Wiadomości

Finał Rebelia – Underground Triathlon za nami!

Ta inicjatywa zrodziła się w miejsce odwoływanych lub przenoszonych zawodów. Okazała się sukcesem. Trening z dodatkiem startowej rywalizacji cieszył się znakomitą opinią wśród zawodników. W niedzielę odbył się finał.

Najszybciej pokonał trasę Tomasz Marcinek. Wbiegł na metę z czasem 1:05:40. Tym samym wyprzedził Łukasza Sosnowskiego (1:09:31) oraz Marka Barczewskiego (1:11:42).

Rebelia pomocna w budowaniu formy

– Trening Rebelia w formie wyścigu triathlonowego jest bardzo pomocny w budowaniu formy sportowej. Został dobrze zorganizowany przez sympatyczne osoby w odstępach dwutygodniowych – dzieli się przemyśleniami Tomasz Marcinek. – Miejsce bardzo urokliwe, do którego chce się wracać. Za dwa tygodnie odbędą się zawody Triathlon Polska na dystansie sprinterskim, 1/2IM oraz IM. Większość ludzi biorąca udział w Rebelli, tam właśnie będzie startować. Dlatego poprzez ten trening budowali potencjał startowy w czasie pandemii i braku możliwości startowania – dodaje Marcinek.

Szkoda, że to koniec

– W moim przypadku, to był drugi start w RUT i ponownie na dystansie 1/8IM. Choć tym razem z plusem, bo trasa kolarska została zmodyfikowana ze względu na konieczność ominięcia robót – mówi po treningu Łukasz Sosnowski. – Niezmiennie jestem pod wrażeniem świetnej atmosfery i sprawnej organizacji. Prognozowałem, że ten dziwny sezon będzie szansą właśnie dla takich imprez. Są ludzie, którzy świetnie potrafią się w tej sytuacji odnaleźć. Organizatorzy, sponsorzy i kibice znowu podnieśli poprzeczkę. Aż szkoda, że to było ostatnie spotkanie w takiej formule w tym roku. Udało mi się równo popłynąć, pojechać mocny rower i mimo mocnej niedyspozycji związanej z otarciami – pobiec w przyzwoitym tempie. Do pierwszego Tomasza Marcinka straciłem kilka minut, ale nie uważam tego za ujmę – przyznaje Sosnowski.

Biskupska potwierdza formę

Dzień wcześniej wygrała w TriathLove Bory Tucholskie. W niedzielę Rita Biskupska potwierdziła, że tamten wynik nie był przypadkiem. Pokonała trasę w czasie 1:18:12. Na drugim miejscu znalazła się Patrycja Bohdanowicz z czasem 1:20:17. Podium uzupełniła Marta Frąckowiak z rezultatem 1:23:42.

Radość i namiastka startów

– Rebelia przede wszystkim będzie mi się kojarzyć z ludźmi połączonych pasją do triathlonu. Niesamowici ludzie, którzy mimo takiego dziwnego sezonu wpuścili do niego radość i namiastkę prawdziwych startów – mówi Rita Biskupska. – Miałam okazję wystartować trzy razy na treningu Rebelii. Mimo że to był “tylko” trening , każdy zawodnik walczył o jak najlepszy czas z determinacją. Myślę, że  indywidualnie na treningach nie bylibyśmy w stanie wykrzesać aż  tyle z siebie – uważa Biskupska.

Zobacz też:

Kto ma bardziej porąbane pomysły ten gość

rebelia

Mocny akcent przed Borównem

– Rywalizacja była zacięta od samego początku. Tym bardziej jestem zadowolona z zajętego trzeciego miejsca wśród tak obsadzonej stawce kobiet, bo jak się ścigać, to z najlepszymi,  choć to „tylko trening”. Dla mnie było to też ostatnie mocne depnięcie przed głównym startem sezonu na pełnym dystansie IM w Borównie – zdradza Marta Frąckowiak. – Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że Rebelia wpisała się w mój plan do sięgnięcia po ostatnią wisienkę na torcie. Niezmiennie jestem zachwycona całą edycją, która się odbyła, a organizatorzy zasługują na najlepsze słowa uznania. Liczę na to, że to nie koniec i szybko spotkamy się ponownie – dodaje Frąckowiak.
Zadowolenia nie kryją też organizatorzy samego wydarzenia.

To przerosło oczekiwania

– Za nami kilkanaście przepięknych tygodni zwieńczonych ostatnią, finałową rundą Rebelii. Jestem przekonana, że w najśmielszych snach nikt z nas na początku tej przygody nie byłby w stanie przewidzieć, jak wspaniały wspólnie napiszemy scenariusz – mówi organizatorka Magdalena Mendel. – W niedzielnym starcie wzięło udział 40 zawodników, dla których nagrody ufundowało aż 20 partnerów imprezy! Nad Borównem latały dwa drony. Na trasie rozstawili się fotoreporterzy. Dzięki nim obok pięknych wspomnień pozostaną nam efektowne pamiątki fotograficzne i filmowe. Niesamowicie wysoki był również, pomimo dość niedużej grupy startujących, poziom sportowy tych eventów. Mieliśmy tu przecież zawodniczki i zawodników, którzy wygrywali oraz zajmowali czołowe miejsca w odbywających się równolegle pełnoprawnych dużych imprezach triathlonowych. Za nami zatem jest piękna i zacięta rywalizacja sportowa, przepełniona bardzo pozytywną energią od każdego, kto w roli zawodnika, kibica, partnera, wolontariusza, konferansjera, czy ratownika się pojawił. Wszystkim za wszystko serdecznie dziękujemy! Jesteśmy szczęściarzami, że mogliśmy tworzyć te imprezy z tak wspaniałymi ludźmi. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak ponownie oddać pałeczkę Robertowi Stępniakowi i zawodom Ocean Lava Triathlon Polska. Niebawem przecież w Borównie wielkie święto triathlonu – dodaje Mendel.

Przemysław Schenk
foto: Piotr Wargacki

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top button
X