Rozmowa

Filip Szołowski: Są powody do zadowolenia, ale i pewien niedosyt

Wynik Macieja Bruździaka w mistrzostwach Europy jest drugim, najlepszym w historii mężczyzn. Cztery finały A, kiedy przed rokiem nie było żadnego. Co jeszcze pozytywnie ocenia dyrektor sportowy PZTri?

Jak z perspektywy dyrektora sportowego PZTri oceniasz start reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy w Olsztynie?
Po indywidualnych startach możemy oceniać starty na plus, szczególnie w stosunku do ubiegłego roku. Wówczas nie mieliśmy ani jednego zawodnika w finale A. W tym było ich czworo, troje w elicie i  juniorkę. To znaczący postęp. Maciej Bruździak 16, Michał Oliwa 22, Weronika Ptaszyńska 18 w juniorkach, a Roksana Słupek 24 w elicie. Więc to są zdecydowanie lepsze wyniki niż w poprzednim sezonie. U chłopaków widać postęp. Na pewno są powody do zadowolenia, ale i niekiedy niedosyt. Natomiast było kilka przypadków, w których zabrakło trochę szczęścia i sekund do awansu, do finału A. Taki jednak jest sport. Na pewno nie tylko nasza reprezentacja miała takie sytuacje.

Cztery osoby w głównych wyścigach z pewnością cieszą. Warto także podkreślić, że16 miejsce reprezentanta Polski, jest chyba drugą najwyższą lokatą mężczyzny w historii mistrzostw Europy. Wcześniej Marek Jaskółka był piąty, choć jego wynik był na olimpijce. Tak więc pozycja Maćka Bruździaka pozwala patrzeć optymistycznie w przyszłość.

Start sztafet to jak zwykle rollercoster… Podczas rywalizacji nasi zawodnicy byli pomiędzy 5, a 17 miejscem, a ostatecznie zajęli 12 pozycje. Start juniorskiej sztafety oceniam pozytywnie chodź jest niewielki niedosyt.

Czyli stawiamy duży plus przy najważniejszych zawodach dla Polskiego Związku Triathlonu…
Tak, ale też jest niedosyt, jak ze wszystkim w sporcie. Warto także przypomnieć, że 27 maja rozpoczęły się kwalifikacje olimpijskie, które trwają dwa lata. Nie chodzi o to, żeby jeden start był wybitny, tylko o to, aby zawodnicy przez ten okres prezentowali równą i wysoką formę. Za trzy tygodnie reprezentanci Polski startują w Meksyku. Tam pojawią się Roksana Słupek, Paulina Klimas, Maciej Bruździak, Michał Oliwa oraz Marcin Stanglewicz. Będą rywalizować o pierwsze punkty do rankingu olimpijskiego. Mam nadzieję, że przywiozą ich jak najwięcej.

Zobacz też: Triathloniści też chorują na depresję

Patrząc na Ciebie, niektórzy zadają sobie pytanie czy ty przypadkiem się nie klonujesz. Dyrektor sportowy PZTri, razem z Marcinem Florkiem sprawujecie pieczę nad Labosport, a prywatnie jesteś ojcem czwórki dzieci. W jaki sposób udaje Ci się to wszystko godzić?
Przede wszystkim mam wyrozumiałą żonę. Po drugie mam super ludzi, jeśli chodzi o Labosport. Robią dobrą robotę. Zresztą mam nadzieję, że to widać po tych mistrzostwach Europy. Dwoimy się i troimy, aby wszystkie nieprzewidywalne zmiany np. zmiana triathlonu na duathlon w paratriathlonie, płynnie pogodzić. To jest zasługa ludzi, którzy zasuwali na miejscu zawodów od kilku dni. Jeśli chodzi o Związek, to nie ukrywam, że to jest moja pasja niemalże od urodzenia. Liczę na to, że te wyniki, które zawodniczki osiągały w zeszłym roku, a w tym sezonie faceci próbują dobić, struktury, które próbujemy stworzyć od dwóch lat, idą w dobrym kierunku. Patrzę na to długofalowo. Mam nadzieję, że za kilkanaście lat pogadamy o tym, że ktoś nie zajmował miejsca w środku stawki, ale ścigł się o medale.

Zorganizowaliście mistrzostwa Europy. Czy za jakiś czas celujecie w organizację mistrzostw świata?
Bardzo trudne pytanie i jeszcze trudniejsze zadanie. Do serii mistrzostw świata potrzebne są zupełnie inne trasy kolarskie i biegowe. Nie można ich zrobić na tak wąskiej trasie, jaka jest w Olsztynie. Ponadto koszt organizacji mistrzostw globy są tak olbrzymie, że ciężko byłoby to zorganizować i raczej w tej chwili żadnego miasta na to nie stać.

Zajrzyj do: Robert Karaś ma już kolejne wyzwanie. Robi wrażenie

Jak oceniasz pierwszy okres, który spędziliście w nowym ośrodku treningowym polskiej kadry w hiszpańskiej Denii?
Efekty tej pracy poznaliśmy w Olsztynie. Michał Oliwa i Maciej Bruździak, którzy przeszli tę całą ścieżkę, osiągnęli dwa najlepsze wyniki. Bardzo nas to cieszy. Większość zawodników, która startowała w Olsztynie, trenowała w Denii, choć ciężko wyciągnąć wnioski po jednym roku. Stworzyliśmy warunki zawodnikom do tego, aby mogli spokojnie trenować. To jest najważniejsze. O konkretnych wnioskach będzie można myśleć w perspektywie kilku lat. Uważam, że to jest dobry początek. Za kilka lat zobaczymy i porozmawiamy, czy to miało sens. Liczę, że to jest prawidłowa ścieżka.

Już w najbliższy weekend Puchar Europy w Rzeszowie. Jakie znaczenie ta impreza ma dla naszych kadrowiczów?
To jest taki start drugiej kategorii. Najważniejsze były bez wątpienia mistrzostwa Europy. Chcieliśmy połączyć obie imprezy, aby odbyły się tydzień po tygodniu, a zawodnicy z mistrzostw Europy mogli przejechać na Puchar Europy. Przepisy mówią o tym, że tylko jeden Puchar Europy dla juniorów może być w danym kraju. Dzięki temu, że w tym roku mamy ME też juniorów w Olsztynie, to mogliśmy dla nich zorganizować Puchar Europy. W ten sposób mamy kolejny międzynarodowy start, w którym nasi zawodnicy mogą się sprawdzić. To będzie kolejna możliwość skonfrontowania się z europejską czołówką. To też okazja do zdobycia punktów w rankingach. 

Ilu reprezentantów Polski wystartuje w Rzeszowie?
Do tej grupy 14 osób, których tutaj mamy, dołączą jeszcze dwie. Łącznie będzie 16 zawodników plus triathloniści z klubów, bo w Pucharze Europy poprzez Związek kluby same mogą zgłosić zawodników do tych zawodów. Więc na pewno będzie powyżej 20 Polaków w kategoriach juniorskich i seniorskich.

Czego Ci i Wam życzyć na ten sezon?
W sporcie życzy się na pewno sukcesów i przejścia przez sezon bez kontuzji. To są najważniejsze rzeczy.

Marcin Dybuk    

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button
X