Poradnik

#goodlife 28. Krajobraz po pierwszym pełnym sezonie

Po debiutanckim pełnym sezonie miał miesięczne roztrenowanie. Potem Paweł Wolak zaczął sumienne przygotowania do kolejnego roku startowego.

Paweł Wolak jest/był uzależniony. Ważył 110 kilogramów. Podbiegnięcie do autobusu było dla niego mega dużym wysiłkiem. Postanowił jednak podjąć jeszcze jedną próbę, może ostatnią i zawalczyć o życie. Takie jak on chce i jakie sobie zamarzył, które sam zaplanuje. Paweł rozpoczął na łamach TriathlonLife.pl opisywać walkę o lepsze życie.

Po zakończeniu mojego pierwszego w pełni triathlonowego sezonu rozpocząłem miesięczne roztrenowanie. Miałem po raz kolejny lekkie obawy do tego „czy ja na pewno potrafię żyć bez treningów”. Świeża zmiana pracy plus dużo wolnego czasu pozwoliło mi bardzo dobrze wdrożyć się w mój rozwój zawodowy. Uważam, że wykorzystałem roztrenowanie w 100% na rozpustę i odpoczynek. O tym zresztą powiedziała mi moja waga (+5kg).

 

Przeszkody zdrowotne

Wiedziałem, że treningi zaczynam kilka miesięcy wcześniej niż rok temu. Więc w planach było też miejsce na poprawę techniki i siły. Po krótkim czasie, gdy wróciłem do pracy, zachorowałem. Naturalnie wstrzymałem się z wysiłkiem na kilka dni. Jednak po powrocie za niedługi czas znowu się rozchorowałem. Zaczęło się to dziać systematycznie co dwa tygodnie i było coraz ciężej. Każde wyjście na zewnątrz kończyło się chorobą. Tak jak bym nie miał odporności. Wiatr zawieje, a ja chory.

Robiłem masę badań. Lekarz stwierdzał za każdym razem wirusówkę. Antybiotyki też mi nie pomogły. Wiem, że mam bardzo dużo cierpliwości i silną psychikę. Ta bezradność zaczęła mnie jednak już strasznie męczyć. Odczuwałem to na każdej płaszczyźnie życia. Chciałem tylko wrócić do normalności. Czułem, jak przez palce uciekają mi godziny treningów. Jednak wiedziałem, że nie mam na to zbytniego wpływu. Po prostu muszę to przetrwać, bo wszystko kiedyś minie. W takich chwilach przypominam sobie, jak kiedyś wyglądało moje życie, a jak wygląda teraz. Jest ciężko, ale trzeba próbować iść zawsze do przodu pod wiatr, a jak nie mamy wyjścia to się schować i po prostu przeczekać.

I tak wytrwałem od października do połowy stycznia i było naprawdę ciężko. Takie życie w kratkę, na oparach motywacji. W każdej mojej strefie życiowej otaczają mnie wspaniali ludzie, którym dziękuje za wsparcie. Przykładowo mój trener Dawid, człowiek tysiąca specjalizacji – podsumowując moje chorowanie, skierował mnie do laryngologa, który stwierdził u mnie po prostu brak flory bakteryjnej i rozwiązał problem. Od dnia wizyty i odpowiedniej kuracji prowadzonej do dzisiaj problem znikł. Już jestem zdrowy jak dawniej!

Początek prawdziwej pracy

No i zacząłem prawdziwą orkę. Trzeba nadganiać stracony czas. Pływanie i rower nadrobiłem bardzo szybko. Biegowo jest mi trochę ciężej powrócić. Jest to też pewnie spowodowane przez 5kg, które mam do zrzucenia. Jednak biegam około 50 km tygodniowo. W styczniu robiłem test FTP, gdzie uzyskałem 275W, co mnie bardzo satysfakcjonuje. Na treningi kolarskie poświęcam aktualnie około pięciu godzin tygodniowo. Jeżeli chodzi o pływanie, jest już szybciej niż w tamtym roku i na pewno dużo wydolniej. Poprawiłem też sporo technikę. Śmigam sobie te 7500 metrów tygodniowo. 

Wstępne plany startowe

W pierwszej kolejności startuję biegowo w półmaratonie w Poznaniu na początku kwietnia. Tam będę chciał sobie polecieć poniżej 1:35. Starty triathlonowe jeszcze kompletuję.


Próbuję to wszystko pogodzić z moim prywatnym życiem, w którym ostatnio jest wiele dużych zmian. Czasami niestety, muszę z czegoś zrezygnować. Przeprowadzka, nasz ślub z Olgą, powrót do edukacji, praca, odgrzebywanie dawnych pasji, weekendy z przyjaciółmi – i tak właśnie wyglądają teraz moje najbliższe dni. To wszystko oplecione bolesnymi treningami, ale to właśnie uwielbiam.

Kocham takie życie, które jest czyste już od ponad trzech lat.

Paweł Wolak

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X