWISSMAN Xtreme Triathlon?
Proste pytanie, ale odpowiedź już nie… Z jednej strony nastawienie bojowe, gotowość do walki i wiara w siebie. Z drugiej strony pozostaje lekka wątpliwość, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, czy szczęście dopisze. Zawody tak trudne, jak Swissman, nie pozostają obojętne zarówno dla nastawienia zawodnika, jak i trenera. Trzeba zachować respekt ze względu na trudność trasy oraz pełną koncentrację przed zawodami, ale przede wszystkim w trakcie rywalizacji.

Czy nastawiacie się na konkretny wynik?
Nie nastawiamy się na konkretny wynik. W takiej formule zawodów, wynik zawsze jest drugoplanowy. Istotne jest, by zawody ukończyć i zmieścić się w limicie czasowym. A to proste nie będzie, ponieważ ze statystyk wynika, że około 15-18% startujących w Swissman- tych zawodów nie kończy. Jest wiele zmiennych, które mogą wpłynąć na wynik jak pogoda, która może się zmieniać mocno w górach. Kolejna zmienna to zawody po zmroku, to też mocno wpływa na tempo pokonywanego dystansu, ponieważ najważniejsze jest bezpieczeństwo. Kwestia odpowiedniego ubioru i uniknięcie obtarć przez kilkanaście godzin wysiłku we wrażliwych miejscach też nie jest bez znaczenia. Aspekt żywieniowy to kolejny punkt, o który trzeba dbać. Ostatnia z ważnych kwestii to pilnowanie, czy trasa jest pokonywana zgodnie z planem, przy ewentualnych błędach traci się cenny czas.

Jaka jest specyfika trasy, na której zmierzą się zawodnicy i na których odcinkach będzie musiał w szczególności uważać Witold?
Swissman jest unikatowy pod każdym względem. Stosunkowo ciepła woda, jak na standardy zawodów z serii xtreme. Problematyczna może okazać się tutaj nawigacja, ze względu na długi, prosty odcinek pływacki, bez punktów nawigacyjnych po drodze. Odcinek kolarski to bez wątpienia clou trasy zawodów.

Trzy legendarne przełęcze alpejskie Gotthard Pass, Furkapass i na koniec Grimsel Pass, stanowią nie lada wyzwanie dla każdego zawodnika. Trudnością są nie tylko długie i strome podjazdy, ale także szybkie i momentami trudne technicznie zjazdy.

Na tym etapie kluczowe, dla końcowego sukcesu będzie dobre rozłożenie sił, a dokładniej spokojny i opanowany początek rywalizacji, gdzie chęć ścigania jest zawsze trudna do opanowania. Trasa biegowa, rozpoczyna się 2,5km wymagającym podbiegiem, przechodząc w lżejszy odcinek do około 20 kilometra. Kolejne kilometry to stopniowe zwiększenie trudności spowodowane wzrostem nachylenia, aż do kluczowego podbiegu. Ostatnie 9km to strony podbieg, gdzie pozostaje nam do pokonania 1000m w pionie, aż do mety.

Jakie są przewidywane prognozy pogodowe na ten start?
Na chwilę obecną, bo to trzeba podkreślić przy prognozie pogody, przewidywania są dobre. Choć jeszcze kilka dni temu zapowiadano ulewny deszcz, co bardzo utrudniłoby etap kolarski. W wyższych partiach gór nie ma śniegu, co na pewno daje komfort i poprawia bezpieczeństwo zawodnika na zjeździe. Aktualnie zapowiadane jest umiarkowane słońce, ze zmiennym zachmurzeniem. Możliwe są przelotne opady deszczy w godzinach popołudniowych i nocnych. Jak będzie, czas pokaże.

Jak przebiegały przygotowania Witolda do tych zawodów?
Przygotowania szły zgodnie z planem. Witek sumiennie realizował nakreślony plan treningowy. Udało się w ramach wyjazdów rodzinnych zorganizować coś w stylu obozów klimatycznych na Gran Canarii i Grecji, gdzie zrealizowaliśmy sporo tak ważnych godzin treningowych- zwłaszcza rowerowych. Pod koniec okresu przygotowawczego była też jedna kraksa rowerowa, ale na szczęście skończyło się na obtarciach. Można było po kilku dniach wrócić do cyklu treningowego.

Jak czuje się sam zawodnik na kilkanaście godzin przed startem?
Samopoczucie na 24h przed startem jest dobre. Najważniejsze, że bez problemów zdrowotnych i oby tak do końca. Lekki stres daje się wyczuć, ale i pozytywne nastawienie. Są to zawody, na które czekałem od lat. Dla 99% triathlonistów startem życia są Hawaje, dla mnie takim monumentem jest Swissman. Wiadomo, wielkie oczekiwania, to i napięcie rośnie.

Czego Wam życzyć przed zawodami?
Przede wszystkim szczęścia i zdrowia. Wiadomo, jak wymagające są to zawody. Dlatego dobre samopoczucie i uniknięcie kontuzji jest kluczowe. Pierwiastek szczęścia ma szerokie pojęcie, bo to brak problemów na trasie, zarówno technicznych, jak i losowych, ale także warunki pogodowe. Liczymy na umiarkowane warunki termiczne, ponieważ w takich Witek czuję się najlepiej.

Rozmawiał: Przemek Schenk
foto: materiały prywatne

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X