Wiadomości

Gdzie w Europie odbędą się mistrzostwa świata IM 70.3 w 2022 roku

Mistrzostwa świata Ironman 70.3 powracają do Europy w 2022 roku. W walce o organizację tej imprezy zostało tylko dwóch pretendentów: Lahti i Klagenfurt. Sprawdziliśmy gdzie są lepsze imprezy.

IM 70.3 Lahti w sezonie 2020 pojawi się dopiero po raz trzeci, zaś w Klagenfurt odbywają się imprezy od wielu lat, ale na dystansie Ironman. Warto podkreślić, że Lahti w ciągu dwóch lat zdobyło mocną pozycję w kalendarzu IM 70.3. My zapytaliśmy zawodników, którzy startowali w obu miejscówkach jak oceniają imprezy. 

Komfortowa trasa w Lahti
Na początku zawodnicy startujący w IM 70.3 Lahti mają do przepłynięcia jedną pętlę o długości 1,9 kilometra. Część pływacka odbywa się w jeziorze Vesijärvi w pobliżu terminalu pasażerskiego i wokół hali Sibelius.

– Pływanie jest komfortowe w jeziorze. Zalecam czepek neoprenowy lub drugi czepek zwykły,  bo może być zimno – doradza Andrzej Holub.

– Pierwsza część trasy odbywa się w jeziorze. Ze względu na wielkość jeziora i zmiennej pogody w tym silny wiatr pierwsza prosta była ciężka – opisuje Małgorzata Nowak. – Bo płynęliśmy pod wiatr i do tego doszły fale. Jednak po nawrocie było dużo lepiej, a strefa zmian zorganizowana na dobry poziomie – dodaje.

IM 70.3 finlandia

Zobacz też:

Ironman Frankfurt. Niesamowici kibice i atmosfera

Trasa rowerowa składa się z jednej pętli o długości 90 kilometrów. Triathloniści pokonają wyznaczoną drogę, która poprowadzi sportowców przez lasy wzdłuż jezior i pofałdowanych wzgórz otoczonych typowymi fińskimi wioskami, takimi jak Hollola, Sairakkala, Kärkölä, Vesala i Hollola, po raz drugi. Potem zawodnicy powrócą do Lahti.

– Trasa kolarska jest piękna. Trochę wiało, ale bez przesady. Do tego są delikatne podjazdy i  zjazdy. To jest dobra konfiguracji – opisuje Andrzej Holub. – Bo przy dobrym zjeździe można się rozpędzić wystarczająco, aby wjechać na kolejny podjazd. Trasa jest bardziej pofałdowana, niż górzysta – kończy.

– Druga część trasy była zaplanowana na jednej pętli. Ciągnęła się przez piękny krajobraz Finlandii. Droga jest głównie płaska, ale było kilka hopek, jeśli dobrze pamiętam – dodaje Małgorzata Nowak.

IM 70.3 finlandia

Czytaj także:

Ironman 70.3 Dubaj. Sprzyjająca trasa do bicia rekordów

Na koniec zawodnicy mają do pokonania dwie pętle biegu o łącznej długości 21,1 km. Nawierzchnia jest żwirowa i asfaltowa. Trasa prowadzi sportowców wzdłuż jeziora. Po tym kończy się w Sibelius Hall, w niewielkiej odległości od centrum miasta.

– Bieg odbywa się wzdłuż jeziora na płaskiej trasie. Generalnie tam są bardzo ładne okoliczności przyrody podczas całych zawodów – mówi Małgorzata Nowak.

– Część biegowa składa się z dwóch pętli wokół jeziora i trochę po mieście. Ogólnie to jest  przyjemna trasa. Na tej imprezie było dużo kibiców mimo kiepskiej pogody – mówi Andrzej Holub. – Za metą jest możliwość powrotu do dużej ogrzewanej hali. Tam czekała na nas ciepła herbata, zupa i sporo jedzenia dodaje.

IM 70.3 finlandia

Piękna i szybka trasa w Klagenfurcie

Trasa pływacka w IM Klagenfurt składa się z jednej pętli o długości 3,8 kilometra w turkusowych wodach jeziora Wörthersee. Po około dwóch trzecich trasy zawodnicy wkraczają do wąskiego Lendkanal z ogromnymi tłumami wzdłuż brzegów.

– Podczas pływania po wpłynięciu do kanału lepiej trzymać się środka, ponieważ brzegi są kamieniste i dosyć płytkie – opisuje Tomasz Rudnik. – Na pewno samo jezioro jest przepiękne. Czysta i ciepła woda, ale sam kanał nie jest ciekawy, kiedy wpływa do niego kilka tysięcy ludzi – dodaje.

– Trasa jest bajeczna. Jezioro miało 25 stopni. Było turkusowe oraz przejrzyste, choć płynięcie bez pianki na 1,5 metra w głąb jeziora to ciekawe przeżycie. W kanale, gdzie kończy się pływanie,  słuchać doping – mówi Grzegorz Strzelecki.

– Pływanie odbywa się w krystalicznych wodach jeziora Wortersee. Trasę można podzielić na dwa główne etapy, czyli pływanie w jeziorze oraz w kanale. Te pierwsze jest bardzo przyjemne, woda jest na tyle czysta, że można ją pić. Płyniemy prosto, następnie mamy dwa razy skręt w lewo i zaczynamy nawigowanie do wpłynięcia do kanału – opisuje Mariusz Chrobot. – To dosyć wymagający moment, ponieważ płyniemy pod słońce, które bardzo utrudnia nawigowanie. Warto podnosić głowę częściej, niż zwykle oraz płynąć na obrany wcześniej punkt orientacyjny. Proponuję trzymać się lewej strony i szukać bojek. Bardzo często trafiają się długie wycieczki w stronę łódek po prawej, które powodują, że można nadrobić sporo dystansu. Następnie wpływamy do kanału. To jest najlepsza część dla kibiców, ale nie szczególnie fajna dla zawodników. Jeżeli jesteś dobrym pływakiem i robisz dystans w około 60 minut, w kanale możesz liczyć na względny luz i jeszcze niezmąconą wodę. To niezwykle pomaga. Bo jeżeli trafisz na tłum, nie sposób płynąć tam własnym tempem. Czeka Cię 1000 metrów klepania po plecach i nie tylko. Utrudnieniem mogą być zakotwiczone łódki lub drewniane pale wbite w dno przy brzegach, czy wszechogarniająca ciemność. W wodzie nic nie widać. Mimo wszystko warto mieć ułożony w głowie scenariusz na taki wariant i nie panikować, a starać się trzymać środka kanału. Należy równo płynąć, nie tracąc energii na szarpanie się z innymi zawodnikami. W lipcu w Klagenfurcie potrafi być gorąco. Więc warto przygotować się na pływanie bez pianek. Jeżeli jednak woda będzie wystarczająco chłodna na pianki, to i tak warto w strefie zmian mieć przygotowany izotonik. Po czasie spędzonym w piance na pewno będziemy odwodnieni. Nie ma co panikować na sytuację bez piankową – dodaje Chrobot.

IM klagenfurt

Przeczytaj też:

PATAGONMAN Xtreme Triathlon. Najtrudniejszy i najpiękniejszy na świecie

W 2020 roku podczas zawodów Ironman Austria została przygotowana jedno pętlowa trasa o długości 180,2 km i prowadzi z obszaru przejściowego w pobliżu Uniwersytetu w Klagenfurcie przez wioski i miasteczka otaczające Klagenfurt. Druga część trasy prowadzi następnie przez światowej sławy Wörthersee.

– W 2019 część kolarska składała się z dwóch pętli. Pierwsza rozpoczęła się od wyjazdu z miasta i odcinkiem około 35 po drodze ekspresowej. Po tym zaczęły się górki – opisuje Tomasz Rudnik. – Występuje dużo podjazdów i zjazdów, ale w bardzo malowniczych okolicznościach i mnóstwem kibiców, co bardzo pomagało podczas zmagań z trudnościami. Druga pętla była zdecydowanie trudniejsza. Zmęczenie po pierwszych 90 kilometrach  zdecydowanie miało wpływ na efekty jazdy na drugiej pętli. Podjazdy były bardziej wymagające. W ostatnich 20 kilometrów jazdy przeważa jazda w dół z kilkoma hopkami. Wszystkie punkty żywieniowe są na najwyższym poziomie. Nie ma, do czego się przyczepić. Nawiązując do mojego pierwszego zdania, że trasa na pierwszy rzut oka jest wymagająca, chciałbym podsumować, że można na niej wykręcić niezłe czasy, a kibice bardzo motywują do podkręcania mocy. Jeżeli chodzi o rower, to na pewno trzeba zwrócić uwagę na zjazdy w miejscowościach, ponieważ zdążają się ostre zakręty i można wylecieć z drogi. Trasa była super zabezpieczona z materacami w najgroźniejszych miejscach na ścianach albo slupach. Mimo to trzeba mieć ten fakt na uwadze przy rozpędzaniu się. Poza tym w kilku miejscach jest kostka podczas przejeżdżania przez centra miejscowości – dodaje Tomasz Rudnik.

IM klagenfurt

Zajrzyj do:

Ironman Barcelona. Szybka trasa i dobrze zorganizowana impreza

Trasa biegowa składa się z dwóch pętli o łącznej długości 42,2 km. Trasa jest płaska i szybka. Triathloniści uciekają do miasta Krumpendorf, a następnie zawracają w kierunku centrum Klagenfurtu. Tam widzowie ustawiają się na ulicach, aż ostatni sportowiec dotrze do magicznej linii mety.

– Część biegowa jest bardzo fajna i mega urozmaicona. Jest dużo punktów żywieniowych. Przebiega przez wiele miejsc z kibicującymi ludźmi – mówi Tomasz Rudnik. – Najciekawszy jest nawrót w centrum miasta z tysiącami ludzi siedzącymi przy stolikach w ogródkach restauracji. Fajna jest możliwość uderzenia w dzwon, który jest umiejscowiony przy nawrocie w centrum. W ten sposób zaznaczyć kolejne przebyte kilometry. Końcówka trasy to jest już bardzo kolorowy bieg wzdłuż jeziora i meta na przepięknej scenie – kończy Rudnik.

– Trasa biegowa jest różnorodna. Jest trochę biegania po miękkiej nawierzchni, kluczenia w alejkach parkowych. Są długie, niekończące się proste wzdłuż jednej z głównych ulic miasta, z dobiegiem do ryneczku – opisuje Mariusz Chrobot. – Na trasie znajdziemy miejsca zacienione, ale będzie też dużo miejsc z silną ekspozycją na słońce. Bieganie nie jest trudne. Na samej trasie znajdziemy kilka krótkich zbiegów i podbiegów. Jeżeli ścigamy się ze znajomymi, z łatwością będziemy mogli kontrolować dystans pomiędzy sobą, ale też zbijać piony. Jak jest słonecznie to pilnujemy nawadniania – przestrzega Chrobot.

IM klagenfurt

Niesamowita meta w Klagenfurcie

– Na zakończenie czeka nas absolutnie fenomenalna meta-scena, której według opinii wielu,  nie ma nigdzie na świecie – chwali Mariusz Chrobot. – Przez moment można się poczuć, jak gladiator, który wychodzi na arenę, otoczony z trzech stron kibicami. Z tym że zamiast walczyć, trzeba wykonać ostatni wysiłek i wbiec na potężną scenę, na której znajduje się meta zawodów – kończy.

Można spróbować sił na tych trasach już w sezonie 2020. IM 70.3 Lahti odbywa się 27 lipca, a IM Klagenfurt 5 lipca.

Przemysław Schenk
foto: Ironman, materiały prywatne

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
Close